Presja wyglądu. Coraz młodsze dzieci z anoreksją i bulimią. "Dane są alarmujące"
Rośnie liczba dzieci i młodzieży z zaburzeniami odżywiania. W ciągu pięciu lat o 30 procent wzrosła liczba hospitalizacji z powodu anoreksji czy bulimii. Problem dotyka głównie dziewcząt miedzy 13. a 18, rokiem życia, choć przybywa też młodszych pacjentek.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak pandemia wpłynęła na wzrost zaburzeń odżywiania wśród dzieci i młodzieży?
- Co powinno zaniepokoić rodziców w zachowaniach dzieci, które cierpią na zaburzenia odżywiania?
- Gdzie rodzice mogą szukać pomocy w przypadku zaburzeń odżywiania swoich dzieci?
Zaburzenia odżywiania u dzieci i młodzieży to problem, którego skala bardzo niepokoi specjalistów. - Dane są alarmujące. Obserwuję znaczny wzrost liczby dzieci, które potrzebują pomocy w tym zakresie - przyznaje psycholog Małgorzata Kalaczyńska z Kliniki Psychiatrii Szpitala Uniwersyteckiego nr 1 w Bydgoszczy.
Według najnowszych danych w ciągu pięciu lat o 30 proc. wzrosła liczba hospitalizacji, osiągając około pięciu tysięcy rocznie. - Wiele czynników ma na to wpływ. Jednym z nich jest na pewno pandemia, która wpłynęła na trudności w regulacji emocji. Poza tym środowisko rówieśnicze ma bardzo ważny wpływ, relacje rodzinne czy doświadczenia z przeszłości - wymienia nasza rozmówczyni.
Istotną rolę odgrywają również nadmierne oczekiwania, presja kulturowa na "idealne" ciało oraz osobowościowe cechy, takie jak perfekcjonizm czy niska samoocena. Media społecznościowe i obraz ciała promowany w sieci stają się coraz częstszym czynnikiem ryzyka, zwłaszcza wśród nastolatków. Problem dotyka głównie dziewcząt od 13 do 18 lat, choć przybywa też młodszych pacjentek. - Dziewczynki w okresie dojrzewania zaczynają zwracać uwagę na swój wygląd, chcą się przypodobać, być akceptowane przez rówieśników i próbują się dostosować - tłumaczy Kalaczyńska.
Kiedy powinna zapalić się czerwona lampka?
Dla rodziców ważne jest rozpoznanie pierwszych sygnałów ostrzegawczych. Niepokój powinno budzić wszystko to, co odstaje od dotychczasowej normy. - Jednym z sygnałów alarmujących może być to, że dzieci odmawiają wspólnego jedzenia, wspólnych posiłków w rodzinie, jedzenia w publicznych miejscach. Liczą kalorie, domagają się produktów light, interesują się dietami. Pomimo tego, że są szczupłe, unikają jedzenia, mają nadmierną aktywność fizyczną - wymienia psycholog. - Są to takie czynniki, które powinny nam czerwoną lampkę zapalić - uczula nasza rozmówyczni.
Do tego mogą też dochodzić objawy somatyczne. - To bóle brzucha, dolegliwości, nudności, złe samopoczucie - wylicza dietetyk Paweł Lisewski. - To wszystko tak naprawdę należy konsultować ze specjalistami. Jeżeli widzimy jeden, dwa, trzy elementy połączone możemy zacząć podejrzewać, że coś może dziać się nie tak z naszym dzieckiem - tłumaczy.
Skutki zaburzeń odżywiania. Gdzie szukać pomocy?
Rodzice powinni szukać pomocy u lekarza rodzinnego, psychologa czy psychiatry. Skutki zaburzeń odżywiania są bowiem bardzo poważne, zarówno dla zdrowia fizycznego, jak i psychicznego. Długotrwałe niedożywienie prowadzi do niedoborów energetyczno-białkowych, zahamowania rozwoju fizycznego i intelektualnego, zaburzeń odporności, problemów z kośćmi i zębami, a także do poważnych schorzeń układu sercowo-naczyniowego, wątroby czy nerek.
Osoby z zaburzeniami odżywiania mają też większe ryzyko depresji, problemów z koncentracją, pamięcią oraz samobójstwa.
Specjaliści radzą, by jedzenie nie było tematem tabu, by zadbać o zbilansowaną dietę i wspólne posiłki, chociaż raz dziennie. - Zawsze zachęcam do tego, aby te posiłki starać się jadać wspólnie ze swoimi dziećmi. Szczególnie te młode osoby, które biorą od rodziców przykład, powinny widzieć, że posiłki się je w atmosferze miłej, w spokoju, nie w pośpiechu. To tworzy i buduje taką bazę dobrych nawyków żywieniowych dla dzieci - podkreśla Lisewski.
O zaburzeniach odżywiania rozmawiali w Bydgoszczy specjaliści: dietetycy, psycholodzy, psychoterapeuci. - Mam nadzieję, że przekazane treści pomogą nam lepiej zrozumieć przyczyny, mechanizmy, konsekwencje zaburzeń odżywiania, lepiej budować programy profilaktyczne, jak również wspierać osoby zagrożone takim zaburzeniem - mówiła Hanna Ziuziakowska z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Bydgoszczy.
Źródło: TOK FM