,
Obserwuj
Polska

Ekspertka od bezpieczeństwa o pożarze w Ząbkach. Zwraca uwagę na jeden szczegół

3 min. czytania
04.07.2025 13:45
- Najciekawszym elementem pożaru w Ząbkach jest jego społeczny odbiór, czyli fakt, że odruchowo zaczynamy myśleć o sabotażu, kiedy słyszymy o tego rodzaju zdarzeniu - mówi tokfm.pl dyrektorka Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas dr Paulina Piasecka.
|
|
fot. Marysia Zawada/REPORTER / Marysia Zawada/REPORTER
  • Seria pożarów w Warszawie i okolicach. Najpierw metro i transformator, teraz ogień strawił część bloku w Ząbkach;
  • Jak mówi w rozmowie z tokfm.pl dr Paulina Piasecka, 'najciekawszym elementem pożaru w Ząbkach jest jego społeczny odbiór, czyli fakt, że odruchowo zaczynamy myśleć o sabotażu, kiedy słyszymy o tego rodzaju zdarzeniu';
  • Ekspertka ds. bezpieczeństwa docenia chęć zapewniania obywateli o tym, że są bezpieczni, ale podkreśla, że 'zamykanie oczu na potencjalne zagrożenia, nie sprawi, że przestaną one istnieć'.

W czwartek wieczorem zapaliło się poddasze bloku na osiedlu przy ulicy Powstańców w Ząbkach. Ogień strawił dwie ostatnie kondygnacje budynku, a sam pożar udało się opanować dopiero w późnych godzinach nocnych. Dach nad głową straciło około 500 osób. Zniszczonych przez ogień lub zalanych zostało ponad 200 lokali. Nie było ofiar. Minister rozwoju Krzysztof Paszyk poinformował w piątek, że zobowiązał Głównego Inspektora Nadzoru Budowlanego do pilnego wsparcia powiatowego nadzoru budowlanego. Celem jest m.in. wyjaśnienie przyczyny pożaru i ocena stanu budynku.

- Najciekawszym elementem pożaru w Ząbkach jest jego społeczny odbiór, czyli fakt, że odruchowo zaczynamy myśleć o sabotażu, kiedy słyszymy o tego rodzaju zdarzeniu - mówi tokfm.pl dyrektorka Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas dr Paulina Piasecka. - Nie sądzę, by budynek mieszkalny był celem działań sabotażowych, choć dowodem skuteczności działań sabotażowych i walki informacyjnej toczonej wobec polskiego państwa i społeczeństwa jest to, że tak właśnie go czytamy - dodaje.

Seria pożarów w Warszawie. Można mówić o przypadku?

W ostatnich dniach w Warszawie i okolicach doszło do większej liczby pożarów - nie tylko budynków, ale także instalacji. I tak np. w środę wieczorem ogień pojawił się na stacji transformatorowej na Pradze Południe, a we wtorek ogień zajął także fragment infrastruktury na stacji metra.

- Nadal można mówić o przypadku? - dopytuję.

- W wypadku tych dwóch zdarzeń byłabym znacznie bardziej skłonna brać sabotaż pod uwagę. Oczywiście zanim będziemy mogli uwzględnić taką hipotezę w strategicznej analizie zagrożeń, musimy poczekać na dowody. Ale rzeczywiście nie zdziwię się, jeśli okaże się, że są one wynikiem celowego działania na szkodę polskich interesów - odpowiada ekspertka.

Zwraca uwagę, że metro "niewątpliwie jest elementem infrastruktury krytycznej", a zatem zadymienie - które pojawiło się dzień po dniu - może, jej zdaniem, wskazywać na testowanie systemów bezpieczeństwa. - A trudno sobie wyobrazić, że takie testy odbywałyby się bez jakiegoś dalszego celu - podkreśla.

'Wyszedłem na patio i zobaczyłem, że dach się pali. Wyskoczyliśmy z mieszkania'

Seria pożarów w Warszawie to rozpoznanie bojem? 

Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Czesław Mroczek przekonywał tymczasem w Radiu ZET, że jeżeli porównać liczbę pożarów, rok do roku, to okaże się, że 'nie ma obecnie jakiegoś ich natężenia'. - Nie budujmy takiego przekonania, że było sześć pożarów i już nam się ułożyło to w jakąś całość. Na razie się nic nie ułożyło - przekonywał. Zastrzegł przy tym, że 'w każdym postępowaniu bierze się pod uwagę, czy to nie było celowe działanie, w ramach wrogich aktów przeciwko państwu polskiemu'.

Dr Piasecka zaznacza, że trudno jej odnieść się do samych danych ('nie widziałam takiego zestawienia'), ale - jak mówi - zapytałaby tutaj nie o liczbę zdarzeń indywidualnych, a o ich skalę i konsekwencje - gospodarcze, polityczne czy te dotyczące spokoju społecznego. - Doceniając chęć zapewniania obywateli o tym, że są bezpieczni, chcę podkreślić, że zamykanie oczu na potencjalne zagrożenia nie sprawi, że przestaną one istnieć - podkreśla.

- Jeśli potraktowalibyśmy te działania jako swego rodzaju 'rozpoznanie bojem', to dojrzewanie ataków od obiektów całkowicie cywilnych, jak Marywilska, po cele takie jak elementy infrastruktury energetycznej czy transportowej mogą wskazywać dalszy kierunek działań naszych przeciwników - uważa.