,
Obserwuj
Polska

Kraków: Nagana dla nauczycieli z gimnazjum, gdzie nastolatka zaatakowała nożem

Joanna Mąkosa
2 min. czytania
28.01.2011 15:27
"Mam żal do kuratorium, bo nie dostałam żadnej pomocy" - mówi nauczycielka z krakowskiego gimnazjum, w którym we wrześniu trzynastoletnia Agata zaatakowała nożem koleżankę. Komisja dyscyplinarna uznała, że zachowanie nauczycielki było naganne.

Kobieta, razem z druga nauczycielką, dyżurowała na korytarzu, kiedy Agata wyciągnęła nóż i rzuciła się z nim na koleżankę. Dominika z ranami twarzy i szyi trafiła do szpitala. Wszystko wydarzyło się w przeciągu kilkudziesięciu sekund. - W tej sytuacji wszystkie procedury zostały zachowane - twierdzi Barbara Nowak prezes Związku Nauczycieli Polskich. - Jedna z nauczycielek została na miejscu, żeby obserwować sytuację, a druga pobiegła po pomoc, wezwała policję i pogotowie.

To zdanie podziela prokuratura, która umorzyła dochodzenie w sprawie niedopełnienia obowiązków przez obie nauczycielki. Jednak działająca przy wojewodzie małopolskim komisja dyscyplinarna uznała, że zachowanie nauczycielek było naganne. Dlaczego - tego wyjaśnić nie chciała. - Wyrok jest nieprawomocny, jest 14 dni na odwołanie się od niego i ja nie będę tego komentował - ucina przewodniczący komisji, a zarazem dyrektor Wydziału Nadzoru Pedagogicznego w kuratorium Wincenty Janowiak.

I wygląda na to, że na razie to pytanie pozostanie bez odpowiedzi, bo nawet Ci, którzy uzasadnienie słyszeli, niewiele z niego rozumieją. - Było zupełnie niejasne i wewnętrznie sprzeczne na każdym kroku, nie wiem co, według komisji, powinna zrobić nauczycielka, bo nikt tego jasno nie powiedział - komentuje Mirosław Sanek, pełnomocnik nauczycielki - Szukali kozła ofiarnego i go znaleźli.

A Barbara Nowak nie kryje oburzenia - Na każdym kroku powtarza się nauczycielom, że nie są supermenami, nie mają wkraczać do akcji, tylko minimalizować skutki i w tym przypadku tak właśnie było - twierdzi.

Sama nauczycielka, która wolała pozostać anonimowa, ma ogromny żal do kuratorium. - Jestem rozczarowana, bo kuratorium miało z góry swoje zdanie i to czy bym się broniła, czy nie, w tym wypadku nie miało żadnego znaczenia - tłumaczy. - Bardzo to przeżyłam, a ze strony władz kuratoryjnych ani ja, ani dyrekcja szkoły nie otrzymaliśmy żadnej pomocy.

Pytana czy z perspektywy czasu zmieniłaby cokolwiek w sowim zachowaniu odpowiada, że nie. W obronie nauczycielek stanęli też rodzice uczniów gimnazjum nr 6 w Krakowie, ich list do kuratora w tej sprawie do dzisiaj pozostał bez odpowiedzi. Nauczycielka i jej pełnomocnik zapowiadają odwołanie od decyzji.