Sędzia Wróbel ostrzega przed "totalną wojną" z Unią. "Moje serce krwawi na myśl o tym, co się dzieje"
Włodzimierz Wróbel - sędzia Sądu Najwyższego, profesor prawa w Katedrze Prawa Karnego Uniwersytetu Jagiellońskiego - był jednym z pięciu kandydatów Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego na stanowisko I prezesa SN i uzyskał najwyższe poparcie. Na to stanowisko powołano jednak Małgorzatę Manowską. Teraz - wraz z prawie setką innych sędziów SN - podpisał się pod apelem o pełne wykonanie postanowienia zabezpieczającego TSUE w sprawie Izby Dyscyplinarnej, a także wykonanie wyroku TSUE z 15 lipca. Chodzi przede wszystkim o natychmiastowe zawieszenie działania Izby Dyscyplinarnej i wydawanych przez nią decyzji.
- Ten apel jest bardzo krótki, ale dotyczy rzeczy, która dzisiaj jest chyba najbardziej fundamentalna. Chodzi o to, żebyśmy pozostali w Unii Europejskiej - mówi profesor w rozmowie z TOK FM. Tłumaczy, że po orzeczeniach TSUE sytuacja powinna być jasna: wszystkie organy państwa - w tym sądy, rząd, ministrowie - powinny zawiesić stosowanie przepisów, które są niezgodne z prawem Unii Europejskiej. - Mechanizm jest tu bardzo prosty, nie ma tu żadnej filozofii - przekonuje sędzia. Jak dodaje, problemem jest jednak to, że tak się nie dzieje.
- Nie wiemy, co będzie dalej. Może się okazać, że zacznie się teraz jakaś totalna wojna z Unią Europejską, a tego trzeba za wszelką cenę uniknąć. W naszej sytuacji - ze względu na położenie w Europie - takie wojenki są bezpośrednim zagrożeniem dla bezpieczeństwa naszych podstawowych, narodowych interesów. Natomiast, czy to jest jakaś kwestia rozgrywek wewnątrz władzy - tego nie wiem, nie jestem specem od tych kwestii - twierdzi.
"Moje serce krwawi"
Sędzia przyznaje, że jego serce "krwawi", gdy myśli o tym, co w Polsce się dzieje. - Bo to naprawdę niebezpieczny moment dla nas wszystkich, ale krwawi też dlatego, że marnujemy czas na rzeczy, które są nieistotne, kiedy wokół tyle się dzieje. Mamy problem choćby ze starzejącym się społeczeństwem czy z psychiatrią dziecięcą. I tym powinniśmy się zajmować - mówi sędzia Sądu Najwyższego.
Profesor przyznaje, że jako prawnik stara się patrzeć w przyszłość z optymizmem. - Jestem przekonany, że prawnicy są na trudne czasy. Bo jak wszystko jest łatwe i oczywiste, to prawnicy znikają. A w kryzysie powinni proponować sposoby ich rozwiązywania. I muszę w tym momencie podkreślić, że jestem mocno zbudowany tym, że pod apelem do rządzących o wykonanie orzeczeń TSUE podpisało się już ponad 3,5 tysiąca sędziów. To jest prawie jedna trzecia sędziów w tym kraju, którzy mówią: "Nie, nie można tak dalej" - tłumaczy sędzia Włodzimierz Wróbel.
Ultimatum KE
Przypomnijmy krótko, TSUE orzekł 15 lipca, że system odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów w Polsce nie jest zgodny z prawem UE. Dzień wcześniej TSUE zobowiązał Polskę do zawieszenia stosowania przepisów dotyczących w szczególności uprawnień Izby Dyscyplinarnej SN, także w kwestiach na przykład uchylania immunitetów sędziowskich. Tego samego dnia (w środę, 14 lipca) Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis Traktatu o UE, na podstawie którego TSUE zobowiązuje państwa członkowie do stosowania środków tymczasowych w sprawie sądownictwa, jest niezgodny z Konstytucją RP.
Komisja Europejska domaga się zamrożenia prac Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego oraz zmiany odpowiednich przepisów. Wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej Vera Jourova ostrzegała, że jeśli Polska nie rozwiąże impasu w tej sprawie czekają ją konsekwencje, w tym sankcje finansowe.