Strażak walczy o uratowanie zmiażdżonej nogi. Koledzy oddają krew
Do wypadku doszło w środę w miejscowości Lisie Pole w zachodniopomorskiem. Strażacy z jednostki OSP Chojna usuwali plamę oleju na drodze. Nagle wjechał w nich samochód. - Przygniótł do wozu strażackiego dwóch strażaków. Jednemu z nich na miejscu obcięło nogę, o zachowanie drugiej zmiażdżonej nogi walczą w tej chwili lekarze w szczecińskim szpitalu. Na te skomplikowane zabiegi potrzebna jest duża ilość krwi - mówi kpt. Mariusz Wawerka ze Szkoły Podoficerskiej Państwowej Straży Pożarnej w Bydgoszczy.
Na apel o krew dla Mirosława Jeremicza bez wahania odpowiedziało ponad 80 strażaków ze Szkoły Podoficerskiej. - Jesteśmy jak brać strażacka. Mimo, że pochodzę z południa, z drugiego krańca Polski, to wszyscy jesteśmy sobie równi. Jak się dowiedziałem, że jest taka akcja, to pierwszy się zgłosiłem. - mówi młodszy ratownik Grzegorz Ciemny.
Jeśli zajdzie taka potrzeba, to w przyszłym tygodniu krew może oddać kolejnych 40 strażaków.