Jak sprawdzić neosędziego? Stworzył proste narzędzie. Efektu się nie spodziewał
Michał Szulc jest jednym z liderów Komitetu Obrony Demokracji na Pomorzu. W ostatnich latach angażował się w liczne działania mające na celu walkę o praworządność. Współorganizował marsze i protesty. - Zaangażowałem się, bo uznałem, że to ważne. By przywrócić w Polsce demokrację - tłumaczy.
Szulc jest też współtwórcą wyszukiwarki neosędziów. To specjalne narzędzie, w którym wystarczy wpisać nazwisko, by sprawdzić, czy dany sędzia był powołany w wadliwej procedurze przed upolitycznioną Krajową Radą Sądownictwa. - Pierwsze działania, by stworzyć taką wyszukiwarkę, podjął Patryk Wachowiec z Forum Obywatelskiego Rozwoju, a potem przejęliśmy jego bazę i zaczęliśmy sprawdzać, i wprowadzać dane kolejnych neosędziów - opowiada Szulc, który teraz koordynuje całe przedsięwzięcie.
- Wyszukiwarka pozwala każdemu obywatelowi - przed rozprawą w sądzie - zapoznać się ze stanem faktycznym na temat konkretnej osoby, która będzie w jego sprawie sądziła: czy jest to tzw. neosędzia, czy też nie - tłumaczy nasz rozmówca. Narzędzie powstało bezpłatnie, Szulc koordynuje je wolontariacko. KOD dostał jednak wsparcie finansowe z Funduszu Obywatelskiego im. Henryka Wujca, by móc kupić program, który ułatwia jego prowadzenie. - Teraz chcemy wyszukiwarkę nieco zmienić. Zależy nam, by było tam jeszcze więcej danych, bo pytają nas o to ci, którzy z tego narzędzia korzystają - informuje aktywista.
"Bycie neosędzią to fakt, nie wada"
- Dziś wszyscy odbierają łatkę "neosędziego" jako rzecz bardzo pejoratywną, a to jest w mojej ocenie błędem. Dla mnie to po prostu stwierdzenie faktu, że dana osoba uczestniczyła w wadliwej procedurze przed neoKRS - mówi Szulc. - Nie mam wątpliwości, że ich status trzeba jakoś zagospodarować i rozwiązać. To, że oni są w naszym sądownictwie jest faktem. To, że są neosędziami - również. Oczekujemy teraz od polityków, żeby ci ludzie mogli pozostać sędziami, oczywiście jeśli są dobrymi prawnikami i jeśli można to zweryfikować albo żeby odeszli z zawodu, jeśli np. ściśle współpracowali z władzą - dodaje.
Michał Szulc przyznaje, że zdarzyły się pojedyncze sytuacje, gdy sędzia domagał się od twórców wyszukiwarki usunięcia jego nazwiska z bazy. - Pamiętam, że w jednym z takich przypadków chodziło o sędziego z Wrocławia, który - decyzją KRS - został przywrócony do pracy, bo wcześniej przez jakiś czas był na misji na Bałkanach. A to oznacza, że jego nominacja sędziowska miała miejsce zdecydowanie przed 2018 rokiem, a neoKRS tyko zatwierdziła jego powrót do orzekania. Oczywiście to zmieniliśmy w naszej bazie - tłumaczy gość TOK FM.
Jak wskazuje, tworząc wyszukiwarkę uznano, że dla obywatela najważniejsze będzie, by mógł sprawdzić, czy w jego sprawie orzeka sędzia właściwie powołany. - Nasza wyszukiwarka podaje też wiedzę na temat tego, co należy zrobić, by wyłączyć sędziego z danego postępowania. Są przygotowane druki dokumentów, które należy składać - wyjaśnia Michał Szulc.
'Mogłam stracić szansę'. Co z takimi jak sędzia Joanna zrobi nowa władza?
Wyszukiwarka neosędziów. Będą zmiany
Nasz rozmówca przekonuje, że piszą do niego licznie prawnicy, którzy przyznają, że wyszukiwarka bardzo im się przydaje. - Natomiast to, co mnie osobiście martwi, to fakt, że obywatele czy ich pełnomocnicy interesują się naszą wyszukiwarką w momencie, kiedy zapada wyrok, na przykład by go podważyć. Nie takie było nasze założenie - tłumaczy pan Michał. - W mojej ocenie, by funkcjonować w państwie prawa, trzeba od samego początku mieć świadomość, że w naszej sprawie orzeka sędzia wadliwie obsadzony, a nie dopiero na koniec, przy wyroku - tłumaczy.
Jak dodaje, bywa, że trafia do niego dziennie 10-12 e-maili podobnej treści. - Dziewięćdziesiąt procent z nich zaczyna się od słów: "Zostałem skazany na ileś lat i sprawdziłem w waszej wyszukiwarce, że osądził mnie jeden z neosędziów. Co mogę z tym zrobić?" - cytuje Szulc. Aby to zmienić, trwają prace nad tym, by upowszechnić wiedzę na temat przydatności korzystania z wyszukiwarki już na samym początku procesów, a nie pod koniec. - Mam duży żal do adwokatów i doradców prawnych, że nie podejmowali tego tematu przed postępowaniem albo w jego trakcie - wskazuje Michał Szulc.
Sprawa uregulowania statusu neosędziów ma być jedną z pierwszych decyzji w ramach przywracania praworządności. Stowarzyszenie Sędziów Iustitia proponuje, by neosędziowie wracali na wcześniejsze stanowiska. Problem w tym, że niektórzy - jak np. byli asystenci sędziów - nie mają gdzie wrócić. Zwracała uwagę na to m.in. Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Jedną z takich historii pani neosędzi z Gdańska opisywaliśmy na naszym portalu.