Prokuratura zajmie się Pawlakiem? Jest zawiadomienie w sprawie wywiezienia z Polski 5-letniej Sylwii
Monika Horna-Cieślak chce, żeby prokuratura przyjrzała się działaniom jej poprzednika Mikołaja Pawlaka. Jak informuje Wirtualna Polska, Rzeczniczka Praw Dziecka złożyła zawiadomienie, które dotyczy działań Pawlaka w sprawie 5-letniej Sylwii.
Dziecko zostało podstępem wywiezione do Kanady. O historii Sylwii informowaliśmy wielokrotnie w TOK FM.
Jak czytamy, 'zawiadomienie, które trafiło do prokuratury, jest obszerne'. RPD Monika Horna-Cieślak uważa, że w sprawie wywiezienia 5-letki z Polski 'mogło dojść do przekroczenia uprawnień przez Mikołaja Pawlaka'.
Prokuratura zajmie się działaniami Mikołaja Pawlaka?
- Niewytłumaczalne jest między innymi to, że w dokumentacji nie ma śladu po działaniach Pawlaka w tej sprawie - powiedziała w rozmowie z WP rzeczniczka prasowa RPD Paulina Nowosielska.
Jak informowało TOK FM, Mikołaj Pawlak osobiście angażował się w spór o prawo do opieki nad Sylwią i przyczynił się do wywiezienia dziecka z kraju.
5-letnia Sylwia została wywieziona z Polski
Rodzice dziewczynki poznali się w Kanadzie i tam urodziła się w 2016 roku Sylwia. Był 2016 rok. Kilka miesięcy później jej matka poważnie zachorowała. Ponieważ nie mieli odpowiedniego ubezpieczenia, zdecydowali się wrócić do Polski. Zamieszkali w Królówce - małej miejscowości w Małopolsce niedaleko Bochni. Tam też mieszkali dziadkowie Sylwii ze strony mamy. Kobieta przegrała walkę z nowotworem. Wokół dziewczynki wybuch rodzinny konflikt. Początkowo prawo do opieki nad nią miała babcia, jednak ojciec postanowił odzyskać dziecko. Finalnie, po czterech latach walki, prawo do opieki sąd dał właśnie ojcu, który przebywał w Kanadzie i z jakiegoś powodu nie mógł przyjechać do Polski, by odebrać dziecko. Babcia postanowiła zabrać wnuczkę i uciec. - Liczyłam, że coś się uda w tym czasie zrobić, że ktoś zadziała - mówiła w serialu 'Niedorzecznik' pani Anna.
Sprawą zainteresował się ówczesny Rzecznik Praw Dziecka. Mikołaj Pawlak zorganizował spotkanie z prawnikami reprezentującymi obie strony. Przekonał męża Anny (babci), by się z nią skontaktował i namówił do wyjścia z ukrycia. - Miałem powiedzieć, gdzie jest żona. On twierdził, że z nią porozmawia i wszystko załatwi - relacjonował dziadek Sylwii. Jak dodawał, Pawlak miał mówić, że jest "szóstą osobą w państwie" i "wszystko załatwi". Dziadkowie zaufali więc ówczesnemu Rzecznikowi i zgodzili się ujawnić miejsce ukrycia Anny i Sylwii. Zdawali sobie sprawę, że nie zatrzymają dziecka w Polsce, bo wyrok sądu jest jednoznaczny. Przekonywali, że chodziło im o to, by nie "wyrywać" wnuczki siłą, ale przygotować do wyjazdu do Kanady.
Tajemnice Mikołaja Pawlaka. Gigantyczne nagrody dla wybrańców
Pawlak wsiadł w samochód i pojechał kilkaset kilometrów do Rzeszowa, gdzie ukrywała się babcia. Namówił ją, by wróciła do domu i spotkała się z dziadkami dziewczynki ze strony ojca. Do spotkania doszło - w domu Anny i jej męża. Dziadkowie zgodzili się, by rodzice ojca Sylwii zabrali dziecko na spacer, aby lepiej je poznać. Z tego spaceru już jednak nie wrócili. Anna i Jerzy dzwonili po lotniskach, na policję. Ślad zaginął. Pawlak - jak mówili - przestał odbierać od nich telefon. Kilka dni później Sylwia była już w Kanadzie, ale nikt nie wiedział, jak się tam dostała.
Jak informował Michał Janczura w serialu 'Niedorzecznik' w TOK FM, interesy ojca dziewczynki reprezentowała kancelaria adwokacka z Łodzi. Traf chciał, że miała siedzibę w tej samej kamienicy, w której działała kancelaria Mikołaja Pawlaka, gdy ten był jeszcze adwokatem. Wszyscy byli też członkami tej samej wspólnoty mieszkaniowej. Żony Pawlaka i jednego ze wspólników kancelarii są sędziami w Łodzi i pracują w tym samym sądzie. Ani sam Pawlak, ani jego urzędnicy nigdy nie zabrali głosu w tej sprawie.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>