Sytuacja na zachodniej granicy. "Rosjanie i Białorusini muszą być zachwyceni"
- Za niecały tydzień wrócą kontrole na granicach z Niemcami i Litwą - zapowiedział premier, tłumacząc to decyzją zachodniego sąsiada Polski;
- Czesław Mroczek przekazał w TOK FM, że według szacunków, 'połowa nielegalnych imigrantów z Białorusi, którzy dostają się później na granicę niemiecką, pochodzi z Łotwy i Litwy';
- Wiceminister spraw wewnętrznych przekazał też, że jest umówiony na rozmowę ze swoimi odpowiednikami obu tych państw.
Premier Donald Tusk poinformował, że 7 lipca wrócą czasowe kontrole na granicach z Niemcami i Litwą. Szef rządu wyjaśnił, że wprowadzenie kontroli jest konieczne, aby zredukować do minimum niekontrolowane przepływy migrantów. Dodał, że powodem decyzji była odmowa zachodniego sąsiada 'wpuszczania na swój teren - inaczej niż było to przez ostatnich 10 lat - migrantów, którzy z różnych kierunków zmierzają do Niemiec, ubiegając się na przykład o azyl czy innego typu status'.
Jak mówił w "Poranku TOK FM" Czesław Mroczek, wiceminister Spraw Wewnętrznych i Administracji, "sytuacja na zachodniej granicy jest pochodną sytuacji na granicy wschodniej".
- Radykalnie ograniczyliśmy liczbę migrantów na terenie kraju. Szacujemy, że w 2023 roku przez granicę białoruską, bo stamtąd idą nielegalni imigranci na granicę zachodnią, przeszło 12 tysięcy osób, w tamtym roku 5 tysięcy, w tym roku do końca czerwca około 800 osób - przekazał polityk PO.
Dodał, że według szacunków rządu "połowa nielegalnych imigrantów z Białorusi, którzy dostają się później na granicę niemiecką, pochodzi z Łotwy i Litwy". - Zwiększyliśmy skuteczność działania i powstrzymywania migrantów na granicy białorusko-polskiej tak, że na Litwie 3,5 razy, a na Łotwie 2 razy wzrosła presja migracyjna - wskazał gość Macieja Głogowskiego.
"Rosjanie i Białorusi muszą być zachwyceni"
Na przejściach granicznych z Niemcami widać od kilku dni tzw. patrole obywatelskie, którym patronuje Robert Bąkiewicz. Akcja przyciąga polityków prawicy, od Prawa i Sprawiedliwości do Konfederacji.
Jak stwierdził Mroczek, "w tej chwili, kiedy praktycznie zamknęliśmy szlak migracyjny z Białorusi, Rosjanie i Białorusini muszą być zachwyceni tym, że w Polsce te emocje są tak podgrzewane przez opozycję". - Muszą być niezwykle zadowoleni, bo oni używają nielegalnej imigracji jako narzędzia politycznego - podkreślił.
Incydent po 'obywatelskim patrolu' przy granicy z Niemcami. Policja wszczyna czynności