,
Obserwuj
Polska

Tak działała komisja Macierewicza? "Dodamy analizę Kazika, Tadzika i będzie dobrze"

Jacek Stawiany, oprac. AS tokfm.pl
2 min. czytania
26.10.2024 15:33
- Mamy tutaj do czynienia z możliwym przestępstwem urzędniczym, czyli poświadczeniem nieprawdy w dokumentach. I to jest najważniejsze - tak Piotr Świerczek podsumował w TOK FM raport dotyczący podkomisji Antoniego Macierewicza.
|
|
fot. Piotr Molecki/East News

Raport o pracach podkomisji smoleńskiej, która kierował Antoni Macierewicz, zawiera m.in. informacje o ekspertyzach, opiniach ekspertów. które nigdy nie ujrzały światła dziennego. Wcześniej o tym, że podkomisja nie publikowała wszystkich ekspertyz, jakie zlecała, informował dziennikarz TVN24 Piotr Świerczek. Po publikacji jego reportażu "Siła kłamstwa" w styczniu 2023 roku, Macierewicz domagał się ukarania przez KRRiT stacji za publikację reportażu.

- Nagrałem wiele osób, które potwierdzały manipulacje Antoniego Macierewicza. Więc mam jakąś satysfakcję - mówił w TOK FM dziennikarz.

Raport o podkomisji smoleńskiej. Możliwe przestępstwo urzędnicze

Ministerstwo po opublikowaniu raportu zapowiedziało, że do prokuratury trafi 41 zawiadomień o możliwości popełnienia przestępstw. Z zaprezentowanych ustaleń wynikało, że prace podkomisji smoleńskiej były nierzetelne, a członkowie nie mieli kwalifikacji do badania wypadków lotniczych.

Kościół 'rzucił im ochłap'. 'Nie uderzaję twardo, że jesteś idiotką, tylko miękko'

- Dla mnie ważne jest to, że organ administracji publicznej to w końcu powiedział - komentował Świerczek w "Popołudniu Radia TOK FM". - Padła jasna deklaracja co do tego, że Antoni Macierewicz oszukiwał Polaków, manipulował opinią publiczną, nie pokazując jej całej prawdy. W zasadzie mamy tutaj do czynienia - te słowa też wczoraj padły, z możliwym przestępstwem urzędniczym, czyli poświadczeniem nieprawdy w dokumentach. I to jest najważniejsze - podkreślił.

Zdaniem rozmówcy Macieja Głogowskiego ważny był również fragment prezentacji wiceministra Cezarego Tomczyka, który dokonał porównania maili. - To dekompozycja tego, w jaki sposób manipulacja się odbywała. "Wybierzmy coś z pracy NIAR (National Institute for Aviation Research - red.), dodamy do tego własną analizę, Kazika, Tadzika, jakoś to skompilujemy. I będzie dobrze" - ironizował.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Dziennikarz przypomniał, że członek komisji Wiesław Binienda pisał do Macierewicza, dając do zrozumienia wprost, iż komisja ma problem z dowodami stojącymi w sprzeczności z tezą o zamachu. - Pisze o tym, że ta brzoza im cały czas przeszkadza. Że nie wiadomo, jak tego wampira zatłuc. Innymi słowy, przeszkadzają nam te dowody, które mogą świadczyć o tym, że w Smoleńsku mieliśmy czynienia ze zwykłą katastrofą - dodał Świerczek.

'Złodziejstwo' to nie wszystko w sprawie Macierewicza. 'Możemy mieć do czynienia ze zdradą stanu'

- To jest clou tego wszystkiego. Nikomu nigdy nie chodziło, żebyśmy doszli do tych wniosków, spróbowali je wysnuć, przeczytali dokumenty, obejrzeli prezentację. Tylko żebyśmy uwierzyli, że był zamach - ocenił prowadzący "Popołudnie Radia TOK FM" Maciej Głogowski.

- Teraz powinniśmy zacząć wierzyć w fakty, suche dane i raporty. Powinniśmy je przejrzeć, a niektórzy z nas być może powinni zrewidować swoje podejście do tego, co wydarzyło się 10 kwietnia 2010 roku - podsumował Piotr Świerczek.