advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Polska

"Nieposłuszny profesor" dostał "gabinet" w piwnicy. Tu mobbing odbywa się "w białych rękawiczkach"

Damian Nowicki
3 min. czytania
25.05.2024 13:05
- Mobbing na uczelniach odbywa się w białych rękawiczkach. Jest masa sposobów, jak można wywierać wpływ na człowieka, który jest na niższej pozycji w hierarchii albo ma mniej mocy sprawczej. To czasami naprawdę przypomina sceny z "Procesu" Franza Kafki; nie tylko znam historie ofiar, ale sama tego doświadczyłam - powiedziała dr Joanna Gruba z fundacji Science Watch Polska.
|
|
fot. Mobbingu doświadczają ci, którzy nie zgadzają się działania nieetyczne czy poddają krytyce merytorycznej prace innych ( Sławomir Kamiński/ Agencja Wyborcza.pl)

Jak mówiła w TOK FM dr Joanna Gruba z fundacji Science Watch Polska, skala mobbingu na polskich uczelniach 'jest porażająca'. - Z badań sondażowych, które zrobiłam dwukrotnie wynika, że 65 proc. osób na uczelniach doświadczyło nadużyć. Najczęściej są to tzw. niesamodzielni pracownicy naukowi, czyli asystenci i adiunkci. W ankietach wzięło udział wyraźniej więcej kobiet, które po pierwsze są częstszymi ofiarami różnego rodzaju form mobbingu, ale także chciały otwarcie opowiedzieć o swoich złych doświadczeniach - tłumaczyła gościni Szymona Kępki w "Pierwszym Programie" TOK FM.

Mobbing na polskich uczelniach. "Ryba psuje się od głowy"

Naukowczyni przekonywała, że na uczelniach panuje układ hierarchiczny, a każdy przykład - zarówno dobry, jak i zły - idzie z góry w dół. Od rektora, aż po mniejszych pracowników naukowych. Sygnalistka zwracała uwagę na ironiczny wydźwięk tego układu, że osoba najbardziej narażona na nadużycia, jednocześnie ma najmniej możliwości obrony. - Młodzi i kreatywni ludzie, którzy na początku patrzą z optymizmem na swoich mistrzów, po kilku latach albo rezygnują z pracy na uczelni i przechodzą do przemysłu, albo wyjeżdżają za granicę. Nie wszyscy jednak mają na tyle komfortową sytuacji. Dużo jest sfrustrowanych osób, które przestają uprawiać naukę, bo nie mają siły czy ochoty - twierdziła.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Prowadzący dopytywał, że przecież nie w każdej jednostce czy organizacji naukowej, gdzie obowiązuje struktura hierarchiczna może panować mobbing. Jak więc dochodzi do sytuacji, że w jednym miejscu pracy dochodzi do nadużyć, a w innym nie? - Należy pamiętać, że uczelnie są jednostkami zamkniętymi, gdzie przede wszystkim chroni się swoich członków. W interesie całej organizacji jest, aby informacje dotyczące potencjalnego mobbingu nie wychodziły na światło dzienne czy trafiały do mediów, ponieważ cierpi na tym wizerunek uczelni, która nie jest przecież 'cała zła' - wyjaśniła dr Gruba.

Uczelniane zakłady pracy posiadają bardzo dużo narzędzi, którymi mogłyby zapobiegać mobbingowi. Np. obowiązkowe szkolenia antymobbingowe, wdrożenie procedur antymobbingowych czy powołanie mediatora, który rozwiązywałby konflikty. Zdaniem dr Gruby problem polega na tym, że takie szkolenia najczęściej prowadzi osoba ze środowiska, która owszem opowie o nieprawidłowościach, jak ich unikać, ale doda, aby najlepiej ich nie zgłaszać, bo wtedy ucierpi dobro wspólne.

Mobbing na polskich uniwersytetach odbywa się w "białych rękawiczkach"

Pośród typowych zachowań mobbingowych dr Gruba wymienia m.in. przydzielanie zadań poniżej kwalifikacji, poniżanie i upokarzanie pracownika, wydawanie poleceń służbowych w czasie prywatnym czy rozsiewanie plotek czy manipulacji. - Mobbing na uczelniach moim zdaniem odbywa się w białych rękawiczkach. Przykłady można wymieniać np. nieprzydzielenie środków na publikacje i konferencje, dyskwalifikowanie osiągnięć naukowych czy nieuzasadnione negatywne recenzje - wyjaśniała naukowczyni.

- Ludzie nie mają siły na podjęcie walki z nierównym przeciwnikiem, jakim jest uczelnia z całym zapleczem, szczególnie prawnym. To czasami naprawdę przypomina sceny z 'Procesu' Franza Kafki. Wiem, bo nie tylko znam historie ofiar, ale sama tego doświadczyłam. Nie pracuję już na uczelni, więc mogę otwarcie mówić o takich rzeczach - dodała.

W myśl zasady, że koszula najbliższa ciału, dr Gruba podaje przykład pewnych nadużyć z jej Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, gdzie pewna doktorka nauk przyrodniczych była godzinę przetrzymywana w dziekanacie, aż podpisała dokument zwolnienia z pracy. Mimo że po długim procesie sądowym, który wygrała i została przywrócona do pracy, to środowisko uczelniane jej tego nie zapomniało. Dr Gruba przekonywała, że w formie zemsty 'uwalono' jej proces habilitacyjny. - Znam też historie, gdy nieposłusznym profesorom zabierano gabinety i przydzielano pomieszczenia w piwnicach. Albo pracowników naukowych, którzy zostali wysłani na badania psychiatryczne. Niestety jest masa sposobów, jak manipulować czy wywierać wpływ na człowieka, który jest na niższej pozycji w hierarchii albo ma mniej mocy sprawczej - podsumowała gorzko dr Gruba.