Ani nocnej prohibicji, ani izby wytrzeźwień. Gdynia ma problem z alkoholem
Inicjatywy związane z alkoholowymi problemami mieszkańców Gdyni nie mogą doczekać się realizacji. Na środowej sesji rady miasta nie będzie, mimo zapowiedzi, głosowany projekt uchwały dotyczący nocnej prohibicji. W tym roku nie powstanie też, obiecywana przez władze od czasu kampanii wyborczej, izba wytrzeźwień.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego w Gdyni nie ma izby wytrzeźwień?
- Jaka jest szansa, że takie miejsce powstanie?
- Od kiedy może zacząć obowiązywać nocna prohibicja?
Miejsce do którego trafiały osoby będące w stanie upojenia alkoholowego zniknęło z mapy Gdyni w 2003 roku. Od tamtej pory przypadki wymagające pomocy w dochodzeniu do siebie trafiają na szpitalny oddział ratunkowy, będąc tam sporym obciążeniem. Problemem jest tu nie tyle zajmowanie przez nich miejsca, co ryzyko agresji i towarzyszący pijanym brak samokontroli nad reakcjami organizmu.
Nowe władze obiecały tę sytuację zmienić, póki co bezskutecznie. - Od początku obecnej kadencji próbujemy podejmować działania, aby izbę wytrzeźwień odtworzyć - przyznaje wiceprezydent Gdyni Tomasz Augustyniak. - W chwili obecnej rozbijamy się o brak miejsca, które spełniałoby wymogi ustawowe z jednej strony, a z drugiej byłoby we władaniu gminy. Nie mamy takiego miejsca - rozkłada ręce samorządowiec, dodając jednak, że w tym tunelu pojawiło się światełko.
Na gruncie państwowym
Miasto szuka bowiem lokalizacji izby poza należącymi do niego budynkami. Wiele wskazuje na to, że uda się ją znaleźć w zasobach należących do Skarbu Państwa.
- Badamy w tej chwili możliwości. Jeżeli się okaże, że jest to możliwe, to będziemy wnioskować do wojewody o powierzenie nam tej nieruchomości, przekazanie nam jej w darowiźnie na cele społeczno-zdrowotne - wyjaśnia Augustyniak. Nie chce jednak zdradzać konkretnego adresu i zastrzega, że to potencjalny początek drogi do przywrócenia „wytrzeźwiałki”. - Nawet jeżeli to będzie miało miejsce, to i tak będzie to długi proces, wymagający dużych nakładów inwestycyjnych i zaplanowania tego na przyszłe lata - dodaje.
Nocna prohibicja też musi czekać
W międzyczasie trwa dyskusja o wprowadzeniu na terenie Gdyni nocnej prohibicji. Na październikowej sesji miał być głosowany projekt uchwały, ale jak się okazuje musi jeszcze na swoją kolej poczekać. - Grupa radnych, która ją zainicjowała, dopełniła terminów, dopełniła formalności, uchwała zaczęła swój żywot prawny - zapewnia jeden z autorów projektu radny Łukasz Piesiewicz. - Przewodniczący Rady Miasta skierował uchwałę do konsultacji. Niestety do tej pory wpłynęły tylko trzy opinie, czekamy na jeszcze kilkanaście - rozkłada ręce radny zastrzegając, że w tej sytuacji forsowanie projektu na siłę byłoby błędem.
Styczeń mimo wszystko realny
- Bez tych opinii istnieje bardzo duża obawa i to obawa potwierdzona przez wyroki sądów administracyjnych, że uchwała zostałaby podważona - zaznacza Piesiewicz. - Wiemy doskonale, jak dużym biznesem jest alkohol i wiemy, że ograniczenia jego sprzedaży mają swoich bardzo gorących przeciwników. Dlatego musimy dołożyć wszystkich starań do tego, żeby ta uchwała utrzymała się w obiegu prawnym - zapewnia. I podkreśla, że wśród radnych istnieje wystarczające poparcie dla projektu a głosowanie będzie możliwe na listopadowej sesji. - Cały czas podtrzymujemy to, że nocna prohibicja będzie obowiązywała w Gdyni od stycznia 2026 roku.