Tak Daniel Obajtek zaciera ślady. "Nie było jeszcze czegoś takiego"
Daniel Obajtek jest "jedynką" na liście Prawa i Sprawiedliwości do Parlamentu Europejskiego. Startuje z Podkarpacia. W mediach społecznościowych przekonuje, że prowadzi aktywną kampanię i uczestniczy w spotkaniach z wyborcami. Środowa "Wyborcza" zauważa, że prawda jest bardziej skomplikowana, bo choć były prezes Orlenu twierdzi, że jest, to jednak ciągle gdzieś znika.
"Ciekawe doświadczenie z Danielem Obajtkiem miała w niedzielę ekipa Polsatu. Dziennikarze przeprowadzili z nim wywiad, ale do samego końca nie wiedzieli, dokąd dokładnie jadą i z kim będą rozmawiać. W ostatniej chwili, przez pośrednika, dowiedzieli się, że mają pojechać do Leszczawy Dolnej w powiecie przemyskim. Tam - jako gość pikniku z okazji Dnia Matki - pojawił się Obajtek. To było zaskoczenie także dla mieszkańców. Bo Obajtka tego dnia spodziewano się na festynie w Górnie w powiecie rzeszowskim" - czytamy w "GW".
Gazeta zauważa, że jeśli Daniel Obajtek przed wyborami dostanie prokuratorskie zarzuty, to nie będzie chronił go immunitet. Dlatego stosuje cały system uników i pozorowania, że jest w Polsce dostępny.
Gdzie jest Daniel Obajtek, kiedy śpi?
Według źródeł "Wyborczej", były szef Orlenu na noce nie zostaje w kraju, ale nocuje na Słowacji lub na Węgrzech. "Wjeżdża w obstawie złożonej z byłych agentów służb, nie ma przy sobie telefonu, by nie można go było namierzyć po sygnale, na dłuższe wywiady lubi umawiać się w Wiedniu" - czytamy w "GW".
Daniel Obajtek nie przyszedł również na przesłuchanie przed sejmową komisją śledczą ds. afery wizowej, na które miał się stawić we wtorek (28 maja). Wydał oświadczenie, w którym poinformował, że nie dostał prawidłowo doręczonego wezwania i nie będzie "małpą w cyrku" Michała Szczerby (KO), który jest przewodniczącym tej komisji.
"Daniel Obajtek poczuł, że wszystko może"
Działania Daniela Obajtka były jednym z tematów środowego "Poranka Radia TOK FM". Dominika Długosz z "Newsweeka" zwróciła uwagę, że były szef Orlenu już wcześniej podobnie się zachowywał. - Traktował tak wszystkich włącznie z Jackiem Sasinem [byłym ministrem aktywów państwowych - red.], któremu teoretycznie podlegał. Na Nowogrodzkiej odbywały się spotkania, na których Sasin skarżył się, że Obajtek go po prostu ignoruje. Że są spotkania z wszystkimi szefami spółek Skarbu Państwa, a Obajtek nie przyjeżdża i ma to w nosie - opowiadała publicystka.
Przypomniała, że Daniel Obajtek przez moment był rozważany jako kandydat na premiera. Prezes PiS Jarosław Kaczyński zastanawiał się, czy nie powinien zastąpić w tej roli Mateusza Morawieckiego. - I pan Obajtek po prostu poczuł, że wszystko może - komentowała Długosz.
Prowadzący audycję red. Maciej Głogowski przyznał, że działania byłego szefa Orlenu nie mieszczą mu się w głowie. - Konstrukt, w którym on pisze, że po prostu teraz nie przyjdzie [na komisję] i przyjdzie innym razem, jest dla mnie niewyobrażalny. Nie było czegoś takiego jeszcze - komentował.
- To jest buta i arogancja - zgodziła się Agata Kondzińska z "Gazety Wyborczej". - Przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka. Po ośmiu latach rządów PiS, kiedy to państwo było na usługach partii, a nie odwrotnie, jak widać ta tradycja jest kontynuowana przez polityków byłego obozu władzy - dodała.
Daniel Obajtek przed komisją. Błąd Michała Szczerby?
Według dziennikarki "Newsweeka" wszystkie te działania są elementem kampanii wyborczej. Co więcej - Długosz stwierdziła, że Michał Szczerba zrobił błąd, wzywając Daniela Obajtka na przesłuchanie komisji akurat teraz, bo ułatwił mu te zagrywki. - Można było go wezwać później, chociaż Michał Szczerba też się wybiera do Parlamentu Europejskiego, więc może miał nadzieję, że teraz to przesłuchanie też coś zmieni w kampanii - zastanawiała się rozmówczyni Macieja Głogowskiego.
"Gazeta Wyborcza" przypomina, że byłego prezesa Orlenu poszukuje nie tylko sejmowa komisja do spraw afery wizowej, ale też prokuratura i CBA. "W jednym z trzech śledztw dotyczących nieprawidłowości w Orlenie Daniel Obajtek jest wezwany na 3 czerwca do Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Też nie podejmuje zawiadomień" - informuje gazeta.