,
Obserwuj
Pomorskie

Gigantyczną farmę na Bałtyku będzie widać z plaży? "Wystarczający dystans"

ga
3 min. czytania
07.02.2025 11:47
Na Bałtyku rozpoczęły się prace związane z budową pierwszej polskiej morskiej farmy wiatrowej. W rejonie, gdzie staną turbiny wiatrowe, trwa wbijanie w dno fundamentów, na których posadowione zostaną wiatraki. Wyprodukowany przez nie prąd powinien popłynąć w przyszłym roku.
|
|
fot. Materiały prasowe/Orlen

Siedemdziesiąt sześć Pałaców Kultury. Pierwszy pal pod farmę wiatrową na Bałtyku już w dnie

Farma wiatrowa Baltic Power powstaje 23 km od wybrzeża na wysokości Łeby i Choczewa. To najbardziej zaawansowany projekt spośród planowanych na polskich wodach, który wszedł właśnie w etap budowy. Za prace instalacyjne fundamentów na morzu odpowiedzialny jest Van Oord - jedna z najbardziej doświadczonych w tym zakresie firm na świecie, dysponująca flotą specjalistycznych jednostek instalacyjnych. W budowę zaangażowany jest też Orlen. Jako pierwszy do akcji wszedł pływający dźwig Svanen, jednostka z wysoką na 125 metrów konstrukcją potrzebną do wbijania w dno tzw. monopali.

Na Europę padł blady strach. Nowy kryzys na horyzoncie. Tego słowa powinniśmy się wszyscy nauczyć

Gigantyczny 'gwóźdź' i młot

- Svanen dopływa sobie na obszar na obszar farmy około 23 km od brzegu i ustawia się w odpowiednim miejscu tam, gdzie ma być zlokalizowana jedna z 76 turbin wiatrowych. Do niego podpływa barka, na której znajduje się monopal, czyli część fundamentu. - tłumaczy Krzysztof Bukowski z Baltic Power - To taki ogromny 'gwóźdź', która ma ponad 100 m długości i 9 m średnicy. Ta ogromna rura zostanie przez dźwig uniesiona i pięciotonowy młot, zacznie wbijać ten pal w dno morza - tłumaczy dodając, że na monopalu w kolejnym etapie zostanie ustawiony element przejściowy, a następnie wieża z turbiną. Każde z tych zadań realizowany jest przez inną specjalistyczną jednostkę, w innym czasie.

'Bliżej do przemysłu kosmicznego'

Monopale, na których posadowione zostaną turbiny są przygotowane precyzyjnie do wbicia w konkretny fragment dna morskiego. - Każdy monopal ma inny wymiar. Wszystko poprzedzono badaniami - tłumaczy Bukowski. - Odbywały się wiercenia na kilkanaście, kilkadziesiąt metrów, usuwano wszelkie głazów. Często stosuje się taki porównanie i ono nie jest na wyrost, że budowie morskich farm wiatrowych na morzu jest bliżej do przemysłu kosmicznego, niż budowlanego, bo to jest taka precyzja operacji - zapewnia.

Jak domy na słupach

Turbiny, które staną na polskich wodach, będą miały moc 15 megawatów. Baltic Power będzie jedną z pierwszych na świecie farm, która będzie wykorzystywała tego typu turbiny. Oglądając na zdjęciach ich elementy, czy też przyglądając się fotografia istniejących już podobnych farm, trudno uświadomić sobie ich realne rozmiary. Farma będzie gigantyczna.

- Gondola, czyli element, do którego przytwierdzony jest wirnik, jest wielkości tak naprawdę dużego domu, każda łopata ma ponad 115 metrów, krąg zamiatania łopat to powierzchnia sześciu boisk piłkarskich - opisuje przedstawiciel Baltic Power. - Te turbiny będą miały ponad 230 m wysokości. To nieco więcej niż Pałac Kultury, więc będzie to 76 Pałaców Kultury na morzu na obszarze około 130 km kwadratowych - mówi. 

Co zobaczymy z brzegu?

Inwestycja mimo takich rozmiarów będzie mało widoczna z brzegu. Spacerujący po plaży ludzie będą mieli możliwość co najwyżej zauważyć ich oświetlenie. - Co zobaczą ludzie, którzy będą w okolicy? Praktycznie nic - nie pozostawia złudzeń Bukowski. - Jeśli mówimy o miesiącach jesiennych, zimowych, wiosennych, kiedy ta widoczność jest słabsza, nie zobaczą z brzegu nic, 23 km to wystarczający dystans, aby aby te turbiny nie były widoczne. Natomiast w nocy albo przy dobrej pogodzie, na przykład w wakacje - prawdopodobnie będą widoczne ich punkty świetlne - dodaje. 

Zasadnicze prace nad budową farmy Baltic Power powinny zostać przeprowadzone w tym roku. Turbiny mają zacząć pracę w 2026 roku, wyprodukowany przez nie prąd pokryje 3 procent krajowego zapotrzebowania na energię elektryczną.

Posłuchaj podcastu: