,
Obserwuj
Polska

Tania wódka w dyskontach. "Łatwiej się upić niż najeść"

Kamil Śmiałkowski
2 min. czytania
03.03.2024 08:05
Pół litra wódki można w sklepie kupić za niecałe 10 złotych. Tak dyskonty walczą w Polsce o klientów. - To rozpijanie społeczeństwa - komentowała w TOK FM psychoterapeutka Katarzyna Andrusiewicz.
|
|
fot. Grzegorz Skowronek / AG

Popularne sieci zawzięcie walczą o tytuł tej, w której można zrobić najtańsze zakupy. Jednym z pomysłów na przyciągnięcie klientów jest sprzedawanie taniej wódki, na przykład pół litra za mniej niż 10 złotych. Jak informował kilka dni temu portal Gazeta.pl, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta złożył zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów ws. niskich cen alkoholu w popularnych dyskontach.

Zdaniem Katarzyny Andrusiewicz tego typu promocje nie powinny być możliwe. - Jest to rozpijanie społeczeństwa - mówiła w TOK FM psycholożka i psychoterapeutka uzależnień. Rozmówczyni Wojciecha Muzala podkreśliła, że warto proponowaną przez sklepy cenę wódki zestawić z tym, ile kosztuje jedzenie. Szybko zobaczymy, że 'za 10 złotych ciężko dziś zjeść pełnowartościowy posiłek'. - Wychodzi na to, że łatwiej się upić niż najeść - przyznała.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

W Polsce jeden sklep oferujący alkohol przypada na 300 mieszkańców

Cenowe wojny dyskontów to tylko jedno z oblicz znacznie większego problemu. Andrusiewicz przytoczyła dane, które jasno pokazują, jak wzrastają w Polsce możliwości konsumpcji alkoholu. Za minimalną pensję w 2002 r. można było kupić 90 butelek wódki, w roku 2021 było to już 220 butelek.

- Wszystko idzie 'w górę', a ceny alkoholu utrzymują się na tym samym relatywnie niskim poziomie - oceniła psychoterapeutka uzależnień. Równie dużym problemem, jej zdaniem, jest dostępność alkoholu. W Polsce jeden sklep oferujący alkohol przypada na 300 mieszkańców, a w Norwegii - na 17 tysięcy. - Uzależnienia tworzą się z nawyków, a nawyki powstają dzięki regularnej powtarzalności. Jeżeli mamy dużą dostępność alkoholu, to społecznie zaczynamy rozumieć, że alkohol nie jest niczym złym - argumentowała gościni 'Pierwszego Programu' w TOK FM.

Zakaz nocnej sprzedaży alkoholu w Warszawie? Trzaskowski zabrał głos

Polska to kraj, w którym jest 'bardzo duże przyzwolenie na spożywanie alkoholu'. A próby ograniczania dostępności spotykają się z dużym sprzeciwem. - Jako Polacy nie lubimy zakazów, radykalnego podejścia - mówiła, ekspertka, dodając, że często ci, którzy bronią najgłośniej dostępności alkoholu, krytykując na przykład nocny zakaz sprzedaży, to ci sami, którzy mają problemy z używaniem lub nadużywaniem alkoholu. 

Brzózka: Przekroczyliśmy granicę, od której wg WHO zaczyna się degrengolada narodu