Jest plan B dla największej prywatnej kopalni w Polsce. Uda się uniknąć zwolnień grupowych?
Związki zawodowe są rozczarowane rozmowami w sprawie redukcji zatrudnienia w kopalni Silesia w Czechowicach-Dziedzicach. Zakładowa Solidarność alarmuje, że jeszcze przed świętami pracę może stracić cała, licząca ponad siedemset osób załoga. Pojawiła się jednak nadzieja, bo Bumech złożył zarządcy masy sanacyjnej ofertę dzierżawy zakładu.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak wygląda sytuacja w kopalni Silesia?
- Dlaczego zakład nie może być objęty pomocą państwa?
- Jaką propozycję złożył Bumech zarządcy masy sanacyjnej?
Pod koniec listopada br. zarządca masy sanacyjnej spółki zawiadomił związki zawodowe o przygotowywaniu zwolnień grupowych. - Obecnie trwa okres konsultacyjny - informuje Grzegorz Babij, przewodniczący zakładowej „Solidarności” i dodaje, że dotychczasowe rozmowy były pozbawione konkretów.
- Niestety na szereg pytań, które zadawaliśmy zarządcy, dotyczących kogo w pierwszej kolejności te zwolnienia dotkną, z jakich oddziałów i stanowisk - na chwilę obecną nie uzyskaliśmy żadnej odpowiedzi. Władze kopalni twierdzą, że są w fazie analiz. Ale widać z tego, że niestety chyba żadnych negocjacji nie będzie, tylko będzie wprowadzone to, co sobie wymyślą - złości się Babij.
Związkowcy z Silesii są oburzeni, że ich zakład nie może liczyć na działania osłonowe, przewidziane w przyjętym właśnie przez parlament rządowym projekcie nowelizacji ustawy górniczej. Chodzi m.in. o odprawy i urlopy dla pracowników, ale dla państwowych kopalń. Nie zgodziła się na to strona rządowa ze względu na to, że to prywatny zakład i trwa jego restrukturyzacja, a to wyklucza pomoc publiczną.
- W sytuacji, kiedy wszystkie spółki węglowe są objęte tą ustawą, pozostawienie Silesii poza systemem wsparcia oznacza nierówne traktowanie na rynku węglowym. To niesprawiedliwe, że państwowa kopalnia będzie sprzedawała węgiel przykładowo za 200 zł za tonę, a będzie miała 500 dopłaty. No "sorry Winnetou", tu nie poradzimy sobie z takim działaniem - denerwuje się związkowiec.
Skarga do Komisji Europejskiej
Bumech, jako udziałowiec Przedsiębiorstwa Górniczego Silesia, złożył pod koniec listopada b.r. do Komisji Europejskiej skargę dotyczącą pomocy publicznej wykorzystywanej niezgodnie z prawem lub niezgodnie z przeznaczeniem. „Wybrane spółki są w sposób ciągły dofinansowywane, całkowicie zaburzając mechanizmy wolnego rynku, gdyż otrzymują dotację wyższą od ceny rynkowej produktu. Jednocześnie z mechanizmu nienotyfikowanej pomocy publicznej wykluczone zostały spółki z częściowym i wyłącznym udziałem kapitału niepaństwowego, jak LW Bogdanka, Jastrzębska Spółka Węglowa czy PG Silesia” – napisał Bumech w raporcie.
Solidarność z Silesii napisała w sprawie trudnej sytuacji list do ministra energii Miłosza Motyki, który sugerował, że tak czy inaczej pomoże jakoś załodze Silesii, jeśli rzeczywiście dojdzie do zwolnień.
- Ja już obietnic polityków mam naprawdę serdecznie dość. Chciałbym, żeby te obietnice albo te słowa zamieniły się czyn – mówi Babij.
Zdaniem związkowca od 18 grudnia mogą zostać wręczane wypowiedzenia umów o pracę.
Jest jeszcze nadzieja
Tymczasem w poniedziałkowym raporcie bieżącym Grupy Bumech, notowanej na głównym rynku GPW, pojawiła się propozycja. Bumech, w ofercie złożonej zarządcy masy sanacyjnej PG Silesia, zadeklarował dzierżawę kopalni działającej jako zakład górniczy i jako zorganizowana część przedsiębiorstwa. Zadeklarował również przejęcie wybranych pracowników w trybie art. 23(1) Kodeksu pracy. Związkowcy mają zamiar konsultować się ze swoimi prawnikami, czy takie rozwiązanie byłoby dla nich korzystne.
Bumech, który ma swoją siedzibę w Katowicach, przejął kontrolę nad PG Silesia w 2021 r.
źródło: TOK FM