Nowe informacje o tragicznej interwencji w Sosnowcu. "Nie była to maczeta"
- W czwartek rano policja oddała strzały z broni służbowej w kierunku agresywnego mężczyzny. Prokuratura w Sosnowcu prowadzi w związku ze sprawą dwa śledztwa;
- Mężczyzna nie miał maczety, jak pierwotnie zgłaszano, lecz metalową rurkę. Zmarł po przewiezieniu do szpitala mimo przeprowadzonej operacji;
- Policja i władze potwierdziły, że zmarły był obywatelem Polski. Zaapelowano o nierozpowszechnianie fałszywych informacji i okazanie spokoju oraz zaufania do służb wyjaśniających sprawę.
Jak uściśliła, wbrew wcześniejszym doniesieniom, mężczyzna nie posługiwał się maczetą - używany przez niego przedmiot okazał się metalową rurką, kształtem przypominającą maczetę.
Agresor zginął od policyjnej kuli. Prokurator o przebiegu interwencji
Według wcześniejszych relacji policji, funkcjonariusze interweniowali w czwartek ok. godz. 5.00 na ul. Stanisława Mikołajczyka w Sosnowcu po wezwaniach do pobudzonego mężczyzny, który miał poruszać się z maczetą w dłoni, a wcześniej uszkodzić zaparkowane samochody i miejski autobus.
Na czwartkowym popołudniowym briefingu prok. Pelon przekazała aktualne ustalenia śledztwa o zdarzeniu, które miało miejsce o godzinie 4.40 przed blokiem przy ul. Struga, nieopodal siedziby sosnowieckiej prokuratury okręgowej.
To miasto było symbolem pomocy Ukraińcom. Co poszło nie tak?
Prokurator zrelacjonowała, że pierwszy telefon nt. biegającego po ulicy dość mocno pobudzonego mężczyzny z maczetą odebrano w komendzie miejskiej policji w Sosnowcu o godz. 4.43, a do godz. 4.55 takich zawiadomień było jeszcze osiem. Na miejsce wysłano patrol policji.
- Rzeczywiście na miejscu zostano mężczyznę biegającego z niebezpiecznym narzędziem, który na wezwania policji, aby zatrzymał się, kompletnie nie reagował. Policja oddała strzały w kierunku mężczyzny - mówiła śledcza.
Mężczyzna został przewieziony do szpitala św. Barbary w Sosnowcu, gdzie został poddany operacji. Mimo niej pacjenta nie udało się uratować.
Dwa postępowania prokuratorskie po interwencji ws. agresywnego 54-latka
Po porannym zdarzeniu w sosnowieckiej prokuraturze wszczęto dwa postępowania. - Pierwsze dotyczy spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, skutkującego zgonem mężczyzny, poprzez przekroczenie uprawnień przez funkcjonariuszy policji. Natomiast drugie śledztwo dotyczy zniszczenia mienia oraz czynnej napaści na funkcjonariuszy policji. Te dwa śledztwa są prowadzone dwutorowo i jednocześnie - wyjaśniła prok. Pelon.
Trwa 'przebudzanie' drużyny Brauna. 'Teraz to ja się pośmieję'
Potwierdziła przy tym, że jest to standardowa procedura: w każdym przypadku użycia broni palnej jest wszczynane postępowanie w celu zbadania przesłanek do oddania strzałów i czy zostały dochowane wszystkie związane z tym procedury.
Rzeczniczka wskazała, że mężczyzna, który posługiwał się niebezpiecznym narzędziem, zanim przyjechał patrol policji zniszczył mienie w postaci czterech zaparkowanych na miejscu samochodów oraz autobusu miejskiego linii numer 35. Chodziło przede wszystkim o wybite szyby.
- Ustalono tożsamość mężczyzny. Jest to obywatel Polski w wieku 45 lat. Sekcja zwłok jest przewidziana w Zakładzie Medycyny Sądowej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach - zasygnalizowała prokurator dodając, że nadal prowadzone są czynności postępowania, w którym śledczy m.in. wystąpią o opinię biegłych specjalistów w odpowiednich zakresach.
Pytana przez dziennikarzy o niebezpieczne narzędzie, którego używał mężczyzna prok. Pelon potwierdziła, że zostało ono zabezpieczone.
- Z pierwotnego zgłoszenia do Komendy Miejskiej Policji w Sosnowcu wynikało, że mężczyzna posługuje się maczetą i patrol policji został wysłany do mężczyzny posługującego się maczetą. Jednakże po zabezpieczeniu tego przedmiotu okazało się, że jest to metalowa rurka. Nie była to maczeta, tylko metalowa rurka, ale rzeczywiście przypominała w kształcie maczetę. Została ona zabezpieczona, w postępowaniu będzie badana - zaznaczyła rzeczniczka.
Dodała, że na podstawie zabezpieczonych łusek wiadomo, że policjanci oddali do mężczyzny pięć strzałów. Na razie nie ma informacji, aby ktoś poza nim w zdarzeniu ucierpiał, aby na miejscu przebywały inne osoby lub też mężczyzna miał wcześniej popełnić inne zabronione czyny.
Ksenofobiczna nagonka po wydarzeniach z Sosnowca. 'Quo vadis Polsko'
Prokurator potwierdziła, że ustalono tożsamość zmarłego: był on 45-letnim obywatelem Polski, spoza Sosnowca.
Wcześniej w czwartek w mediach społecznościowych pojawiły się pytania i spekulacje dotyczące narodowości napastnika. "Dementujemy pojawiające się informacje jakoby mężczyzna, wobec którego interweniowali dziś w nocy sosnowieccy policjanci, był migrantem, czy też, że policja ukrywa jego narodowość. To Polak. Mężczyzna nie posiadał przy sobie dokumentów, koniecznym było potwierdzenie jego tożsamości" - napisała w komunikacie Komenda Główna Policji.
Zaapelowała, aby nie wykorzystywać "tego typu tragicznych zdarzeń do celowego wprowadzania opinii publicznej w błąd".
Rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński w mediach społecznościowych przypomniał, że kilka dni wcześniej w Częstochowie dwóch Polaków zaatakowało dwóch obywateli krajów afrykańskich. Jeden z nich użył noża. Natomiast w Głogowie dwóch Polaków napadło z maczetą na obywatela Bangladeszu, który prowadzi tam lokal gastronomiczny. "Quo vadis Polsko" - napisał.
Z kolei minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński w portalu X zapewnił o swoim wsparciu dla policjantów, którzy - jak zaznaczył - każdego dnia narażają życie i zdrowie broniąc obywateli i ich mienia. "(Policjanci - PAP) Zawsze będą mieli moje wsparcie w tych działaniach. Nic nie uzasadnia ataku na funkcjonariuszy" - zaakcentował szef MSWiA.
Już w czwartek rano prezydent Sosnowca Arkadiusz Chęciński apelował o spokój i rozwagę w kontekście działań służb po zdarzeniu oraz z szacunku dla jego uczestników. „Policja była zmuszona do interwencji i od odniesionych obrażeń napastnik zmarł. Trwa postępowanie prowadzone pod nadzorem prokuratora" - napisał Chęciński deklarując "pełne zaufanie do organów ścigania i służb, które wyjaśniają wszystkie okoliczności zdarzenia”.
Zwrócił się do też wszystkich z prośbą "o spokój i rozwagę". „To ważne nie tylko dla przebiegu śledztwa, ale też dla szacunku wobec osób, które brały udział w tym dramatycznym wydarzeniu" - ocenił. "Czekamy na wyjaśnienia w śledztwie, ale mam zaufanie do służb, które każdego dnia nas bronią. Bo to przestępca ma się czuć zagrożony, a nie mieszkaniec Sosnowca. Tak jak każdego dnia na wschodniej granicy, służby chronią Polaków, tak i tu mundurowi muszą czuć wsparcie w swoich działaniach" - stwierdził Chęciński.
Komenda Główna Policji poinformowała, że mundurowi od początku 2025 r. 9721 razy interweniowali wobec osób "przejawiających niestandardowe zachowania". W komunikacie wyjaśniła, że to osoby zachowujące się agresywnie, irracjonalnie, które nie reagują na polecenia, są nieprzewidywalnie, a niejednokrotnie działają pod wpływem nielegalnych substancji.
Posłuchaj: