Nominacje kardynalskie dla Polaków i nowa praca kard. Rysia. "Szkoda dla Kościoła"
- Według prof. Arkadiusza Stempina z Uczelni Korczaka w Warszawie, możliwe są kardynalskie nominacje dla metropolitów Warszawy i przyszłego metropolity Krakowa. Według eksperta Watykan ma plany także wobec kard. Grzegorza Rysia, który może objąć stanowisko prefekta jednej z dykasterii;
- Jak ocenił prof. Stempin w rozmowie PAP, papież Leon XIV Jest bardziej konserwatywny od Franciszka, ale politycznie elastyczny. Planuje on zrównoważyć dotychczasowe geograficzne priorytety Watykanu i silniej upolitycznić pontyfikat, np. przez wizytę w Turcji i ewentualną podróż na Ukrainę;
- Zdaniem watykanisty Leon XIV prawdopodobnie nie poprze Niemieckiej Drogi Synodalnej, ale mimo napięć dogmatycznych i regionalnych różnic, nie należy spodziewać się schizmy w Kościele katolickim.
Inauguracja pontyfikatu nowego papieża odbędzie się w niedzielę 18 maja na placu Świętego Piotra. Wezmą w niej udział głowy państw i oficjalne delegacje ze świata. Według władz Rzymu, w inauguracji weźmie udział około 250 tys. osób.
To on może stać się 'wrogiem polskich biskupów'. 'Trudno o lepszy scenariusz'
PAP: Jak będzie wyglądała polityka personalna papieża Leona XIV?
Politolog i watykanista prof. Arkadiusz Stempin z Uniwersytetu we Fryburgu oraz Uczelni Korczaka w Warszawie: Zwyczajowo każdy papież zachowuje na stanowisku kadrę kurialną odziedziczoną po poprzedniku. Natomiast niepisanym prawem jest to, że wraz ze śmiercią papieża wszyscy czołowi wybrani przez niego kurialiści tracą swoje urzędy. W związku z tym, że nowy papież jest bardziej konserwatywny od Franciszka, podejrzewam, że nikt nie ostanie się na kluczowych ministerialnych stanowiskach prefektów watykańskich dykasterii.
Nawrocki 'nie doczekał nawet pierwszej tury'. 'Zrobił się taki incydent'
Wiarygodnym papierkiem lakmusowym tego pontyfikatu będzie polityka personalna, zwłaszcza to, kto zostanie sekretarzem stanu Stolicy Apostolskiej oraz czy Leon XIV pozostawi na stanowisku dwie kobiety (zakonnice), które mianował niedawno jego poprzednik.
PAP: Czy w związku z tym możemy spodziewać się watykańskich nominacji dla któregoś z polskich kardynałów?
Prof. A. S: Niewykluczone, że kard. Konrad Krajewski zachowa stanowisko jałmużnika papieskiego, a kard. Grzegorz Ryś otrzyma stanowisko prefekta jednej z watykańskich dykasterii, co jednak odbyłoby się ze szkodą dla Kościoła katolickiego w Polsce. Choć Episkopat w naszym kraju nie jest jednolity, to jednak w dalszym ciągu jest zapatrzony w złote lata pontyfikatu Jana Pawła II, przez co jest hamulcowym dla polskiego katolicyzmu. Na tle polskich biskupów kard. Ryś jest stosunkowo progresywnym hierarchą.
Papież zmieni zdanie w sprawie Marka Jędraszewskiego? 'Tajemnica'
PAP: Co będzie zatem jego atutem w kręgach watykańskich? W końcu karierę w hierarchii kościelnej zrobił za pontyfikatu papieża Franciszka...
Prof. A. S: Z polskiej perspektywy kard. Grzegorz Ryś wydaje się liberalny, tymczasem biorąc pod uwagę koloryt Kościoła powszechnego, jest on jedynie centrystą - otwartym na dużą część spuścizny po Franciszku, ale w sprawach doktrynalnych konserwatywnym, co odpowiada linii nowego papieża. Leon XIV z pewnością przejmie agendę Kościoła otwartego na wykluczonych, biednych, ubogich, ale jednocześnie będzie doktrynalnie znacznie bardziej konserwatywny od Franciszka. W ten profil idealnie wpisuje się obecny metropolita łódzki.
PAP: Czy za pontyfikatu Leona XIV możemy spodziewać się większej liczby kardynałów w polskim Episkopacie?
Prof. A. S: Franciszek nie ukrywał dezaprobaty dla głównej linii polskiego Episkopatu. Jego jedyna wizyta tutaj była wymuszona obecnością papieża na Światowych Dniach Młodzieży. Natomiast z własnej inicjatywy nie przyjechałby do Polski, którą traktował trochę tak, jak Europę; preferował globalne południe, a nie dechrystianizujący się Stary Kontynent.
Natomiast biorąc pod uwagę poglądy nowego papieża, możemy spodziewać się, że przy pierwszym konsystorzu biret kardynalski otrzyma nowy metropolita krakowski, na którego wciąż oczekuje Kościół krakowski, jak i metropolita warszawski.
Burza wokół Marszałkowskiej 66. 'Próba sklejenia sprawy z kawalerką Karola Nawrockiego'
PAP: Czy to oznacza, że nowy papież zmieni spojrzenie Watykanu na Stary Kontynent?
Prof. A. S: Spodziewam się, że nowy papież nie będzie preferował Europy, ale wyrówna powstałą za pontyfikatu Franciszka asymetrię. Na pewno gdyby rządził pół roku wcześniej, to przyjechałby do Paryża na otwarcie katedry Notre-Dame. Papież Franciszek odrzucił tę propozycję, uważając, że otwarcie katedry niesie ze sobą zbyt duże widowisko.
W oparciu o pierwsze wystąpienia Leona XIV oraz porzucenie przez niego skromnego wizerunku papieskiego, czyli białej sutanny, białej mucety (peleryny okrywającej ramiona do łokci, z guzikami na piersi - PAP), żelaznego krzyża z blachy na piersi, można powiedzieć, że mamy do czynienia z bardziej konserwatywnym następcą św. Piotra.
PAP: Kiedy zatem możemy spodziewać się wizyty Leona XIV w USA?
Prof. A. S: Bardziej prawdopodobna będzie w pierwszej kolejności wizyta prezydenta Trumpa w Watykanie, niż Leona XIV w Waszyngtonie. Biorąc pod uwagę napięcia w kwestii migracji, które przeżywa Ameryka, generujące podział między światem demokratycznym, liberalnym a populistycznym, Leon XIV nie będzie ani sekundantem, ani członkiem tandemu Trumpa, ale też nie będzie jego wyraźnym przeciwnikiem. Wzajemne relacje nie będą bardziej rozluźnione niż pomiędzy Franciszkiem a Trumpem, choć zapewne będzie to mniej widoczne, ponieważ nowy papież jest bardziej giętkim politykiem niż jego poprzednik.
PAP: Czy pontyfikat Leona XIV oznacza zmiany w polityce międzynarodowej Watykanu, w tym np. wizytę w Ukrainie?
Prof. A. S: Jednym z głównych filarów tego pontyfikatu będzie jego silne upolitycznienie. Wiemy, że w pierwszą zagraniczną podróż uda się do Turcji, gdzie będzie starał się przerzucić silny most do Kościoła Wschodniego. Patriarcha Bartłomiej już zasygnalizował gotowość do dialogu. Pamiętajmy, że niedługo będzie 1700. rocznica Soboru w Nicei, który z pewnością oba Kościoły wykorzystają do podkreślenia dialogu.
Mocne słowa Jędraszewskiego. 'Polacy przed dramatycznym wyborem: albo, albo'
Nie wykluczam, że Leon XIV pojedzie na Ukrainę. Bliskie zawarcie rozejmu czy nawet pokoju, ułatwiłoby mu aktywność na politycznej szachownicy. Sądzę, że byłby to przede wszystkim sygnał solidarności z narodem ukraińskim. Nie wykluczałbym, że Watykan wyśle jednocześnie także ofertę papieskiej wizyty w Rosji Putinowi. Wynika to z tego, że Stolica Apostolska jest zamknięta w pułapce kwadratury koła. Kościół rości sobie bowiem aspiracje do przyjęcia arbitrażu światowego w imię pokoju, co oznacza negocjacje i rozmowy ze stroną, która w każdym konflikcie jest agresorem. To jednak wymaga zachowania pewnej neutralności Watykanu, co w Polsce odczuwaliśmy za pontyfikatu Franciszka jako zaburzenie porządku moralnego, którego papież jest reprezentantem.
PAP: W takim razie jak Leon XIV poradzi sobie z Niemiecką Drogą Synodalną?
Prof. A. S: Jestem przekonany, że nie będzie błogosławieństwa dla Niemieckiej Drogi Synodalnej. Nie było go nawet za pontyfikatu Franciszka, który był znacznie bardziej elastyczny i otwarty, niż Leon XIV w zakresie dogmatyki i teologii.
Franciszek mówił o synodalności, czyli większych kompetencjach regionalnych, lokalnych Kościołów, ale jednocześnie Watykan rości sobie aspiracje do zachowania homogeniczności, ujednolicenia doktryny liturgii i praktyki religijnej. Ostatnia instrukcja Franciszka dotycząca błogosławieństwa par homoseksualnych została jednoznacznie odrzucona w Afryce. W odpowiedzi na to Watykan napisał komentarz, w którym obniżył rangę tego błogosławieństwa w stosunku do pierwotnej wersji dokumentu. Natomiast Niemcy nie zrezygnują z tych swoich aspiracji.
Tak prymas chciał zwalczać Żydów. 'Praktyczny aspekt antysemityzmu Wyszyńskiego'
PAP: Czy w takim razie dojdzie w Kościele katolickim do schizmy?
Prof. A. S: Nie sądzę, żeby doszło do schizmy za tego pontyfikatu. Wszystkie strony przy zachowaniu pierwotnych aspiracji w ostatnich momentach boją się ostatecznego zerwania. Widzieliśmy, jak papież Franciszek w drugiej części pontyfikatu pociągnął za hamulec bezpieczeństwa i wyhamował, mimo że nie było już za jego plecami ultrakonserwatywnego Benedykta XVI - tego super ego, który wprawdzie nie był papieżem, ale był wykorzystywany przez kręgi ultrakonserwatywne w Watykanie przeciwko Franciszkowi.
Także liderzy niemieckiego, holenderskiego, szwajcarskiego czy austriackiego Kościoła będą podbijali bębenek, ale w ostatniej chwili nie zdecydują się na żadną schizmę. Strach po obu stronach wynika z przejścia do historii abp. Marcela Lefebre'a jako katalizatora schizmy po Soborze Watykańskim II.
Posłuchaj: