,
Obserwuj
Warmińsko-mazurskie

"Takiej akcji na Mazurach nie było". Znaleziono łódź, która poszła na dno. Ale to nie koniec

PAP, tokfm.pl
2 min. czytania
12.08.2024 07:58
Na jeziorze Niegocin strażacy znaleźli jeden z dwóch jachtów zatopionch podczas lipcowego szkwału.
|
|
fot. Roman Bosiacki / Agencja Wyborcza.pl

Wciąż trwają poszukiwania drugiej jednostki, którą 28 lipca płynęło małżeństwo spod Sierniewic.

Akcja poszukiwawcza z użyciem sonarów rozpoczęły się w poniedziałek. Działaniami na wodzie dowodzi policja. - Przy użyciu m.in. drona policjanci wytypowali pięć miejsc, które w pierwszej kolejności chcą sprawdzić sonarem. Mamy nadzieję, że te miejsca są dobrze wytypowane, że uda nam się odnaleźć zatopione jachty - powiedziała PAP oficer prasowa policji w Giżycku Iwona Chruścińska.

Przyznała, że takiej akcji poszukiwawczej jeszcze na Mazurach nie było. Dotychczas zwykle policja szukała ciał osób, które się utopiły, a gdy na dno szły łodzie, to przeważnie byli świadkowie i miejsca te od razu oznaczano na mapach. Tym razem policja nie ma żadnych wskazówek co do miejsc, w których mogą się znajdować dwa zatopione jachty.

- Będzie to trochę jak szukanie igły w stogu siana. Ale się nie poddajemy, szukamy - podkreśliła policjantka.

Łodzie są potrzebne do wyjaśnienia przyczyn zgonu ludzi, którzy się utopili. Śledczy chcą też wiedzieć, czy łodzie były sprawne technicznie.

Szkwał na Mazurach

W niedzielę (28 lipca) przez mazurskie jeziora przeszedł gwałtowny wiatr o sile do 12 stopni w skali Beauforta. Na jeziorze Niegocin wywróciła się wówczas łódź, z której ratownikom MOPR udało się uratować kobietę, ale jej partner zmarł. Łódź, na której płynęły ofiary wypadku, zatonęła.

Dzień po nawałnicy, na wschodnim brzegu jeziora odnaleziono ciało kobiety, a kolejnego dnia - mężczyzny. Okazało się, że żeglowali na innej łodzi, która też zatonęła.

- Jedyna wskazówka, jaką mamy w przypadku łodzi, na której płynęło małżeństwo, które się utopiło, jest taka, że płynęli z Rydzewa w stronę Giżycka - powiedziała Chruścińska.

Co się dzieje za kulisami Kościoła? Opisał 'patostroni' księży

Policjanci zaangażowani w szukanie zatopionych jachtów podzielili jezioro Niegocin na kwadraty i nad wyznaczonymi obszarami latali dronem. Przy dobrej widoczności i przejrzystości wody wprawne oko może - dzięki obrazowi z drona - dostrzec w wodzie obiekty do 10 metrów głębokości. Tak policjanci wytypowali pięć miejsc, które będą sprawdzali z udziałem strażaków.

- Wszystkie te miejsca są w pobliżu Wyspy Miłości. Nie wykluczamy, że tam mogą być obie zatopione łodzie - powiedziała Chruścińska.

Wyspa Miłości, zwana też Grajewską Kępą, to największa wyspa na Niegocinie. Znajduje się we wschodniej części jeziora, gdzie dobijały fale podczas lipcowego szkwału. Właśnie w tej części odnaleziono ciała małżeństwa, którego łódź jest teraz poszukiwana.

Jezioro Niegocin jest trzecie pod względem wielkości po Śniardwach i kompleksie Mamr. Ma 2,6 tys. ha. Jego dno nie jest równe - na środku jest duża mielizna, a największa, sięgająca 40 metrów głębina znajduje się w pobliżu giżyckiego portu. Średnia głębokość Niegocina to ok. 10 metrów.

Policja prosi o kontakt wszystkich, którzy widzieli w czasie lipcowego szkwału, jak toną łodzie. Informacje od świadków mogą ułatwić poszukiwania