Oni nie odpuszczają tematu Marszałkowskiej. "Oczekujemy, żeby Trzaskowski się wycofał"
- Aktywiści i związkowcy protestują przeciw sprzedaży kamienicy przy Marszałkowskiej 66, domagając się, by Rafał Trzaskowski zadeklarował, że budynek pozostanie zasobem komunalnym;
- Miasto wykwaterowało mieszkańców z powodu złego stanu technicznego budynku, a konserwator zabytków nakazał zachowanie dużych, przedwojennych układów mieszkań, co utrudniło remont;
- Ratusz uznał, że remont jest nieopłacalny i planuje sprzedaż kamienicy, argumentując, że środki ze sprzedaży pozwolą sfinansować budowę większej liczby mieszkań komunalnych gdzie indziej.
Marszałkowska 66 w Warszawie to jeden z najpopularniejszych adresów obecnej kampanii wyborczej. Stołeczni urzędnicy już dawno wykwaterowali z niej mieszkańców, bo budynek w centrum miasta jest w złym stanie technicznym.
Wbrew wcześniejszym zapowiedziom o miejskim remoncie, pojawił się pomysł sprzedania kamienicy. Sprawą w połowie maja mieli zająć się stołeczni radni, ale po awanturze z aktywistami, sesja została przełożona i odbędzie się - jak wytknęła Zuzanna Jędrzejowska z Inicjatywy Pracowniczej - po wyborach.
- Rada została przełożona na 5 czerwca, oczywiście po wyborach, żeby nie mącić w kampanii. Ale my oczekujemy, żeby Trzaskowski jeszcze przed tymi wyborami wycofał się ze sprzedaży jednoznacznie i chcemy obietnicy, że te mieszkania będą służyć jako mieszkania komunalne, a nie jako hotele dla przyjezdnych milionerów - powiedziała aktywistka w rozmowie z reporterem TOK FM Cezarym Jaszczykiem.
Dantejskie sceny w Pałacu Kultury i Nauki. 'Zostałam złapana za fraki i wciągnięta'
O co chodzi w sprawie Marszałkowskiej 66?
Aldona Machnowska-Góra, zastępczyni Prezydenta m.st. Warszawy Rafała Trzaskowskiego w rozmowie w TOK FM z 12 maja podała, że w 2019 roku w kamienicy przy Marszałkowskiej 66 mieszkało kilka rodzin (w mieszkaniach komunalnych). Wtedy też - jak mówiła dalej - nadzór budowlany nakazał wyremontować budynek, a jednocześnie konserwator zabytków wpisał go do rejestru. Nieruchomość, co podkreślała Machnowska-Góra, była "w naprawdę złym stanie". - Tam nie ma ogrzewania, nie ma wind - wyliczała. - Dzielnica Śródmieście zdecydowała wtedy, że będzie badała sprawę remontu. Mieszkańcom zaproponowała inne lokale, wszystkie w Śródmieściu - dodała wiceprezydentka.
Dlaczego - mimo wcześniej składnych obietnic - mieszkańcy nie wrócili na Marszałkowską 66? Machnowska przyznała, że "to jest prawda, że dzielnica zmieniała decyzję". - Dlatego, że dostała opinie konserwatora zabytków, które wskazywały na to, że budynek będzie musiał przejść pieczołowitą rewitalizację konserwatorską. I muszą tam pozostać bardzo duże mieszkania. (?) Tam jest kilkanaście mieszkań powyżej 100 metrów [kwadratowych]. A nawet jeśli są mniejsze, to konserwator zaznaczył, że trzeba przywrócić przedwojenny stan - wyjaśniała Machnowska-Góra. Finalnie, jak dodała, ratusz zdecydował, że remont będzie nieopłacalny i lepiej nieruchomość wystawić na sprzedaż, a za pieniądze ze sprzedaży kamienicy, można wybudować więcej tanich mieszkań komunalnych w innej lokalizacji.
Posłuchaj: