To "najsilniejszy człowiek" Jędraszewskiego w Watykanie. "Gwarantuje nietykalność"
- Marek Jędraszewski może odetchnąć z ulgą. Papież Leon XIV pozwolił mu wyrzucić ks. Dariusza Rasia z parafii mariackiej w Krakowie;
- "Mamy tutaj klasyczne mordobicie między Jędraszewskim a Dziwiszem. Zwalczają się, bo są na wierzchołku piramidy władzy w krakowskim Kościele" - mówi w tokfm.pl prof. Arkadiusz Stempin;
- Jak dodaje watykanista, Marek Jędraszewski ma powody do głębokiej satysfakcji, bo decyzja Watykanu go umocniła.
Leon XIV zgodził się na wyrzucenie ks. Dariusza Rasia z funkcji proboszcza parafii mariackiej, największej w Krakowie. Od 2023 roku chciał tego abp Marek Jędraszewski. Nawet wydał w tej sprawie dekret, ale Raś odwołał się do Watykanu i wygrał. Ówczesny papież Franciszek zablokował decyzję metropolity krakowskiego, co księża w rozmowie 'Gazetą Wyborczą' nazwali czerwoną kartką dla Jędraszewskiego.
Czy teraz w jego siedzibie na Franciszkańskiej 3 wystrzeliły korki od szampanów? Prof. Arkadiusz Stempin widzi to nieco inaczej. - Myślę, że tymi swoimi delikatnymi paluszkami Jędraszewski z radości pociera pierścienie, która ma na rękach. Gdyby umiał, zaśpiewałby "Te Deum". A poważnie, ma powody do głębokiej satysfakcji, bo ta decyzja go umocniła - mówi historyk i watykanista z Uczelnia Janusza Korczaka w Warszawie oraz Albert-Ludwigs-Universitat we Fryburgu.
"Klasyczne mordobicie". W ringu Jędraszewski i Dziwisz
O co chodzi w sprawie ks. Dariusza Rasia? Abp Marek Jędraszewski zarzucił mu liczne nieprawidłowości w zarządzaniu parafią, która jest jedną z najbardziej majętnych w Polsce. Arkadiusz Stempin domyśla się, że poszło o pieniądze.
- Prawdopodobnie chodziło m.in. o nieregularne płatności do kurii. Bo zanim ta przekaże tzw. świętopietrze do Watykanu, zbiera od parafii swoje daniny. A tu finanse pewnie się nie zgadzały. Tylko że tak jest w przypadku co drugiej parafii. To standard w Kościele. Raś po prostu wystawił Jędraszewskiemu piłkę do smecza, a ten to wykorzystał. Chciał pozbyć się księdza i znalazł do tego podstawy - ocenia profesor.
Krakowscy księża w rozmowie z "Wyborczą" też byli zdania, że nie chodzi tylko o "skok na kasę". Ich zdaniem Jędraszewskiemu - jako zapiekłemu stronnikowi PiS - nie podobało się, że proboszcz bazyliki mariackiej jest bratem Ireneusza Rasia, polityka PSL. Ponadto niepokorny duchowny był sekretarzem kard. Stanisława Dziwisza, dawnego metropolity krakowskiego. To z nim jego następca toczy walkę o władzę.
- Mamy tutaj klasyczne mordobicie między Jędraszewskim a Dziwiszem. Zwalczają się, bo są na wierzchołku piramidy władzy w krakowskim Kościele. Ale teraz to Jędraszewski ma mocne karty - podkreśla prof. Stempin.
Leon XIV skręca na prawo. "Oni wyczuwają wiatr zmian", a Jędraszewski tryumfuje
Choć pod dekretem o odwołaniu ks. Dariusza Rasia musiał znaleźć się podpis Leona XIV, to - zdaniem mojego rozmówcy - nie on podjął decyzję w tej sprawie. - Papież pewnie nawet nie wie o istnieniu ks. Rasia. O jego odwołaniu zdecydowali ludzie piętro niżej w tym pionie władzy, czyli z Dykasterii ds. Duchowieństwa - tłumaczy prof. Arkadiusz Stempin.
Dziwisz 'wypowiedział wojnę' Jędraszewskiemu. 'Wymierzył lewy sierpowy'
Leon nie zdążył jeszcze wymienić administracji w Watykanie. To oznacza, że duchowni "z piętra niżej" to ci sami ludzie, którzy wcześniej podsunęli Franciszkowi do podpisu decyzję o zablokowaniu dekretu ws. Rasia. Dlaczego wcześniej pokazali metropolicie krakowskiemu czerwoną kartkę, a teraz nagle dają mu powód do tryumfu?
- To jeszcze ludzie Franciszka, ale też zwykli oportuniści, którzy doskonale wyczuwają wiatr zmian w Kościele. A po objęciu władzy przez Leona XIV niewątpliwie następuje skręt na prawo. Wiązane z nim nadzieje, że utrzyma liberalny kurs Franciszka, są zwykłymi fantasmagoriami. Zarówno w doktrynie Kościoła, jak i w jego wizerunku wkrótce zobaczymy nieprawdopodobny zwrot ku konserwatyzmowi. Ostatnia decyzja ws. Rasia to papierek lakmusowy zmiany, jaka właśnie zachodzi w Watykanie - uważa historyk i watykanista.
Zwycięstwo "półtrupa" Jędraszewskiego. Stoją za nim decydenci "z piętra"
Symboliczną zapowiedzią powrotu Leona XIV do tradycjonalizmu był strój, w którym po swoim wyborze na papieża wyszedł na balkon Bazyliki św. Piotra, by powitać wiernych. Miał na sobie mucet (nakrycie ramion) i zdobioną stułę. - Od razu, jak Benedykt XVI, zafiksował się na wizerunku majestatycznego Kościoła, który Franciszek posłał do diabła (postawił na zwykłą białą sutannę, co było manifestem rezygnacji z przepychu - przyp. autora) - przypomina prof. Arkadiusz Stempin.
Ekspert zastrzega jednak, że nie tylko takie "trywialne" gesty wskazują na nowy kurs Leona XIV. Świadczy o tym przede wszystkim fakt, że papież przywraca do łask organizację Opus Dei.
Strzelanina w szkole w Grazu. Wiadomo, co znaleziono w mieszkaniu zamachowca
- Już w pierwszym tygodniu po objęciu władzy Leon przyjął na audiencji jej przedstawicieli. Widać, że się z nią cacka, a jego poprzednik wyrzucił ją na zbity pysk jako formację inkwizycyjną, konkwistadorską i krucjatową. Nakazał jej zmianę statusów tak, by obniżyć jej rangę w Kościele. Opus Dei wstrzymywał się z ich publikacją, wykorzystując kolejno: niemoc, chorobę i w końcu agonię Franciszka. Przeczekał go i teraz należy spodziewać się, że sytuacja się odwróci: ta organizacja będzie miała rangę jak za pontyfikatu Jana Pawła II - mówi ekspert.
W jego ocenie decydenci "z piętra niżej", czyli Dykasterii ds. Duchowieństwa, dobrze odczytują te zapowiedzi skrętu Kościoła na prawo. - Efektem tego jest właśnie wylotka ks. Dariusza Rasia z parafii mariackiej w Krakowie, a tym samym zwycięstwo "półtrupa" Jędraszewskiego - stwierdza mój rozmówca.
To "najsilniejszy człowiek Jędraszewskiego". "Gwarantuje mu nietykalność"
"Półtrupa", bo o odejściu Marka Jędraszewskiego z funkcji metropolity krakowskiego mówi się od wielu miesięcy. Rok temu, gdy skończył 75 lat, Franciszek nawet przyjął jego rezygnację, ale zostawił go na urzędzie do czasu mianowania następcy. Jak dotąd, to się nie stało.
- Jędraszewski już dawno temu powinien zostać usunięty. Franciszek tego nie zrobił, ale nie ze względów doktrynalnych. Był już schorowany i od dwóch lat praktycznie umierał, a w jego otoczeniu panował organizacyjny niedowład - wyjaśnia watykanista.
Co czuje Żona Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego? 'Niesamowita mieszanka emocji'
W jego ocenie Leon XIV zna sprawę Marka Jędraszewskiego, bo jeszcze jako Robert Prevost kierował Dykasterią ds. Biskupów. - To on powinien wymienić arcybiskupa krakowskiego, ale się na to nie zdecydował. Być może solidaryzował się z Jędraszewskim - mówi.
Jak dodaje, szef krakowskiej kurii ma kontakty w Watykanie. Zwłaszcza do tamtejszych duchownych średniego i wysokiego szczebla, którzy kontestowali papieża Franciszka. - Ma też świetny kontakt z kardynałem Konradem Krajewskim, który teologicznie, filozoficznie i światopoglądowo jest konserwatystą ze stajni Jana Pawła II. Za Franciszka wiele mógł w Watykanie, zresztą dalej pozostaje papieskim jałmużnikiem. Jest tam zapewne najsilniejszym człowiekiem Jędraszewskiego, który gwarantuje mu nietykalność - zakłada prof. Arkadiusz Stempin.
Kolorowa przyszłość Jędraszewskiego? Sprzyja mu wiatr z Watykanu
Co dalej z Markiem Jędraszewskim? Zdaniem mojego rozmówcy można się spodziewać, że wiatr, jaki wieje z Watykanu, będzie dalej sprzyjał metropolicie krakowskiemu. - Rok po roku papież może mu przedłużać urzędowanie - przyznaje ekspert.
Jak decyzja o wyrzuceniu ks. Rasia wpłynie na duchownych z Krakowa? Wielokrotnie skarżyli się na bezwzględność Jędraszewskiego. W "Wyborczej" mówili, że są przez niego poniżani i zastraszani, a archidiecezja jest w rozsypce. - W Watykanie mało kto się tym przejmuje. Ta kwestia w ogóle nie istnieje w horyzoncie poznawczym tamtejszych ludzi. Zarządzili wylotkę Rasia i koniec. Reszta ma się słuchać - stwierdza watykanista i historyk.
A co z ks. Dariuszem Rasiem? Może jeszcze odwołać się do Sygnatury Apostolskiej, która w Kościele jest odpowiednikiem Sądu Najwyższego. Jednak watykanista nie wróży duchownemu sukcesu. - Podejrzewam, że sprawę przegra. Tam też jest management, który Leon odziedziczył po Franciszku. Widzi skręt na prawo w Kościele i znów oportunistycznie stanie po stronie Jędraszewskiego - podsumowuje prof. Arkadiusz Stempin.