Polski węgiel napędzi niemieckie i brytyjskie lokomotywy? Trwają "obiecujące" rozmowy
- Przedstawiciele muzeów oraz instytucji kultury z różnych krajów Unii Europejskiej zwrócili się do Ministerstwa Przemysłu;
- Trwają "obiecujące rozmowy" w sprawie napędzania zabytków polskim węglem;
- Opisujemy warianty, jak to mogłoby działać.
Bez dobrej jakości węgla lokomotywa nie wyjedzie w trasę, a takich maszyn w Europie jest sporo. - W Polsce mamy około 20 lokomotyw parowych, w Niemczech około 200, a w Wielkiej Brytanii około 300 - wylicza Tomasz Głogowski, rzecznik Ministerstwa Przemysłu.
"Obiecujące" rozmowy
Przedstawiciele muzeów oraz instytucji kultury z różnych krajów Unii Europejskiej zwrócili się do resortu o kontakt z polskimi producentami węgla. Wskazali Górny Śląsk, bo - zgodnie z umową społeczną - zamknięcie ostatnich kopalń przewidziano tu w 2049 r. Rzecznik ministerstwa przyznaje, że prowadzone są już w tej sprawie rozmowy.
- Te rozmowy są obiecujące. Natomiast pamiętajmy, że tutaj chodzi o stosunkowo niewielką ilość tego węgla, bo 150 tys. ton rocznie, podczas gdy tylko jedna kopalnia Polskiej Grupy Górniczej produkuje w ciągu roku około milion-dwa miliony ton węgla. Chodzi o surowiec dobrej jakości, a nasze kopalnie taki węgiel wydobywają - podkreśla nasz rozmówca.
Ministerstwo Przemysłu wskazuje kilka potencjalnych kopalń: Wujek, Staszic, Mysłowice-Wesoła czy rybnickie zakłady.
Jak to mogłoby działać w praktyce?
Obecnie projekt jest otwarty. Może chodzić zarówno o osobno funkcjonującą kopalnię dla potrzeb przemysłu zabytkowego, jak i o zakład, który normalnie działa i przy okazji dostarcza również dobrej jakości węgiel dla instytucji kultury. - Forma nie została jeszcze ostatecznie określona, natomiast mają to być stałe dostawy zapewniające potrzebny węgiel dla tamtych instytucji - wyjaśnia Głogowski.
- Oczywiście docelowo taka kopalnia musiałaby działać tak jak obecnie funkcjonujące kopalnie - z całym rygorem bezpieczeństwa, rygorem technicznym i rygorem związanym z otoczeniem - dodaje rzecznik resortu przemysłu.
Aktywiści Greenpeace spędzili noc w kopalni Turów. Piszą o 'nękaniu'
Podczas niedawnej konferencji "Europejskie dziedzictwo węgla i stali" wicedyrektor Narodowego Instytutu Dziedzictwa dr Andrzej Siwek ocenił, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby kopalnia węgla kamiennego była zarówno zabytkiem, jak i czynnym zakładem górniczym.
Praktyczne problemy
Rzecznik Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Katowicach Mirosław Rymer powiedział TOK FM, że z punktu widzenia ochrony zabytków nie istnieją przeciwwskazania do przyjęcia takiego rozwiązania. Są natomiast praktyczne problemy. - Po pierwsze: jeżeli byłby to zakład posiadający zabytki ruchome, to jednak mamy problem zużywania się takich zabytków. Po drugie: w przypadku czynnych kopalń istnieje szereg obostrzeń wynikających z prawa geologicznego i górniczego związanego z funkcjonowaniem takich zakładów - podkreślił.
Zdaniem Rymera jest jeszcze jedna kwestia. Wątpliwość dotyczy tego, czy nie jest za późno na tego typu działania. - Mamy pewną mapę drogową zamykania kopalń i zostało nam jeszcze kilkanaście lat funkcjonowania tych zakładów. Trzeba działać natychmiast, żeby stało się to w ogóle możliwe - dodaje.
Zgodnie z umową społeczną dla górnictwa wygaszanie tej branży w Polsce ma się zakończyć w w 2049 r.