"Epidemia głupoty" w Polsce. Ryzyko jest coraz większe, niezaszczepionych przybywa
- Błonica wróciła do Polski. Do wrocławskiego szpitala trafił chory chłopiec po wakacjach w Zanzibarze oraz osoba dorosła, która miała z nim kontakt;
- Dr Lidia Stopyra w rozmowie z tokfm.pl nie wyklucza ryzyka epidemii. 'W większości rejonów Polski wyszczepialność spadła poniżej 90 proc. Mamy już ‘pacjenta 0’. To są warunki do rozwoju epidemii' - mówi ekspertka;
- Lekarka apeluje o szczepienia nie tylko przed podróżami. 'Pokąsanie przez bezpańskie zwierzę w egzotycznym kraju wiąże się z ryzykiem wścieklizny, która jest stuprocentowo śmiertelną chorobą' - przypomina;
- 'Mamy epidemię głupoty. Dla mnie to niewyobrażalne, że są ludzie, którzy odmawiają szczepień własnym dzieciom' - komentuje dr Stopyra.
Błonica wróciła do Polski. Zaczęło się od nieszczepionego 6-latka, który wrócił chory z wakacji w Zanzibarze. Główny Inspektor Sanitarny Paweł Grzesiowski potwierdził, że mamy drugi przypadek choroby. To osoba dorosła, która miała kontakt z zakażonym dzieckiem. Chłopiec i dorosły otrzymali w szpitalu antytoksynę błoniczą. Trwają poszukiwania osób, które podróżowały samolotami z chorym dzieckiem.
Błonica szczególnie niebezpieczna dla dzieci
Błonica to choroba zakaźna, którą w Europie praktycznie wyeliminowało wprowadzenie obowiązkowych szczepień. - To bakteryjna choroba przenoszona drogą kropelkową i drogą kontaktową, łatwo zakaźna - opisuje błonicę dr n. med. Lidia Stopyra, ordynatorka Oddziału Chorób Infekcyjnych i Pediatrii w Szpitalu Specjalistycznym im. Stefana Żeromskiego w Krakowie. Objawy choroby rozwijają się w ciągu 2 do 7 dni od zakażenia. W przeszłości błonica należała do najgroźniejszych chorób atakujących dzieci.
- Dzieci przechodzą błonicę bardzo ciężko, z wysoką gorączką - tłumaczy dr Lidia Stopyra w rozmowie z tokfm.pl. - W pierwszym okresie tej choroby dochodzi do duszności, która wynika z tego, że na poziomie gardła i krtani tworzą się obfite błony. Dziecko zaczyna się dusić, potwornie cierpi. Drugi etap to działanie toksyny, która uszkadza narządy: przede wszystkim mięsień sercowy, układ nerwowy, nerki. Dochodzi do niewydolności narządowej - mówi lekarka, która miała do czynienia z chorymi w Afryce. O tym, jak poważna to choroba, dr Stopyra pisała na swoim profilu na Facebooku.
„Straszna choroba… Straszne umieranie… Rodzice, którzy modlą się o śmierć dla dziecka, aby nie cierpiało"
Obecnie zgony z powodu zakażenia tą chorobą zdarzają się w krajach europejskich raz na kilkadziesiąt lat. Dotyczą głównie niezaszczepionych dzieci. Gorzej wygląda sytuacja w Afryce oraz Azji. Mówi o tym dr Stopyra, która regularnie jeździ do Kliniki Chorób Zakaźnych Uniwersytetu w Mahajandze na Madagaskarze. - Gdy prezentowano mi oddział, to pokazywano po kolei: tu mamy polio, tu wściekliznę, tu tężec, dur brzuszny. To choroby, które mimo szczepionkowych akcji WHO nadal tam są, bo w danych regionach poziom wyszczepienia jest bardzo niski - zaznacza lekarka.
Są już warunki do rozwoju epidemii
Według dr Stopyry przypadek zachorowania na błonicę w Polsce pokazuje, jak ważne są szczepienia. - Musimy podróżować z głową i się szczepić. Choć wśród dorosłych to właśnie grupa osób podróżujących jest najlepiej wyszczepiona, bywają i tacy, którzy nie szczepią się. Jednak nie trzeba już wyjeżdżać, żeby się zarazić - tłumaczy rozmówczyni tokfm.pl. I dodaje, że osoby nieszczepione mogą w Polsce zarazić się błonicą od kogoś, kto wrócił z egzotycznej podróży.
Lekarka przyznaje, że trudno w tym momencie jednoznacznie wypowiadać się na temat zakaźności tej choroby w Polsce. - Szczepienia wprowadzono w latach 50-tych. Duże epidemie błonicy wybuchały w czasach o zupełnie innych zasadach higieny - mówi dr Stopyra i podkreśla, że nie można też porównywać obecnej sytuacji w Polsce i w Afryce. Jednak nie wyklucza ryzyka epidemii.
Błonica wróciła. Przeciwko tym chorobom dorośli powinni się doszczepić [LISTA]
- W większości rejonów Polski wyszczepialność spadła poniżej 90 proc. Mamy już 'pacjenta 0'. To są warunki do rozwoju epidemii. Jest ryzyko, bo każda osoba niezaszczepiona jest narażona - mówi ekspertka. Według danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - PZH w 2024 r. zanotowano w Polsce dwa przypadki błonicy, w 2023 r. - jeden, a w 2022 r. żadnego.
Dr Stopyra apeluje, by szczepić się nie tylko przed podróżami. - W obecnej sytuacji epidemiologicznej, dla osoby niezaszczepionej, istnieje realne ryzyko zachorowania na odrę, krztusiec i grypę. W związku z podróżami do krajów egzotycznych jest większe ryzyko wirusowego zapalenia wątroby typu A i typu B, zachorowania na dur brzuszny, cholerę, wściekliznę. W pięknych, egzotycznych krajach nie szczepi się zwierząt na wściekliznę. Pokąsanie przez bezpańskie zwierzę wiąże się z ryzykiem wścieklizny, która jest stuprocentowo śmiertelną chorobą - ostrzega lekarka.
Epidemia głupoty w Polsce
Dr Lidia Stopyra w rozmowie z tokfm.pl przypomina, że szczepionkami chronimy nie tylko siebie, ale i tzw. osoby wrażliwe, które nie mogą się z różnych względów zaszczepić. - Ryzyko zarażenia zwiększają ignoranci, którzy odmawiają szczepień - ocenia lekarka.
- Mamy epidemię głupoty. Dla mnie to niewyobrażalne, żeby w sytuacji, gdy mamy bezpieczne szczepionki, dzięki którym możemy nie dopuścić do śmiertelnego zagrożenia, są ludzie, którzy odmawiają szczepień własnym dzieciom. Widzę w tym wielką bezradność państwa wobec narażania dzieci. To nie dziecko zawiniło, że urodziło się rodzicowi, który ma takie poglądy - stwierdza dr Stopyra, komentując przypadek chorego na błonicę chłopca, który trafił do szpitala we Wrocławiu.
Kontrola kart szczepień. I co dalej?
Główny Inspektor Sanitarny dr Paweł Grzesiowski we wtorek zapowiedział, że z początkiem kwietnia ruszy kontrola kart szczepień. Jak ocenia dr Lidia Stopyra, pozwoli to lepiej ocenić sytuację epidemiologiczną w kraju. - W tej chwili wiemy, że w ubiegłym roku prawie 90 tys. osób odmówiło szczepień. Może się okazać, że takich osób jest więcej. Pytanie, co z tej kontroli będzie wynikało? Coś konkretnego z tymi danymi trzeba będzie zrobić - stwierdza ekspertka.
Posłuchaj: