,
Obserwuj
Mazowieckie

Morderstwo na UW. "Pan Tomasz powrócił już do swojej rodziny"

3 min. czytania
15.05.2025 08:37
Pan Tomasz powrócił już do swojej rodziny. Lekarze zgodzili się na odbywanie dalszej rekonwalescencji w warunkach domowych - powiedział PAP kanclerz UW Robert Grey. Rektor uczelni prof. Alojzy Nowak zadeklarował pomoc rodzinie ofiary i interweniującym strażnikom.
|
|
fot. Jacek Marczewski / Agencja Wyborcza.pl

Ranny strażnik oraz funkcjonariusz SOP z nagrodami finansowymi

Premier Donald Tusk poinformował w środę, że przyznał nagrody finansowe rannemu strażnikowi UW i oficerowi Służby Ochrony Państwa, którzy interweniowali podczas śmiertelnego ataku na portierkę Audytorium Maksimum na Krakowskim Przedmieściu 7 maja br. W Kancelarii Prezydenta rozpatrywane też są wnioski o odznaczenia obu mężczyzn.

"Wystąpiłem właśnie do Prezydenta o przyznanie odznaczeń strażnikowi, który został ranny w czasie próby obezwładnienia mordercy z Uniwersytetu Warszawskiego oraz dla interweniującego oficera SOP" – przekazał premier w środę na portalu X. Dodał, że przyznał także obu nagrody finansowe, a dzieci ofiary otrzymają renty specjalne.

Rektor Uniwersytetu Warszawskiego prof. Alojzy Nowak poproszony o komentarz słów premiera Tuska powiedział PAP, że "z wielkim zadowoleniem przyjęliśmy słowa i decyzję pana premiera, dziękując w imieniu samych uhonorowanych, dzieci naszej tragicznie zmarłej koleżanki i całej społeczności uniwersyteckiej".

Podkreślił, że jest to niezmiernie ważne dla społeczności akademickiej. Wyraził także wdzięczność wobec szefów resortów szkolnictwa wyższego, spraw wewnętrznych i administracji, a także komendantom stołecznemu i głównemu policji.

- Wszystkie podjęte przez nich dotychczas działania są wsparciem i dają nadzieję na wypracowanie rozwiązań systemowych podnoszących bezpieczeństwo na uczelniach - zaznaczył rektor UW.

Jednocześnie zadeklarował, że "decyzja o pomocy rodzinom ofiar sprawcy tego bestialskiego zabójstwa, a także interweniującym strażnikom, jest cały czas aktualna".

Dodał, że "jesteśmy jedną wielką uniwersytecką rodziną i pomoc w takiej sytuacji jest naszą powinnością".

Tragiczny wypadek pod Warszawą. Nie żyje pięć osób

Strażnik, który próbował obezwładnić mordercę, wyszedł ze szpitala

Z kolei kanclerz UW Robert Grey zapytany o samopoczucie 39-letniego pana Tomasza, strażnika, który pierwszy ruszył na pomoc zaatakowanej siekierą przez Mieszka R. kobiecie, odparł, że "pan Tomasz powrócił już do swojej rodziny". - Lekarze, którzy opiekowali się nim, zgodzili się na odbywanie dalszej rekonwalescencji w warunkach domowych, przy rodzinie - co dla niego było bardzo ważne i co daje mu siły - podkreślił.

Zapytany, czy strażnikom UW i całej społeczności udało się już wyjść z traumy, odpowiedział, że "ta trauma jest jeszcze i pewnie długo będzie w całej społeczności uniwersyteckiej. Szczególnie wśród strażników".

Zapewnił, że wszystkich otoczono opieką psychologiczną.

- W tym środowisku żywe są także oczekiwania na zmiany prawa, które dadzą strażnikom uprawnienia pozwalające na skuteczne wywiązanie się z nałożonych na nich obowiązków - wskazał, nawiązując m.in. do tego, że strażnicy uczelniani nie mają prawa stosować żadnych środków ani narzędzi przymusu.

Morderstwo na UW i dezinformacja Putina. 'Konta często są powiązane z Konfederacją'

Morderstwo na kampusie Uniwersytetu Warszawskiego

Mieszko R., 22-letni student Wydziału Prawa UW, zaatakował w ubiegłą środę siekierą portierkę, która zamykała drzwi do Audytorium Maximum. Kobieta nie przeżyła ataku i zmarła na miejscu.

Na pomoc kobiecie ruszył pracownik Straży UW, któremu napastnik również zadał dotkliwe rany. Mężczyzna w stanie ciężkim trafił do szpitala.

Podejrzany został zatrzymany.

W interwencji pomógł obecny na miejscu funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa, który udzielił pomocy interweniującym pracownikom Straży UW, a także udzielił pierwszej pomocy przedmedycznej rannemu pracownikowi.

SOP była na terenie kampusu, gdyż w innym miejscu na wykładzie akademickim przebywał minister sprawiedliwości Adam Bodnar.

Agresor, decyzją sądu, na trzy miesiące trafił do zakładu psychiatrycznego przy areszcie. Czeka tam na wydanie opinii sądowo-psychiatrycznej, od której zależeć będzie jego dalszy los.

Posłuchaj: