Ludzie Bąkiewicza przejęli fundację. Środki idą na Ruch Obrony Granic i petycje
Wsparcie dzieci było głównym celem świdnickiej fundacji Mieszko. Po przejęciu jej przez ludzi Roberta Bąkiewicza środki idą na Ruch Obrony Granic czy petycje, m.in. z żądaniem odwołania Donalda Tuska - czytamy we wtorkowym wydaniu "Gazety Wyborczej".
Niewielką fundację - jak czytamy w artykule - prowadziła od 2012 r. świdniczanka Iwona Woźniak z synem. W jej ramach organizowała projekty wspierające m.in. domy dziecka czy dzieci chorujące w szpitalu Latawiec. W tym roku Woźniak postanowiła zrezygnować z prowadzenia fundacji ze względu na jej pogarszający się stan zdrowia i poinformowała, że będzie ją musiała przekazać 'osobom, które zachowają jej profil i będą działały zgodnie z jej statutem'.
Dziennik podał, powołując się na OKO Press, że pieniądze z 1,5 proc. na działalność ludzi związanych z Bąkiewiczem zbierane są przez fundację Mieszko.