To oni stracą najwięcej na nowej składce zdrowotnej. "Pogłębia różnicę"
- Sejm uchwalił ustawę, która obniży składkę zdrowotną dla przedsiębiorców;
- Według Małgorzaty Samborskiej najwięcej osiągną przedsiębiorcy ze stosunkowo wysokim dochodem lub 'średniacy';
- "Często jest mowa o tym, że trzeba ulżyć małym i średnim przedsiębiorcom, natomiast robimy zmiany adresowane tak naprawdę do jednoosobowych działalności gospodarczej" - mówiła w TOK FM doradczyni podatkowa z Grant Thornton.
Sejm uchwalił ustawę, która obniży składkę zdrowotną dla przedsiębiorców. Zmiana ma kosztować 4,6 mld zł, wejdzie w życie od początku 2026 r. Według resortu finansów na reformie ma skorzystać ok. 2,5 mln przedsiębiorców.
Jak mówiła w TOK FM Małgorzata Samborska, najbardziej na zmianach zyskają ci, którzy rozliczają się według skali podatkowej. - Dzisiaj dalej płacą składkę według stawki 9 proc. a będą płacić do pewnego poziomu niską, zryczałtowaną składkę i dopiero od nadwyżki nie 9 a 4,9 proc. Zyskują więc kilka procent - mówiła doradczyni podatkowa Grant Thornton. Jak dodała od razu, zyska na tym zdecydowana większość przedsiębiorców.
- Grupą, która ewidentnie straci na zmianach w składce zdrowotnej, są ryczałtowcy z wysoki przychodami, powyżej 56 tys. zł miesięcznie - zaznaczyła też w rozmowie z Tomaszem Settą. Oszacowała, że takich osób może być w Polsce 100-130 tys. Przy czym, podkreśliła, tacy przedsiębiorcy mają z kolei tę przewagę nad innymi podatnikami, bo mogą co roku skalkulować, w jakiej formie prowadzonej działalności najlepiej jest się im rozliczyć.
Obniżenie składki zdrowotnej. Jest decyzja Sejmu
Kto zyska najwięcej? A kto straci?
- Politycy przekonują, że zmiany w składce najbardziej będą służyć małej przedsiębiorczości - zwrócił uwagę prowadzący.
- Najwięcej osiągną przedsiębiorcy ze stosunkowo wysokim dochodem lub "średniacy" - skomentowała Małgorzata Samborska. Zapewniła, że ci, którzy zarabiają najmniej, systemowo niczego nie zyskują, bo najniższa składka wynosiła 9 proc. z 75 proc. minimalnego wynagrodzenia i tyle też będzie wynosiła. - Co więcej, od nowego roku wzrośnie minimalne wynagrodzenie, a to oznacza, że automatycznie wzrośnie również wysokość minimalnej składki. Po drugie, ci, którzy się rozliczają kartą podatkową, według stawki liniowej, ryczałtowcy, stracą prawo do odliczania w podatkach części zapłaconej składki - dopowiedziała gościni "EKG".
Posłuchaj:
"Pogłębienie różnic"
Ekspertka przyznała też wprost, że nie jest zwolenniczką wprowadzenia tych zmian, dlatego, że docelowo "pogłębią one różnicę pomiędzy różnymi grupami społecznymi". A to tym bardziej, że "nie pochylamy się nad etatowcami, którzy w dalszym ciągu będą płacić składki skalkulowane jako 9 proc. od swojego dochodu".
- To oznacza jeszcze większe różnice pomiędzy składką zdrowotną, jaką płaci pracownik na minimalnym wynagrodzeniu, a przedsiębiorcą, który może mieć kilkukrotnie wyższy dochód i płacić taką samą składkę -dodała.
Dopytywana, czy polityczna narracja się tutaj klei, zaprzeczyła i wskazała, że "w ogóle w tej dyskusji mamy pomieszanie pojęć". - Często jest mowa o tym, że trzeba ulżyć małym i średnim przedsiębiorcom, natomiast robimy zmiany adresowane tak naprawdę do jednoosobowej działalności gospodarczej - skwitowała w TOK FM.