advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Świętokrzyskie

Kobieta zatrzymana za własną aborcję. Policja nie ma sobie nic do zarzucenia

3 min. czytania
12.09.2024 06:13
Wszystko odbyło się zgodnie z procedurami i nie ma podstaw do wyciągania konsekwencji dyscyplinarnych wobec funkcjonariuszy - tak zatrzymanie kobiety, która dokonała aborcji, komentuje policja w Pińczowie. Pani Ewa spędziła na komisariacie kilka godzin po tym, jak wzięła tabletki poronne.
|
|
fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

Wracamy do historii pani Ewy (imię zmienione), która przed rokiem dokonała aborcji. Kobieta wzięła tabletki poronne, które zamówił dla niej partner. Została zatrzymana. Ponad pięć godzin spędziła na komisariacie. W protokole zatrzymania policjanci napisali: 'Uczestniczyła w przerwaniu ciąży za pomocą leków wczesnoporonnych, a ponadto zachodzi obawa ukrywania się i zacierania śladów przestępstwa'.

- Tyle tylko, że przerwanie własnej ciąży przez samą kobietę nie stanowi przestępstwa - mówił nam mecenas Jerzy Podgórski, który jest pełnomocnikiem partnera pani Ewy. To samo usłyszeliśmy od mecenas Agaty Bzdyń. - Samodzielne przerwanie ciąży nie jest przestępstwem. W mojej ocenie działania policji wobec tej pani były bezprawne - komentowała prawniczka. 

Policja nie ma sobie nic do zarzucenia

Oficer prasowy komendanta powiatowego policji w Pińczowie, sierżant sztabowy Paula Kępińska, przekazała TOK FM, że 10 maja 2023 roku policjanci dostali informację o zdarzeniu, "gdzie najprawdopodobniej doszło do utraty ciąży". "Okoliczności zdarzenia wówczas nie były jeszcze znane, jednocześnie istniało uzasadnione podejrzenie, że doszło do popełnienia przestępstwa. W związku z powyższym przeprowadzono szereg czynności pod nadzorem prokuratora, aby dokładnie ustalić przebieg oraz okoliczności zdarzenia" - wskazała rzeczniczka.

Ewa zrobiła aborcję. Co stało się potem? 'To przerażające'

Przyznała, że "w sprawie zatrzymano wówczas trzy osoby" - chodziło o kobietę, która miała aborcję, jej partnera i osobę z dalszej rodziny. "Po przeprowadzonych niezbędnych czynnościach w Komendzie Powiatowej Policji w Pińczowie, między innymi przesłuchaniu w charakterze świadka, 29-latka została zwolniona. Kobieta - jako jedyna z wymienionych - nie była osadzona w pomieszczeniu dla osób zatrzymanych" - napisała Kępińska. 

Policja twierdzi, że wszystko było przeprowadzone "zgodnie z procedurami". "Kobieta została poinformowana o swoich prawach, otrzymała także stosowne pouczenia" - podkreśliła policjantka. Dodała, że "policjanci którzy uczestniczyli w czynnościach, nie dopuścili się żadnych uchybień". "Brak jest zatem podstaw do wyciągania jakichkolwiek konsekwencji natury dyscyplinarnej" - wskazała rzeczniczka pińczowskiej komendy policji.

Według prawników fakt, że kobieta nie trafiła na dołek, nie oznacza, że formalnie nie była zatrzymana. Wprost przeciwnie - była, czego dowodem jest protokół zatrzymania, w którym wpisano, że jest podejrzenie popełnienia przestępstwa z art. 152 paragraf 2 Kodeksu karnego (pomocnictwo w aborcji). - Na kilka godzin pozbawiono ją wolności - nie ma wątpliwości Agata Bzdyń. 

Aborcja i nowe wytyczne dla prokuratury i policji 

Prokurator generalny Adam Bodnar przed miesiącem wydał "Wytyczne w sprawie zasad postępowania powszechnych jednostek organizacyjnych prokuratury w zakresie prowadzenia spraw dotyczących odmowy dokonania przerwania ciąży oraz tzw. aborcji farmakologicznej". Czytamy w nich m.in., że śledczy mają obowiązek zachowania najwyższego poziomu rzetelności i profesjonalizmu w podejmowanych czynnościach procesowych. "Dokonanie czynności przesłuchania kobiety, która wyraziła zgodę na aborcję, powinno być przeprowadzone z poszanowaniem jej godności. Nie może prowadzić do jej wiktymizacji" - czytamy na stronie prokuratury.

Zdaniem mecenasa Jerzego Podgórskiego, w wytycznych zabrakło m.in. wskazania istoty problemu. - Nie wskazują, że samo przerwanie ciąży nie jest jeszcze okolicznością, która by dawała podstawy do wszczęcia postępowania - mówi adwokat.

W wytycznych nie ma też wprost mowy o tym, że kobiety nie można zatrzymać za to, że przyjęła tabletki poronne, bo to nie jest przestępstwo - tak jak to miało miejsce w przypadku pani Ewy. A taki zapis - w ocenie prawników - bardzo by się przydał, by policjanci mieli "podkładkę", co wolno, a czego nie.

- Te wytyczne nie są idealne. Nie zapewniają też osobom pokrzywdzonym w takich sprawach, czyli kobietom, które przerwały własną ciążę, że ich prawa będą respektowane - mówi mecenas Agata Bzdyń. W jej ocenie problem nadmiarowych działań policji nie zniknie. - Bo dalej pozostaje kwestia wrażliwości, empatii, znajomości prawa czy praktyki stosowania tego prawa przez osoby, które dokonują bezpośrednio określonych czynności wobec kobiety. A z tym niestety wciąż bywa bardzo różnie - dodaje prawniczka w rozmowie z TOK FM.