Pozycja Czabańskiego zagrożona. Co dalej z Radą Mediów Narodowych? "Sejm wyciąga wnioski"
Szef Rady Mediów Narodowych - Krzysztof Czabański - może pod koniec tygodnia stracić stanowisko. Chodzi o złamanie zakazu łączenia funkcji szefa Rady Mediów Narodowych z uczestniczeniem w spółkach lub posiadania w nich udziałów. Czabański zasiada w Radzie Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego, przez co ma pośredni wpływ na działalność spółek zależnych, w tym Srebrnej i Srebrnej-Media, a także Geranium, Forum, Słowo Niezależne czy Telewizję Republika.
Jak mówił w TOK FM M Marek Rutka, który przebrnął przez opinie prawne dołączone do wniosku - łącznie 169 stron - konkluzja jest jednoznaczna: przewodniczący Czabański złamał zapis art. 3 ustawy o Radzie Mediów Narodowych. - Przy czym skłaniałbym się raczej ku opinii, że zrobił to w sposób bezpośredni, bo jest współudziałowcem podmiotów, które operują na rynku medialnym. Najwyższy czas, by zrobić z tym porządek - mówił członek Rady Mediów Narodowych.
Jak od razu podkreślił, to jednoznaczny konflikt interesów. Dodał przy tym, że w opinii jednego z prawników, Krzysztof Czabański doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że od wielu lat łamie zapisy ustawy. - W związku z tym Sejm wykorzystuje swoje ustawowe kompetencje i wyciąga wnioski. Albo inaczej mówiąc, rozlicza pana Czabańskiego ze swojego postępowania - dodał w rozmowie z Karoliną Lewicką.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
"Festiwal posiedzeń" i "szopki z okupacją"
W ocenie gościa TOK FM nie jest jeszcze przesądzone, co - po odwołaniu Krzysztofa Czabańskiego - będzie się dalej działo z Radą Mediów Narodowych. Jak tłumaczył, może zdarzyć się tak, że wakat po nim zostanie obsadzony albo też RMN będzie się składała tylko z czterech osób. Najważniejsze, jak zapewnił, by starać się przywracać stopniowo ład medialny w Polsce.
- Ale też chodzi o to, żeby nie było takich instytucji, które są zabetonowane przez PiS w sposób mało konstytucyjny, by tworzyć alternatywną rzeczywistość i alternatywną władzę. Bo proszę sobie przypomnieć, że większość PiS-owska w Radzie Mediów Narodowych przegłosowała np., że pan Adamczyk będzie prezesem Telewizji Polskiej na uchodźstwie - dodał w "Wywiadzie politycznym".
W tym kontekście przypomniał też "festiwal posiedzeń Rady Mediów Narodowych w Wielkanoc, kiedy obradowano tak w pierwszy, jak i drugi dzień świąt". - Też nie wiadomo do końca, po co były szopki z okupacją Placu Powstańców, gdzie mieści siedziba TVP Info czy np. próba odbicia szturmem budynku na Woronicza - dopowiedział Marek Rutka.
'żołnierz Kaczyńskiego' za kilka dni straci pracę? 'Jego los jest przesądzony'
"Największy mąciciel w mediach publicznych"
Zdaniem rozmówcy Karoliny Lewickiej, Rada Mediów Narodowych powinna być w ogóle zlikwidowana. Tym bardziej, jak mówił, że osobiście wielokrotnie apelował, by ostudzić emocje i pogodzić się z wynikiem wyborów 15 października.
- Nawet na ostatnim posiedzeniu miałem polemikę z panem przewodniczącym, który używał określeń, których nie akceptuję. Mówię o barbarzyńcach. To nie jest język w żaden sposób koncyliacyjny, tylko nakręcający spiralę nienawiści - przekonywał Marek Rutka.
W jego ocenie "jednym z największych mącicieli w mediach publicznych" jest jednak Andrzej Duda, bo "prezydent podpisywał wszystko, także ustawę o Radzie Mediów Narodowych". - To on w ten galimatias nas wprowadził. Teraz musimy sobie jakoś dawać radę do momentu wymiany lokatora w Pałacu Prezydenckim. Działać na tyle, w jakim stopniu pozwala nam prawo i kulawa rzeczywistość, w której funkcjonujemy - skwitował w TOK FM.