Czy prof. Adam Bodnar wystartuje w wyborach do Senatu? "Jest bliżej niż dalej"
Były Rzecznik Praw Obywatelskich prof. Adam Bodnar sam ogłosił, że chciałby walczyć o mandat senatora z jednego z okręgów warszawskich. Oczywiście chce być kandydatem demokratycznej opozycji.
Czy dla prof. Bodnara znajdzie się miejsce w ramach tzw. paktu senackiego opozycji? – Mam wrażenie, że w polityce nic nie jest pewne, ale myślę, że jest bliżej niż dalej. Natomiast informację o tym powinni podawać ci, którzy negocjowali. Powtarzam to, o czym mówię od grudnia zeszłego roku, że jestem gotowy do tego, żeby kandydować w wyborach do Senatu. Mieszkam w Warszawie od 18. roku życia i dlatego chciałbym startować w jednym z okręgów warszawskich – powiedział prof. Bodnar w 'Poranku Radia TOK FM.'
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Prof. Bodnar dodał, że jego start jest 'prawdopodobny'.
Sytuacja na polsko-białoruskiej granicy
Były Rzecznik Praw Obywatelskich mówił też w TOK FM o kolejnej poruszającej sprawie migrantek, które próbowały przekroczyć granicę białorusko-polską. W niedzielę aktywiści poinformowali, że dwie Kurdyjki 52-letnia matka i jej 17-letnia córka zostały rozdzielone na granicy przez polską straż graniczną. Matka ze złamaną nogą trafiła do szpitala w Hajnówce, a jej niepełnoletnia córka znajduje się w przygranicznym pasie - po stronie białoruskiej. Mieli wypchnąć ją tam polscy strażnicy graniczni.
- Władze nie powinny dokonywać procedury wywózek, czyli pushbacków. Historia, którą opisały media, są przykładem rażącego naruszenia praw człowieka, bo nie dość, że doszło do pushbacku w stosunku do jednego członka rodziny, to jeszcze do rozdzielenia członków rodziny. Każda rodzina, która przekroczyła granicę, powinna złożyć wniosek o ochronę międzynarodową na terytorium Polski – mówił prof. Bodnar.
Ekspert zwróci też uwagę na to, że zdarza się, że sami migranci nie są tą procedurą zainteresowani. - Daje im to szansę, żeby jeszcze raz przekroczyć granicę i nie podlegać procedurom czy wpisaniem do rejestrów, bo wtedy będą mogli uzyskać dalszy transport do innych państw unijnych – tłumaczył gość Dominiki Wielowieyskiej.