Tragiczne skutki nawałnic w Polsce. Są ofiary śmiertelne, dziesiątki tysięcy osób bez prądu
Najwięcej zdarzeń miało miejsce w województwie mazowieckim - 904, (w Warszawie - 156), warmińsko-mazurskim - 834, podlaskim - 286, kujawsko-pomorskim - 269, łódzkim - 249. Działania strażaków polegały głównie na usuwaniu z ulic, budynków i samochodów przewróconych drzew i połamanych gałęzi.
- W Łodzi, w Lesie Łagiewnickim drzewo spadło na 60-letnią kobietę jadącą rowerem. Kobieta zmarła. W Poznaniu na Malcie kobieta została ugodzona w głowę i nogi ciężką gałęzią - poszkodowana została zabrana do szpitala. W województwie warmińsko-mazurskim, w Nowej Ukcie w powiecie piskim na mężczyznę przewróciło się drzewo, ranny również został hospitalizowany - relacjonował w niedzielę wieczorem rzecznik PSP.
W wyniku silnego wiatru w woj. warmińsko-mazurskim ewakuowano zapobiegawczo trzy obozy harcerskie. W sumie było to 400 osób). Wiatr przewrócił sześć żaglówek w powiecie giżyckim oraz dwie w powiecie ostródzkim. Na jeziorze Niegocin powiat giżycki w wyniku przewrócenia żaglówki jedna osoba straciła życie.
Wichury nad Polską. Zamknięte Łazienki Królewskie
W Warszawie z powodu silnego wiatru zamknięte zostały Łazienki Królewskie. Jak poinformowano w komunikacie, chodzi o 'względy bezpieczeństwa'. 'Wszystkie zaplanowane na dzisiaj [niedziela - red.] wydarzenia organizowane przez Muzeum Łazienki Królewskie się nie odbędą, o ewentualnych nowych terminach będziemy informować' - podała dyrekcja placówki.
To kolejny raz, gdy Łazienki Królewskie są zamykane po wichurach. Ostatnia taka sytuacja miała miejsce po nawałnicy, która przeszła nad Warszawą z 12-13 lipca. Spowodowała ogromne zniszczenia drzewostanu.
'Po nawałnicy, która przeszła przez Warszawę 13 lipca cześć drzew została osłabiona, więc przy silnych podmuchach wiatru może dochodzić do wtórnych obłamań konarów i gałęzi. W tej sytuacji spacer może być niebezpieczny' - czytamy w komunikacie opublikowanym na Facebooku Łazienek Królewskich.
Wichury w Polsce. Podlaskie: 10 tys. odbiorców bez prądu
Na Podlasiu po wichurach bez prądu pozostaje 10 tys. odbiorców. Chodzi o rejony energetyczne: Białystok Teren - 2,9 tys., Bielski Podlaski - ok. 2,7 tys., Łomża i Suwałki po 2,2 tys. odbiorców - poinformowała PAP Agnieszka Bajerska z PGE Dystrybucja.
Podała, że w wyniku wichury, która przeszła przez region, doszło do uszkodzeń infrastruktury elektroenergetycznej. Wymieniła, że to m.in. powalone drzewa, licznie porwane przewody, uszkodzenia innych elementów energetycznych. Zapewniła, że 'energetycy pracują w terenie, lokalizując, a tam gdzie możliwe, na bieżąco usuwając uszkodzenia'.
Strażacy w regionie interweniowali w związku z wichurami ponad 280 razy. Jak podał PAP dyżurny stanowiska kierowania Podlaskiego Komendanta Wojewódzkiego PSP w Białymstoku, to przede wszystkim zgłoszenia dotyczące powalonych drzew i konarów i usuwanie ich z dróg. Z informacji uzyskanych od strażaków wynika, że nikt w tych zdarzeniach nie ucierpiał.
Wichury nad Polską. Apel do żeglarzy
Trudna sytuacja jest też na Warmii i Mazurach. Strażacy wciąż pracują nad usuwaniem skutków wichury, która powaliła wiele drzew. Kilkanaście jachtów na Mazurach utknęło w trzcinach i na kamieniach. Prądu nie ma w regionie blisko 12 tys. ludzi. W poniedziałek nadal ma mocno wiać, MOPR apeluje, by żeglarze nie wypływali z portów.
Żeglujący po Mazurach porównują niedzielny szkwał do tzw. białego szkwału z 2007 r. Dyżurny MOPR Mariusz Raubo powiedział PAP, że w niedzielę siła wiatru przekraczała momentami 10 stopni w skali Beauforta, fale miały ponad 1,5 metra wysokości.
Ratownicy przeprowadzili w niedzielę, oprócz akcji ratunkowych, 17 akcji technicznych polegających na wyciąganiu jachtów z trzcin czy kamieni. - Ale co najmniej kilkanaście jachtów wciąż stoi w trzcinach, czy na kamieniach. Z powodu warunków pogodowych nie jesteśmy w stanie ich teraz wyciągnąć, bo zwyczajnie jest to niebezpieczne i dla tych załóg i dla ratowników. Wyciągniemy te jachty, jak się poprawi pogoda - powiedział Raubo i dodał, że łódki, które utknęły w trzcinach są tam bezpieczne, bo przy brzegach jest płytko, a trzciny nieco będą rozbijać fale.
Raubo powiedział, że o nadciągającym załamaniu pogody było wiadomo do soboty. W niedzielę nad jeziorami błyskały maszty ostrzegające, ale żeglarze je zlekceważyli. - Dziś ma wiać tak samo mocno. Prosimy, by nie wychodzić z portów, by nie płynąć na jeziora - podkreślił Raubo.