,
Obserwuj
Warmińsko-mazurskie

Za mało pieniędzy na WOPR. "Fnansowanie jest niezmienne od 2012 roku"

oprac. Karolina Wiśniewska
2 min. czytania
09.08.2024 08:30
Od początku czerwca w całym kraju utonęło już niemal 150 osób. Na Mazurach o jedną trzecią więcej niż rok temu. Tymczasem ratownicy wodni muszą nie tylko walczyć z ludzką głupotą, ale i finansami - chronicznie i od lat brakuje im pieniędzy.
|
|
fot. Roman Bosiacki / Agencja Wyborcza.pl

Jak wylicza Jarosław Sroka, prezes Mazurskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, państwo na ratownictwo wodne w całym kraju przeznacza co roku około 4 mln złotych. Na Mazury trafia tylko część tej kwoty. - To finansowanie jest od 2012 roku niezmienne. Otrzymujemy zawsze pomiędzy 650 a 700-ileś tysięcy. W tym roku jest to 736 tysięcy złotych - wylicza.

Tymczasem na same pensje dla swoich ratowników, którzy dostają minimalne krajowe wynagrodzenie, prezes wydaje półtora miliona złotych.

Dlatego ratownicy proszą, by nie dokładać im pracy i zachowywać się nad wodą i na wodzie odpowiedzialnie i zgodnie z prawem. - Są znaki, które stoją na wodzie, na brzegu i w portach. Wypadałoby je chociaż odrobinę znać. Wiedzieć, co oznaczają - mówi Sroka.

Tragedia na Jeziorze Mikołajskim. Odnaleziono ciała rodziców czterolatki

Tragiczne statystyki utonięć

Z policyjnych statystyk wynika, że od początku czerwca w całym kraju utonęło już niemal 150 osób. Najtragiczniejszy był weekend 20-21 lipca, kiedy zginęło łącznie aż 17 osób (siedem w sobotę i 10 w niedzielę).

W tym tygodniu dużo mówiło się o mężczyźnie, który utopił się w Brdzie, w centrum Bydgoszczy. Chłopak założył się z kolegą o to, kto szybciej przepłynie na drugi brzeg rzeki. Wcześniej - na ławce - pili razem alkohol.

- Strońmy tego od alkoholu. Zostawmy go na wieczór, ale nie pijmy na wodzie ani przy wodzie - apeluje ratownik Roman Guździoł. - Alkohol rozszerza nasze naczynia krwionośne. Sprawia, że psychika działa inaczej. Podpowiada nam, że jesteśmy bohaterami, potrafimy dużo - dodaje.

Osoby toną w ciszy

Joanna Szulc, starsza asystentka zarządu WOPR i wykwalifikowana ratowniczka - która kilka tygodni temu gościła w TOK FM - podkreśliła, że często mamy błędny obraz osoby tonącej. - Osoba tonąca według filmów macha rękami i krzyczy, co jest absolutną bzdurą. Osoby toną w ciszy, w absolutnej ciszy. Ponieważ są tak skupione na łapaniu oddechu, że werbalizacja spada na milionową pozycję ważności - tłumaczyła ekspertka.

I relacjonowała, że "często ratownicy opowiadają, że często wyciągają dzieci, które topią się dosłownie 2-3 metry od rodziców". - I rodzic jest ciężko zdziwiony, że ono nie krzyczało. Dziecko nie krzyczy - zaznaczyła Szulc.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>