Fikcyjne konta zachwalały prywatny szpital. "Nieuczciwe działania marketingowe"
- Według OKO.press usługi prywatnego szpitala Medicover w mediach społecznościowych zachwalały fikcyjne konta. Firma nie odniosła się do pytań serwisu;
- Prawniczka, z którą autorka konsultowała materiał, zauważyła, że to działania, które mogą być niezgodne z prawem;
- Zdaniem Oliwii Gęsiarz, Medicoverowi opinie mogły być potrzebne w walce o rodzące pacjentki, dla prywatnych szpitali ważny jest aspekt finansowy;
- Gościni TOK FM zwróciła uwagę na to, że to wprowadzanie w błąd przyszłych rodzących, które kierują się opiniami z internetu.
Kilkaset opinii z fikcyjnych kont zachwalało warszawski prywatny szpital Medicover - alarmuje w opublikowanym w czwartek artykule OKO.press. Działo się to m.in. na facebookowej grupie dla rodzących. 'Od 2020 roku kilkanaście fikcyjnych profili zdołało umieścić blisko pół tysiąca pozytywnych opinii na temat usług prywatnej placówki' - napisała Oliwia Gęsiarz.
- W pewnym momencie zaobserwowałam, że coś ewidentnie nie gra w informacjach dotyczących szpitala Medicover - opowiadała w "TOK 360" autorka tekstu, która jest też absolwentką położnictwa. - Udało mi się ustalić, że nie dziesiątki, tylko wręcz setki pojawiających się w mediach społecznościowych na temat tego szpitala komentarzy są publikowane z kont fikcyjnych, służących wyłącznie do tak zwanego kontent marketingu - opisywała.
- Prawniczka, z którą konsultowałam się przed publikacją materiału, wyraźnie zauważyła, że takie działania mogą być niezgodne z obowiązującym prawem. Mówimy między innymi o Ustawie o działalności leczniczej, ale też Ustawie o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji - dodała rozmówczyni Adama Ozgi.
Profile aktualizowane "dziwnym trafem"
"Mimo zapewnień, Szpital Medicover nie udzielił odpowiedzi na żadne z nich do momentu publikacji tekstu" - kończy swój artykuł dziennikarka. Na ile potrzebne szpitalowi były tego typu opinie? - Szczególnie w dużych miastach szpitale walczą o pacjentki, o to, żeby jak najwięcej porodów się u nich odbywało. W przypadku szpitali prywatnych z oczywistych względów dochodzi aspekt finansowy - zaznaczyła Gęsiarz w TOK FM.
'Gdy ten Polak mówi, słyszę Putina'. Ukrainki boją się wyborów w Polsce
Jak podkreśliła, 'mówimy o nieuczciwych działaniach marketingowych, które nie są w porządku między innymi ze względu na to, że przyszłe rodzące kierują się przeczytanymi w internecie opiniami na temat placówek'. I dodała, że facebookowe profile, które zostały wymienione w tekście, 'dziwnym trafem mają aktualizowane informacje, są usuwane z nich zdjęcia i zmieniane nazwiska'.