,
Obserwuj
Mazowieckie

Technologia będzie "ścigać" hałasujących kierowców? "Działa jak fotoradar"

3 min. czytania
16.10.2024 15:04
Warszawskie Stowarzyszenie Miasto Jest Nasze zapowiada pozew przeciwko miastu. Chodzi o hałas, który jest coraz bardziej uciążliwy dla mieszkanek i mieszkańców. - Tak jak dbamy o jakość powietrza, zadbajmy o jakość tego, co słyszymy - mówił w TOK FM założyciel Instytutu Ekologii Akustycznej.
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Radni i aktywiści z warszawskiego Stowarzyszenia "Miasto Jest Nasze" zapowiadają pozew przeciwko miastu. Chodzi o panujący w stolicy hałas. Założyciel Instytutu Ekologii Akustycznej Alan Grinde na antenie TOK FM tłumaczył, że Stowarzyszenie zdecydowało się na ten radykalny krok, ponieważ dotychczasowe apele mieszkańców o zajęcie się problemem zostały 'zignorowane'.

- Mamy nadzieję, że to sprowokuje dialog i przede wszystkim otwartość na wprowadzenie zmian lokalnych i systemowych oraz wprowadzenie technologii, które pozwolą nam w lepszy sposób dbać o dobrostan akustyczny mieszkańców Warszawy - mówił gość "Przedpołudnia Radia TOK FM".

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". W ejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

 

Hałas hałasowi nierówny. "Powoduje kolosalne zmiany w organizmie"

 

Jak zaznaczył aktywista miejski, wrogiem pozywających jest hałas generowany przez imprezy masowe, ogródki gastronomiczne oraz ponadnormatywny hałas samochodowy.

- Musimy odróżnić hałas, który generuje ulica i ciąg samochodów, od tego wydawanego przez osoby, które w nieodpowiedzialny i celowy sposób zanieczyszczają środowisko akustyczne, stosując nielegalne wydechy. Te - odpowiednio zmodyfikowane - przekraczają jakiekolwiek normy środowiskowe i generują tak zwany hałas impulsowy, który sięga nawet powyżej 100-120 decybeli. (...) To nie jest tak, że chcemy wyjąć wtyczkę ze wszystkiego co wydaje jakikolwiek dźwięk. (...) Tak jak dbamy o jakość powietrza, zadbajmy o jakość tego, co słyszymy - wskazał Alan Grinde.

Gość TOK FM zwrócił także uwagę na fakt, że problem hałasu to nie tylko uciążliwość akustyczna, ale przede wszystkim - realne zagrożenie dla życia i zdrowia fizycznego i psychicznego.

- Powoduje kolosalne zmiany w organizmie: wpływa negatywnie na serce, na metabolizm, zwiększa ryzyko wystąpienia cukrzycy. Przyczynia się także do zaburzeń snu, chronicznego zmęczenia, rozwoju lęków czy depresji. Katalog negatywnego wpływu na zdrowie fizyczne i psychiczne hałasu jest więc bardzo duży - zaznaczył rozmówca Anny Piekutowskiej.

 

Kamery dźwiękowe w Warszawie. "Mamy nadzieję, że spotka się to z pozytywnym odbiorem"

 

Według Grindego i aktywistów ze Stowarzyszenia "Miasto jest Nasze", najlepszym obecnie rozwiązaniem technologicznym do walki z hałasem są kamery dźwiękowe, które są już stosowane w wielu miastach Unii Europejskiej.

- Kamera dźwiękowa działa tak samo, jak fotoradar, który aktywuje się, kiedy jest przekroczona prędkość. Specjalistyczne, ukierunkowane mikrofony, połączone razem z kamerą obrazu, rejestrują ponadnormatywny hałas, dołączając do tego zdjęcie tablicy rejestracyjnej pojazdu. (...) Dzięki temu policja będzie uzbrojona w technologiczny arsenał, który łatwiej pozwoli ścigać takich kierowców i zaplanować działania operacyjne - wyjaśnił założyciel Instytutu Ekologii Akustycznej.

Rozwiązanie dotyczące m.in. kamer dźwiękowych warszawscy aktywiści zaprezentowali podczas wtorkowej konferencji prasowej. Spotkanie zakończyło wspólne podpisanie rekomendacji dla miejskiej Komisji Środowiska przez przedstawicieli stowarzyszenia Miasto Jest Nasze oraz fundacji Orion Organizacja Społeczna (Instytut Ekologii Akustycznej).

- Mamy nadzieję, że spotka się to pozytywnym odbiorem.(...) Liczymy, że to było nasze pierwsze przetarcie się z Radą Miasta i że zyskamy w ich oczach pozycję dobrego partnera. Nie chodzi o to, żeby właśnie się ganiać po sądach czy wzajemnie robić sobie docinki, bo dobro wyższe - czyli dobrostan mieszkańców - jest ważniejsze - podsumował Alan Grinde w TOK FM.