Jedna karetka na całe miasto. Do chorych jeżdżą strażacy. "To urąga ludzkiej godności"
W Ustce poza sezonem letnim funkcjonuje tylko jedna karetka pogotowia, a w konsekwencji do pacjentów zamiast ratowników jeżdżą... strażacy. Burmistrz już po raz drugi wystąpił do wojewody pomorskiej o przydzielenie dodatkowego Zespołu Ratownictwa Medycznego, jednak decyzji wciąż nie ma. Sprawę opisała "Gazeta Wyborcza".
- Poza sezonem letnim w liczącej około 14 tys. mieszkańców Ustce działa tylko jedna karetka;
- Burmistrz już dwa razy zwracał się do urzędu wojewódzkiego o zwiększenie liczby pojazdów. W grudniu 50-letnia kobieta nie otrzymała pomocy na czas i zmarła;
- Wojewoda dotąd odmawia przydzielenia Ustce dodatkowych karetek. Powołuje się na statystyki i wskazuje, że "inne miejsca (...) otrzymały wyższy priorytet".
Ustka (woj. pomorskie) liczy około 14 tys. mieszkańców, ale w sezonie letnim - co typowe dla wakacyjnych kurortów - robi się tam dużo bardziej tłoczno. W okresie, gdy miasto jest pełne turystów, stacjonują trzy karetki, jednak gdy sezon się kończy, do dyspozycji zostaje tylko jedna.
Jeden z mieszkańców Ustki - pan Dariusz - w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" relacjonował, że po wezwaniu pogotowia do chorej matki czekał 40 minut. "To nie było wezwanie do katarku. W tym przypadku mowa o realnym zagrożeniu życia. Ratownicy, którzy przyjechali na miejsce, wyjaśnili, że wcześniej byli na innym wezwaniu, a karetka jest tylko jedna. To urąga ludzkiej godności" - ocenił mężczyzna.
Karetka nie dojechała na czas, 50-latka zmarła
Jak informuje Urząd Miasta w Ustce, problem był sygnalizowany już w marcu ubiegłego roku. "Prośbę argumentowaliśmy między innymi tym, że w poprzedzających pismo miesiącach zaobserwowaliśmy znaczący wzrost liczby interwencji medycznych, a także wydłużony czas oczekiwania na przyjazd karetki" - przekazała Kinga Siwiec.
Braki w zabezpieczeniu ratownictwa medycznego powodują, że do pacjentów w Ustce i okolicach jeżdżą strażacy. "W ubiegłym roku wyjeżdżaliśmy do pacjentów tylko w samej Ustce około 50 razy" - potwierdził kpt. Piotr Basarab z PSP w Słupsku.
Szczególnie dramatyczne było zdarzenie z 19 grudnia, gdy jedyna karetka była niedostępna, a do 50-letniej kobiety przy ul. Mickiewicza wysłano właśnie strażaków. Po około 10 minutach dotarła karetka ze Słupska, jednak kobiety nie udało się uratować.
Burmistrz Ustki napisał drugi wniosek
Pierwszy wniosek burmistrza Ustki Jacka Maniszewskiego został odrzucony, bo - jak wskazał urząd wojewódzki - "inne miejsca w województwie otrzymały wyższy priorytet". Niedawno burmistrz ponowił wniosek, argumentując go m.in. wzrostem liczby zdarzeń oraz powiększeniem miasta od 1 stycznia 2026 roku o część miejscowości Przewłoki. "Nie otrzymaliśmy jeszcze odpowiedzi" - przekazała Kinga Siwiec. Jak dodała, w piśmie burmistrz opisał tragiczną sytuację z grudnia.
"GW" zwróciła się z prośbą o komentarz do Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku. "Aktualnie prowadzona jest analiza dotyczącą wyjazdów Zespołów Ratownictwa Medycznego za 2025 rok na potrzeby kolejnej aktualizacji wojewódzkiego planu działania systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego. W przypadku stwierdzenia zasadności uruchomienia nowych [zespołów pogotowia] na terenie województwa, w lokalizacjach o największym zapotrzebowaniu w skali województwa, zostaną one uwzględnione w projekcie wojewódzkiego planu. Natomiast utworzenie ZRM uzależnione jest od pozytywnego uzgodnienia przez NFZ i zatwierdzenia przez ministra zdrowia projektu wspominanego planu" - czytamy w przesłanej odpowiedzi.
Posłuchaj:
Źródło: "Gazeta Wyborcza"