,
Obserwuj
Pomorskie

Funkcjonariusz SOP zaatakował swoją rodzinę - nowe informacje. "Miał ważne badania okresowe"

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl, PAP
2 min. czytania
27.01.2026 10:00

Nowe informacje w sprawie tragedii w Ustce, gdzie w poniedziałek wieczorem funkcjonariusz SOP zaatakował nożem swoją rodzinę, śmiertelnie raniąc czteroletnią córkę. Członkowie rodziny, którzy zostali ranni, trafili do szpitali w Słupsku i Sławnie. Głos w sprawie zbrodni zabrali przedstawiciele SOP oraz Kancelarii Prezydenta.

Damian Klamka/East News
Damian Klamka/East News
fot. Służba Ochrony Państwa (zdjęcie ilustracyjne)
  • Podczas urlopu w Ustce funkcjonariusz SOP zaatakował nożem swoją rodzinę, zabijając 4-letnią dziewczynkę i raniąc pięć osób;
  • Szef KPRP wskazał, że sprawa wymaga dogłębnego wyjaśnienia przez MSWiA i premiera;
  • SOP zapowiedziała procedurę wydalenia funkcjonariusza ze służby. Jak podkreślono, napastnik miał ważne badania psychologiczne.

Trzeba tę sprawę dogłębnie wyjaśnić - powiedział szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki pytany we wtorek o sprawę funkcjonariusza SOP z Ustki, który zaatakował nożem rodzinę, zabijając czteroletnią dziewczynę i raniąc pięć osób. - To jest zadanie przede wszystkim dla ministra spraw wewnętrznych i administracji, któremu ta służba podlega, i dla premiera, który poprzez MSWiA nadzoruje służby - wskazał Bogucki.

Zbrodnia w Ustce. Szpital informuje, w jakim stanie są ranni

Do tragedii doszło w poniedziałek wieczorem w mieszkaniu przy ul. Bałtyckiej w Ustce. Około godz. 21.30 policja otrzymała zgłoszenie o awanturze domowej. Na miejscu funkcjonariusze obezwładnili agresywnego 44-letniego funkcjonariusza SOP, który nożem ranił pięcioro członków swojej rodziny oraz siebie. W wyniku odniesionych obrażeń zmarła czteroletnia dziewczynka; mimo długiej reanimacji jej życia nie udało się uratować.

Wszyscy ranni, w tym zatrzymany napastnik, zostali przewiezieni do szpitali. Do szpitala w Sławnie trafił teść mężczyzny, natomiast teściowa, żona oraz jedno z dzieci zostali przetransportowani do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Słupsku. - Dziecko nie miało praktycznie żadnych obrażeń, zostało wypisane. Starsza kobieta jest na chirurgii w stanie stabilnym. Młodsza jest w stanie ciężkim - poinformował rzecznik prasowy słupskiej placówki Marcin Prusak.

Redakcja poleca

SOP: Zostanie wszczęta procedura zmierzająca do wydalenia funkcjonariusza

Rzecznik prasowy SOP płk Bogusław Piórkowski poinformował, że zostanie wszczęta procedura zmierzająca do wydalenia funkcjonariusza ze służby. - Musimy zgromadzić wszystkie dokumenty z policji i prokuratury, przeanalizować je i wtedy zostanie uruchomiona procedura, a mężczyzna wydalony ze służby, najprawdopodobniej dyscyplinarnie - wyjaśnił.

Dodał, że funkcjonariusz miał ważne badania okresowe, na które składają się także badania psychologiczne. - Gdyby nie miał tych badań, bo np. nie zdążyłby ich wykonać lub o nich zapomniał, musiałby zostać zawieszony w służbie. W tym przypadku tak się nie stało, mężczyzna był w służbie czynnej - wytłumaczył Piórkowski, dodając, że do zdarzenia doszło w czasie, kiedy 44-latek wraz z rodziną był na urlopie wypoczynkowym. Na co dzień - według ustaleń RMF FM - mężczyzna pracował w Warszawie.

Płk Piórkowski przekazał również, że rodzina zatrzymanego otrzyma pomoc psychologiczną. Wsparcie to zostanie zapewnione także funkcjonariuszom SOP, którzy będą tego potrzebowali.

W sprawie prowadzone są czynności procesowe pod nadzorem prokuratora.

Posłuchaj:

Źródło: PAP, RMF FM