,
Obserwuj
Polska

Kontrowersyjne nagranie Tuska w sprawie imigrantów. PO ściga się z PiS? "Grube nieporozumienie"

oprac. UA tokfm.pl
4 min. czytania
03.07.2023 16:14
Rząd PiS z jednej strony straszy uchodźcami, a z drugiej otwiera drzwi dla imigrantów, którzy mają pracować w polskich firmach. - Od 2016 roku mamy politykę otwartych drzwi - ocenił w TOK FM Andrzej Halicki. Polityk Platformy Obywatelskiej bronił nagrania, jakie Donald Tusk opublikował na Twitterze. Zapowiedział też, że jeśli Platforma wygra wybory, to będzie chciała zmienić przepisy dotyczące pracy dla obcokrajowców, jakie wprowadził PiS.
|
|
fot. Jakub Porzycki / Agencja Wyborcza.pl

Donald Tusk zamieścił w niedzielę na Twitterze nagranie, którego tematem była polityka migracyjna rządu Prawa i Sprawiedliwości. - Oglądamy wstrząśnięci sceny z brutalnych zamieszek we Francji. I właśnie teraz Kaczyński przygotowuje dokument, dzięki któremu do Polski przyjedzie jeszcze więcej obywateli z państw takich jak - cytuję: Arabia Saudyjska, Indie, Islamska Republika Iranu, Katar, (Zjednoczone) Emiraty Arabskie, Nigeria, czy Islamska Republika Pakistanu – mówił były premier.

- Jarosław Kaczyński jednocześnie szczuje na imigrantów i chce ich wpuścić setki tysięcy. Może potrzebny mu jest wewnętrzny konflikt i strach polskich obywateli, bo wtedy łatwiej mu rządzić i wygrać wybory. Musimy uniknąć tego niebezpieczeństwa - ocenił Tusk.

Film wywołał sporo kontrowersji. Krytycy zarzucili Tuskowi, że wypowiada się w podobnym tonie, jak politycy obozu rządzącego. – Ścigacie się z PiS-em na tę samą retorykę? - zapytała Dominika Wielowieyska europosła Platformy Andrzeja Halickiego.

– To grube nieporozumienie. Nie widzę nic w przypominaniu faktów, co miałoby jakiś ksenofobiczny wydźwięk - odpowiedział były minister administracji i cyfryzacji, który obecnie jest europosłem. - Od 2016 roku mamy politykę otwartych drzwi - ocenił polityk, mówiąc, że pod Płockiem powstaje miasteczko kontenerowe dla ok. 16 tys. imigrantów, którzy będą pracować dla Orlenu. Przypomniał też, że kiedy PiS nie rządziło, to krytykowało rząd Ewy Kopacz za zgodę na wjazd do Polski 'małej grupy' uchodźców z Syrii.

Wielowieyska dopytywała, czy wskazując na kraje, z których imigranci mają przyjeżdżać do Polski - do pracy, nie stygmatyzuje ludzi z krajów muzułmańskich. Według Halickiego nagranie opublikowane przez Tuska zostało odebrane fałszywie. – Od 2016 toku powstał szemrany biznes, że ściąga się tanią siłę roboczą z tychże krajów. Proszę prześledzić, w jaki sposób firmy ściągają te osoby. (…) Czy to jest proces kontrolowany i bezpieczny? Oczywiście, że nie - stwierdził.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Gość TOK FM uważa, że mamy do czynienia z "hipokryzją rządu PiS, który szczuje na siebie Polaków, ale także szczuje Polaków na osoby obce". 

Platforma zmieni przepisy dotyczące migrantów?

- Czy gdyby PO doszła do władzy, to zakaże firmom sprowadzania pracowników? - dopytywała gospodyni "Poranka Radia TOK FM". Halicki odpowiedział, że PO będzie chciała zmienić rozporządzenie rządu PiS dotyczące zatrudniania obcokrajowców na uproszczonych zasadach. 

- To przecież te firmy zawyją z bólu, że nie mogą sprowadzać ludzi do pracy. Bo w Polsce brakuje rak do pracy - komentowała Wielowieyska.

- Niech to się dzieje w sposób czytelny i kontrolowany. Przypominam, że mamy nie tylko szary, ale czarny rynek. Problem rynku pracy to jest jedno, a kontrolowany i bezpieczny sposób to jest zupełnie inna kwestia. A kolejną kwestią jest polityka migracyjna, polityka azylowa. Morawiecki chce naprężać muskuły i mówić: weto, nie pozwalam. Unia jest winna. Natomiast nie jest w stanie nic zaproponować. Nawet nikt z nim nie chce zrobić fotki (na szczycie UE), bo jest człowiekiem skompromitowanym – przekonywał polityk.

'Efektywność zerowa' 

Europoseł wskazał, jak różni się od działań polskiego rządu to, co robi np. Litwa. Czyli kraj, który tak jak Polska jest jednym z państw, do których z terenu Białorusi - od 2021 roku - przedostają się migranci.U nas - jak podkreślił "mamy push-backi", a osoby zatrzymywane po przekroczeniu granicy białorusko-litewskiej trafiają do ośrodków dla uchodźców. I jeśli nie ma podstaw do udzielenia azylu, to odsyłani są do kraju pochodzenia.

Jak argumentował Halicki, to doprowadziło do sytuacji, że np. do Niemiec nie trafiają migranci z Litwy. A tymczasem osób, które przekroczyły granicę białorusko-polską i dostały się do Niemiec, jest ponad 15 tys. - I Niemcy zastanawiają się, czy ich nie odesłać z powrotem - podkreślił.

Dla rozwiązania kryzysu na granicy z Białorusią - zdaniem gościa TOK FM - potrzebna jest współpraca z Frontexem (Europejska Agencja Straży Granicznej i Przybrzeżnej), zamiast budowy płotu na granicy, który kosztował 2 mld złotych, "albo i więcej". - Polski rząd napręża muskuły, nie chce współpracy z Frontexem, nie chce współpracy z brygadą NATO, która stacjonuje na Litwie. Ale za to konferencji o swojej dumnej postawie robił bez liku. Efektywność zerowa, a uchodźcy i tak przechodzą – podsumował gość TOK FM.

Kilka tysięcy Azjatów zamieszka w małej wsi pod Płockiem. Budują dla Orlenu. Kontenery już stoją