Referendalna niedziela w Zabrzu. Ważą się losy prezydentki i Rady Miasta
- Obecna prezydentka twierdzi, że poprzednia ekipa zostawiła miasto na skraju bankructwa. Dlatego musiała wdrożyć program oszczędności;
- Jej przeciwnicy zarzucają jej zwolnienia, podwyżki opłat lokalnych i ograniczenie funduszy na wydarzenia kulturalne;
- Żeby referendum było ważne, zagłosować musi niemal 30 tysięcy osób.
Referendum to efekt inicjatywy Komitetu Referendalnego RESET, który przekonywał, że powodów do odwołania władz jest kilka. Chodziło m.in. o zwolnienia w samorządowych jednostkach, podwyżki opłat lokalnych, niekończący się proces prywatyzacji Górnika Zabrze, czy obcięcie funduszy na organizację wydarzeń kulturalnych.- Pani prezydent ani złotówki sobie nie obniżyła ze swojej pensji, bierze bardzo wysokie wynagrodzenie. Mieszkańcom fundowane są podwyżki gruntów, czynszów - mówiła TOK FM Katarzyna Iwańska, jedna z inicjatorek referendum.
Prezydentka Zabrza odpowiada z kolei, że przejęła miasto w bardzo złej kondycji finansowej. Agnieszka Rupniewska, startująca w wyborach z poparciem KO, zastąpiła rządzącą miastem przez 18 lat Małgorzatę Mańkę-Szulik. Twierdzi, że po objęciu urzędu zorientowała się, że miasto stoi na skraju bankructwa. Zadłużenie, jak podawała, wynosiło ponad 880 mln złotych plus długi spółek miejskich.
Mieszkańcy są zmęczeni
Komitet Referendalny zbierał podpisy pod wnioskiem od początku lutego. Miesiąc później złożył je w delegaturze Krajowego Biura Wyborczego w Katowicach. Na listach było niemal 14 tys. podpisów. Rupniewska twierdzi, że stoi za tym poprzednia ekipa rządząca, która nie pogodziła się z wynikiem wyborów samorządowych. - Po 18 latach udało się położyć kres pewnemu polityczno-biznesowemu układowi, który funkcjonował w mieście - dodaje.
Prezydentka złożyła też zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa. Wskazywała w nim, że poprzednia ekipa w ostatnich latach wydała 3,5 mln zł z kasy miasta na pozytywne komentarze o Zabrzu w mediach społecznościowych.- Jednocześnie, w tej chwili te same konta, te same osoby piszą, że należy połamać mi nogi - powiedziała nam prezydentka.
Politolog z Uniwersytetu Śląskiego dr Tomasz Słupik uważa, że sprawa nie jest tak jednoznaczna. - Polityczni przeciwnicy Rupniewskiej rzeczywiście stoją za referendum i oni je animują, a im bliżej terminu, tym więcej złych emocji. Z drugiej strony grupa ta wykorzystała autentyczne rozeźlenie mieszkańców, którzy są zmęczeni drakońską kuracją - ocenia politolog.
Wynik referendum będzie ważny, jeśli do urn pójdzie odpowiednia liczba głosujących. By odwołać prezydentkę minimum wynosi niemal 26 tys., natomiast radę miasta - niemal 30 tys. osób.
Zdaniem dr Słupika trudno będzie osiągnąć te progi. - Moja prognoza nie jest poparta badaniami. To raczej intuicja - zaznacza.
Jak wygląda referendum?
Uprawnionych do głosowania jest niemal 117 tys. mieszkańców. Otrzymają oni dwie karty. Pytania, na które będą mogli odpowiedzieć "tak" lub "nie" stawiając znak "x" brzmią: "Czy jest Pan/Pani za odwołaniem Agnieszki Małgorzaty Rupniewskiej Prezydenta Miasta Zabrze przed upływem kadencji?" oraz "Czy jest Pan/Pani za odwołaniem Rady Miasta Zabrze przed upływem kadencji?".
Michał Fijałkowski, dyrektor delegatury Krajowego Biura Wyborczego w Katowicach informuje, że cisza referendalna zacznie obowiązywać od północy z piątku na sobotę, aż do zakończenia głosowania w niedzielę o godz. 21.00. - Cisza dotyczy także informacji dotyczących frekwencji, ponieważ są one wiążące dla wyniku referendum - wyjaśnia Fijałkowski.