Planowane powołania do wojska 2023 wywołały popłoch. Błaszczak: "To nie jest żadna operacja specjalna"
Powołanie do wojska na ćwiczenia ma dostać 200 tys. rezerwistów
Informacja o tym, jak duża grupa rezerwistów może być wezwana na ćwiczenia wojskowe, trwające od jednego do 90 dni pojawiła się na stronach rządowych w postaci projektu rozporządzenia.
Wiadomość zaczęła niepokoić Polaków, dlatego Centralne Wojskowe Centrum Rekrutacji (CWRC) przygotowało w mediach społecznościowych szereg sprostowań, które miały ostudzić emocje.
"Liczba ‘do 200 tysięcy’ powoływanych na ćwiczenia, w porównaniu z 2022 rokiem, nie zmieniła się i nie oznacza ona bezwzględnej realizacji" - poinformowało CWRC i dodało, że nawet otrzymanie wezwania do WCR (Wojskowego Centrum Rekrutacji) nie jest jednoznaczne z wydaniem decyzji o powołaniu na ćwiczenie.
Decyzja wydawana jest — jak wyjaśnia centrum — "po upewnieniu się, że wytypowana osoba spełnia warunki powołania". Do tego powołany rezerwista może się od tej decyzji odwołać, choć złożenie odwołania nie wstrzymuje decyzji o przydziale do określonej jednostki i konieczności stawienia się.
Wezwania do wojska — Mariusz Błaszczak wyjaśnia: "To nie jest żadna operacja specjalna"
W Programie 1 Polskiego Radia szef resortu obrony Mariusz Błaszczak odpowiedział na krążące zarzuty, że skala ogłoszonych ćwiczeń to "wprowadzenie zasadniczej służby wojskowej tylnymi drzwiami".
Minister stwierdził, że nagłośnienie ćwiczeń rezerwistów to efekt działań "szukających sensacji mediów".
"Jesteśmy w takim położeniu, że przy naszej wschodniej granicy toczy się wojna. Ta wojna ma charakter bezwzględny, jak podczas II wojny światowej (...) wobec tego rząd Prawa i Sprawiedliwości wzmacnia wojsko" - powiedział Błaszczak, co wskazuje, że jednak plan ćwiczeń jest związany z wojną i obawy Polaków dotyczące wcielania do wojska mogły być słuszne.
Dodał jednocześnie, że to nie jest żadna operacja specjalna, jak twierdzi Kreml.
Zwiększanie liczebności wojska, bo "agresja na nasz kraj nie jest wykluczona"
Minister obrony mówił też o tym, że żeby wzmocnić polskie wojsko, trzeba zrobić dwie rzeczy: zwiększyć jego liczebność i wyposażyć w nowoczesną broń. Stwierdził, że rząd polski właśnie to konsekwentnie robi i przekonywał, że rządzącym zależy na tym, żeby jak najwięcej Polaków zostało przeszkolonych.
"Minister Mariusz Błaszczak dodał, że agresja na nasz kraj nie jest wykluczona. Zdaniem szefa MON, jeżeli Władimir Putin wygra wojnę na Ukrainie, nie będzie się wahał, by zaatakować państwa NATO — chyba że kraje Sojuszu, w tym Polska, przeszkolą w tym czasie odpowiednią liczbę osób, zbudują w tym czasie silne armie, mające duży potencjał odstraszania" - napisał portal Polskieradio24.pl przytaczając wypowiedź szefa resortu obrony.
Źródła: MON — Projekt Rozporządzenia, Polskieradio24.pl, Business Insider