Ostatnie Pokolenie nie odpuszcza. Liczą na "zrozumienie ze strony kierowców"
Ostatnie Pokolenie ruszyło z kolejną akcją. Tym razem to nie jest jednorazowy event. Aktywiści przez kilka tygodni zamierzają urządzać spontaniczne blokady Wisłostrady - jednej z najważniejszych stołecznych arterii z południa na północ miasta. Dokładne godziny i miejsca blokad, praktycznie do ostatniego momentu, pozostają tajemnicą. W poniedziałek protest odbył się na wysokości Solca. Jak ustaliła redakcja TOK FM, do kolejnej blokady dojdzie we wtorek (26 listopada) rano.
- Inne, mniej kontrowersyjne formy protestu nie przynoszą wystarczających skutków. W momencie, w którym kryzys klimatyczny dosłownie wdziera się do polskich domów, a rząd cały czas napędza kryzys i nie potrafi nazwać rzeczy po imieniu, nie pisze się petycji tylko wychodzi na ulice - mówiła TOK FM Martyna Leśniak z Ostatniego Pokolenia.
Protesty Ostatniego Pokolenia. "Dochodzi do rękoczynów"
Aktywistka przyznała, że często w czasie akcji dochodzi do rękoczynów z udziałem zdenerwowanych kierowców. - Boimy się takich zachowań, ale dla mnie to sprawa sumienia - powiedziała. - Bardziej boję się świata, w którym powodzie i fale upałów stają się normą. Boję się społecznego chaosu powodowanego przez kryzys klimatyczny. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym teraz siedzieć z założonymi rękami. Mam nadzieję na jak najmniej przemocy i zrozumienie ze strony kierowców. Wychodzimy na ulice nie dla zabawy czy z nudów. Rozumiem frustrację, ale nie rozumiem przemocy - dodała działaczka Ostatniego Pokolenia.
Byłam na blokadzie Ostatniego Pokolenia. Opowiem Wam, jak było
Z zapowiedzi aktywistów wynika, że blokady Wisłostrady będą organizowane przez najbliższe kilka tygodni. - Nie jestem w stanie powiedzieć, jak długo będziemy musieli walczyć o naszą przyszłość. Prosimy o wyrozumiałość - apelowała Martyna Leśniak.
O co walczy Ostatnie Pokolenie?
Postulaty Ostatniego Pokolenia pozostają bez zmian. Aktywiści chcą przekonać rząd Donalda Tuska do poważnych rozmów i działań w sprawie kryzysu klimatycznego. Chcą przełożenia miliardów złotych, przeznaczonych na rozbudowę dróg szybkiego roku, na inwestycje w komunikację publiczną. Jeden z postulatów zakłada też wprowadzenie zintegrowanego biletu na wszystkie rodzaje komunikacji za 50 złotych miesięcznie.