Pociąg się spóźnił. Co teraz? Sprawdzamy, kiedy można dostać odszkodowanie
- Ogromne opóźnienia na kolei w związku z marznącymi opadami
- Pociągi miały duże opóźnienia - nawet do 470 minut. Część składów w ogóle nie wyjechała na tory
- Jak zapewnia Joanna Marcinkowska, Rzeczniczka Praw Pasażera Kolei, można ubiegać się o odszkodowanie. W praktyce jego uzyskanie może być jednak bardzo trudne
Paraliż na kolei. Ponad 470 minut opóźnienia
"W nocy z 14 na 15 stycznia wystąpiły opóźnienia pociągów spowodowane zamarzającym deszczem na kolejowej sieci trakcyjnej. Oblodzenie uniemożliwia pobór energii elektrycznej i przejazd składów" - informowała spółka PKP Intercity. Problemy miały także pociągi regionalnych przewoźników. Jak mówił rzecznik PKP Intercity Maciej Dutkiewicz, opóźnienia przekraczały 250 minut w przypadku niektórych pociągów. Największe miał pociąg "Śnieżka" z Warszawy do Szklarskiej Poręby. - Do godziny 7 wiedzieliśmy, że ma on ponad 470 minut opóźnienia - wskazał precyzyjnie.
Co robić, gdy pociąg się spóźnia?
Jak zapewniła w rozmowie z tokfm.pl Joanna Marcinkowska, pasażerowi w takiej sytuacji przysługują określone prawa. - Może się domagać odszkodowania za sam fakt opóźnienia, co wynika z przepisów europejskich - powiedziała Rzeczniczka Praw Pasażera Kolei.
Co ważne - obowiązują tu dwa progi, a kwoty nalicza się procentowo w zależności od czasu opóźnienia, które musi wynosić co najmniej 60 minut. W praktyce przysługuje nam zwrot 25 proc. ceny biletu w przypadku opóźnienia wynoszącego od 60 do 119 minut i 50 proc. ceny biletu w przypadku opóźnienia wynoszącego 120 minut lub więcej.
Tyle, że - jak wskazała szybko nasza rozmówczyni - unijne rozporządzenie zostało ostatnio zmienione i ustawodawca wprowadził zastrzeżenie, że przewoźnik może odmówić wypłaty odszkodowania, kiedy "opóźnienie powstało ze względu na okoliczności niezależne, w tym ekstremalne warunki pogodowe".
- Pytanie, czy warunki pogodowe, z którymi mamy teraz do czynienia, należą do takich ekstremalnych. Nie mamy jeszcze żadnych eksperckich analiz. Ale przykładowo - w ubiegłym roku też dochodziło do poważnych opóźnień w transporcie kolejowym, kiedy padał marznący deszcz i wtedy to było uznawane za ekstremalne warunki pogodowe. Przewoźnik mógł więc odmówić wypłaty odszkodowania - wyjaśniała rzeczniczka.
- Czyli pasażer ma marne szanse, żeby zobaczyć jakiekolwiek pieniądze? - dociekam.
- Może się tak zdarzyć - przyznała Marcinkowska.
Podkreśliła przy tym, że w Polsce przepisy dotyczące odszkodowania mają zastosowanie wyłącznie w odniesieniu do pociągów dalekobieżnych: Express Intercity Premium (EIP), Express InterCity (EIC), InterCity (IC), Twoje Linie Kolejowe (TLK), interREGIO (IR) i wszystkich międzynarodowych w przejazdach pomiędzy krajami Unii Europejskiej. Nie obowiązują dla pociągów miejskich, podmiejskich i regionalnych.
- Spółka może też odmówić wypłaty odszkodowania, kiedy jego wartość będzie poniżej 16 zł - uzupełniła rzeczniczka.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >
Paraliż na kolei. Jakie odszkodowanie za opóźnienie?
Rozmówczyni tokfm.pl zapewniła też, że jest jeszcze druga kategoria zdarzeń, w których pasażer może się starać o zadośćuczynienie. To sytuacja, w której np. z powodu opóźnień na kolei ktoś nie dotrze na autobus czy np. na samolot.
- Przy czym w tym przypadku jest ono wypłacane - co do zasady - na podstawie krajowych przepisów Kodeksu cywilnego. I tutaj też obowiązuje przesłanka, że kiedy przyczyna jest niezależna od przewoźnika, to może on odmówić wypłaty odszkodowania. Jest to podobnie uregulowane jak w prawie unijnym z tym zastrzeżeniem, że jest jednak trudniej dla pasażera. Bo mowa o zwykłych okolicznościach zewnętrznych, których przewoźnik nie mógł zapobiec - zauważyła.
Nie ma też progów, które określają, ile odszkodowanie może wynosić - zasada jest taka, że powinno być wypłacane "w granicach tego, co pasażer udokumentuje". W praktyce: gdy uciekł autobus, trzeba dołączyć niewykorzystane bilety. Czasami przewoźnicy wymagają też zaświadczenia od linii lotniczych, że pieniądze za nieważny już bilet nie zostały wykorzystane np. na przebukowanie lotu, a pasażer nie poniósł w związku z tym dodatkowych kosztów.
- Każda taka sprawa jest rozpatrywana indywidualnie. Także dlatego, że kiedy dochodzi do opóźnienia, na przewoźniku ciąży obowiązek informowania pasażerów, że do opóźnienia doszło i wskazywania spodziewanej jego wartości. Ponadto ma on również obowiązek zorganizowania transportu alternatywnego, kiedy np. nie ma możliwości dalszej podróży. Oczywiście czasami może nie być takiej możliwości, bo np. sytuacja na drogach też jest bardzo zła - zastrzegła nasza rozmówczyni.
"Bo toaleta była nieczynna, a wagon zastępczy"
Zgodnie z przepisami, jeśli opóźnienie jest większe niż 60 minut, przewoźnik ma obowiązek zapewnienia posiłku. Najczęściej, jak wskazała Joanna Marcinkowska, to woda lub batonik.
Firmy często decydują się też na zadośćuczynienie pasażerowi, bo np. podróżował w obniżonym komforcie. Przykłady takich sytuacji? Nieczynna toaleta albo niedziałające w wagonie ogrzewanie. - Zwykle dotyczy to części ceny biletów, np. 25 proc. Najczęściej spółki przelewają pieniądze na konto, wcześniej były to specjalne bony - wskazała Marcinkowska.
Przewoźnik ma 30 dni na rozpatrzenie reklamacji. W 2024 r. do Rzecznika Praw Pasażera kolei trafiło ok. 310 wniosków o wszczęcie postępowania polubownego, z czego ok. 65 proc. zakończyło się podpisaniem ugody.
Nie będzie pensji w PKP Cargo? 'Z pustego to i Salomon nie naleje'