,
Obserwuj
Polska

Polska zostanie bankrutem? "Tak prosto bym tego nie tłumaczył"

3 min. czytania
31.10.2024 12:12
Premier ogłosił nowelizację budżetu i wzrost deficytu o 30 proc. Czy Polska może stać się bankrutem? Sytuację analizował w TOK FM były minister finansów Marek Borowski.
|
|
fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Premier ogłosił we wtorek zwiększenie deficytu budżetowego o ponad 56 mld zł, do ponad 240 mld zł. Donald Tusk obiecywał też, że sytuacja budżetu nie będzie miała wpływu na wypłatę świadczeń, takich jak 800 plus.

Skąd wzięły się kłopoty z budżetem? - Mamy niższą inflację niż ta, która była założona w budżecie, ale wpływy do budżetu są niższe. Rośnie udział energii odnawialnej w całym zużyciu energii w Polsce, ale wpływy z certyfikatów ETS, które muszą wykupywać zakłady produkujące energię z węgla, są mniejsze, niż przewidywano. To splot pewnych okoliczności, które powodują, że dochody są niższe - mówił w "Poranku Radia TOK FM" Marek Borowski.

Nie ma na czym oszczędzać?

- Jak nam nie styka w domowym budżecie, to zaczynamy oszczędzać. Jeżeli jesteśmy racjonalni, nie pędzimy po 'chwilówkę', tylko zaciskamy pasa. A tymczasem premier wychodzi i mówi "zwiększenie deficytu pozwoli nie dokonywać żadnych cięć". Czyli nie robimy żadnych oszczędności, tylko się zadłużamy - zauważyła prowadząca audycję Karolina Lewicka.

Jak mówił były minister finansów - dziś senator KO - nie zawsze jest "na czym oszczędzać". - Tusk powiedział wyraźnie, że opozycja pisowska przedstawiała go jako człowieka, który zabiera. Dlatego powiedział przed wyborami, że to, co zostało dane, nie zostanie zabrane. Ja to rozumiem - mówił Borowski.

Czy grozi nam, że Polska stanie się bankrutem? - Bankrutem na pewno się nie okaże. Jest program schodzenia z deficytu. Analitycy uważają, że skala wzrostu deficytu mogłaby być mniejsza, tam jest ponad 50 mln więcej. Po co się to robi? Ano po to, żeby jeszcze w tym roku ponieść pewne wydatki, które w związku z tym odciążą budżet przyszłoroczny i ułatwią realizację programu schodzenia z deficytu - wyjaśniał.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Macierewicz jak Al Capone?

Borowski pytany był także, czy Antoni Macierewicz zostanie pociągnięty do odpowiedzialności za swoje działania; zarówno w podkomisji smoleńskiej, jak i decyzję o rezygnacji w międzynarodowym programie zakupu samolotów do tankowania w powietrzu.

- Macierewicz to największy szkodnik w historii Polski demokratycznej. Co nie zmniejsza odpowiedzialności Jarosława Kaczyńskiego, bo to on tolerował go, wysuwał na różnego rodzaju funkcje, a nawet podjudzał w różnych okresach jego działalności - ocenił senator.

Zdaniem Borowskiego, ukaranie byłego szefa Ministerstwa Obrony Narodowej jest jednak trudne. - Macierewicz się często wywijał jak wąż; szkodząc w taki sposób, że trudno go byłoby pociągnąć do odpowiedzialności. Największe prawdopodobieństwo jest związane z komisją smoleńską, bo tam mamy do czynienia z ewidentnym łamaniem prawa, są dowody. Znowu trzeba przypomnieć przypadek Ala Capone, który za podatki poszedł siedzieć, a nie za inne rzeczy, których się dopuszczał. I tak czy owak opinia publiczna była usatysfakcjonowana. Więc mam nadzieję, że jak nie tą ścieżką, to inną Macierewicz za to odpowie - podsumował.