advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Polska

Legionella w Rzeszowie. "Ten sygnał został przeoczony". Dr Grzesiowski: Powinny być zakupione testy

Anna Siek
4 min. czytania
26.08.2023 14:30
Cały czas nie wiemy, co jest przyczyną zakażeń legionellą w Rzeszowie. Do tej pory zmarło osiem osób. - Sytuacja jest dość nietypowa i przez to też poważna - mówił w TOK FM dr Paweł Grzesiowski. Immunobiolog uważa, że w obecnej sytuacji wszyscy pacjenci w regionie "zgłaszający się z objawami zakażenia układu oddechowego - w szczególności z zapaleniem płuc, powinien być badany na obecność legionelli"
|
|
fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Wyborcza.pl

Do tej pory w Rzeszowie zmarło osiem osób zakażonych legionellą . W sobotę do 127 wzrosła liczba osób zakażonych bakterią, podkarpacki sanepid odnotował 14 nowych przypadków. Jest pierwszy przypadek hospitalizacji z powodu zakażenia bakterią Legionella pneumophila poza województwem podkarpackim. Do szpitala w Lublinie trafił mężczyzna, który miał wcześniej przebywać na ternie terenie Podkarpacia.

Pierwsze zgłoszenie dotyczące zakażenia - przypomnijmy - dotarło do służb sanitarnych 17 sierpnia.

- Sytuacja jest dość nietypowa i przez to też poważna. Dlatego, że mimo upływu czasu nie znamy źródła tego zakażenia - mówił w TOK FM dr Paweł Grzesiowski. Rozmówca Karoliny Głowackiej przypomniał, że tzw. choroba legionistów przenosi się "praktycznie tylko przez aerozol wodny". Nie można się zakazić od innego człowieka ani od zwierzęcia.

- Zachodzi więc poważne podejrzenie jakiejś awarii sieci wodnej. Czy są to wodociągi miejskie, czy jakieś opary - aerozol wodny, który jest wytwarzany przez jakiś zakład pracy, oczyszczalnię ścieków - tego nie wiemy. I to stwarza pewne zagrożenie, bo do szpitali trafiają nowi pacjenci. Wygląda na to, że źródło jest aktywne przynajmniej od początku sierpnia. Tak wynika ze statystyk, że pierwsi pacjenci zaczęli się pojawiać około 10-12 sierpnia w szpitalach - analizował immunolog i ekspert w dziedzinie profilaktyki zakażeń, dodając, że okresie wylęgania legionellozy to zwykle sześć-siedem dni.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Ekspert uważa, że chorych może być 10 razy więcej osób niż jest obecnie hospitalizowanych z powodu legionelli.

Dr Grzesiowski zwrócił uwagę na to, że pierwsze sygnały na temat "dziwnych zachorowań - z wysoką gorączką, przypominających trochę covid; bez dużych zmian osłuchowych w płucach" - zaczęły się pojawiać na początku sierpnia. Pacjenci trafiali do lekarzy rodzinnych. - Ten sygnał od lekarzy z POZ (Podstawowej Opieki Zdrowotnej) gdzieś został przeoczony. Takim pacjentom oczywiście nie robi się diagnostyki w kierunku legionelli, dlatego, że ta choroba jest rzadka. Około 5 proc. zapaleń płuc może być wywoływany przez tę bakterię - wyjaśnił gość sobotniego "Poranka Radia TOK FM".

"Nie przypominam sobie, żeby coś takiego w Polsce miało miejsce"

Skoro cały czas obserwujemy nowe zakażenia, kolejni pacjenci trafiają do szpitali, niestety przybywa też zgonów, to - jak podkreślił lekarz - "możemy mówić o pewnego rodzaju ognisku epidemicznym". - Czego nikt się nie spodziewał. Nie przypominam sobie, żeby w Polsce coś takiego w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat miało miejsce - stwierdził.

Doktor Grzesiowski powtórzył, że nietypowy w przypadku Podkarpacia jest to, iż "źródło zakażenia jest aktywne przez tak długo czas". - Bo jesteśmy przyzwyczajeni, że jest np. jakaś impreza masowa i instalacja, która została użyta do nawadniania, została skażona. I na tej imprezie w krótkim czasie choruje wiele osób. Tak zaczęła się historia choroby legionistów. W 1976, kiedy na wielkiej imprezie weteranów wojskowych w jednym z hoteli uległa skażeniu instalacja klimatyzacyjna, to zachorowało ponad 150 osób w ciągu tygodnia - przypomniał.

Legionella. Bakteria produkuje "białko, które rozkłada antybiotyki"

Legionelloza to choroba wyleczalna. Najważniejsze jest to, żeby jak najszybciej postawić diagnozę. Bo wtedy - jak mówił gość TOK FM - można podać zakażonemu odpowiedni antybiotyk. To niezwykle ważne, bo "legionella jest przedstawicielką tej grupy bakterii, które zdobyły pewne mechanizmy oporności na antybiotyki". - Bakteria produkuje specjalne białko, które rozkłada antybiotyki - wyjaśnił dr Grzesiowski.

Co zrobić, żeby jak najszybciej wyłapywać przypadki zakażenia? - Obecnie każdy pacjent na tym terenie (Rzeszów i Podkarpacie) zgłaszający się z objawami zakażenia układu oddechowego - w szczególności z zapaleniem płuc, powinien być badany na obecność legionelli. Badanie jest bardzo proste, to test z moczu. Powinny więc być zakupione testy - tłumaczył dr Grzesiowski.

W sobotę rozpoczęła się dezynfekcja miejskiej sieci wodociągowej w Rzeszowie. Do instalacji będzie wprowadzony chlor - w dawkach 20 razy wyższych niż normalnie obowiązują. W niedzielę chlor zostanie wypłukany. Przez weekend mieszkańcy Rzeszowa nie powinni pić wody prosto z kranu.