Ewa nie zapisywała synka na religię. A on wraca z przedszkola i śpiewa "Bóg kocha mnie"
"Gazeta Wyborcza" opisała historię Ewy (imię zmienione - red.) z Elbląga, której syn uczęszcza do jednego z publicznych przedszkoli. Kobiecie nie podoba się to, że jej dziecko - mimo że nie jest wychowywane w żadnej wierze - uczestniczy w zajęciach z religii organizowanych w placówce.
"Nie wyraziłam zgody na jego uczestnictwo w religii. Jednak synek śpiewa piosenki 'Bóg kocha mnie', 'Dobry Jezu' itp. Panie w przedszkolu mówią, że nie chodzi na lekcje religii, tylko "słucha innych dzieci w czasie zajęć religii". Nie rozumiem, dlaczego w jednej sali są dzieci, które śpiewają o bogu i moje dziecko wraz z innymi, które na te 'lekcje' nie chodzą" - napisała Ewa w mediach społecznościowych.
Przedszkolaki z grupy syna Ewy mają religię dwa razy w tygodniu, po 30 minut. - Na samym początku roku, nawet jeszcze zanim miałam szansę nie zgodzić się na jego uczestnictwo w katechezach, dzieci brały udział w lekcjach "pokazowych". Bez mojej wiedzy i zgody! - wskazała matka pięciolatka w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".
Muszą chodzić na lekcje religii, mimo że się z nich wypisali. Dyrektorka: Mogą siedzieć tyłem
Na ścianach plakaty z Janem Pawłem II. "Dzieci na zajęciach się o nim uczą, jak o dobrym wujku"
Jak podkreśliła rozmówczyni "GW", podobny proceder ma miejsce w innych przedszkolach w Elblągu. - Rozmawiałam z innymi rodzicami. Tak jest w przedszkolu nr 6, 26, 29... (...) A w szóstce są nawet plakaty i książki z Janem Pawłem II., obrońcą pedofilów. A dzieci na zajęciach się o nim uczą, jak o dobrym wujku - mówiła.
Dyrektorka przedszkola, do którego chodzi syn Ewy, nie jest chętna do rozmowy, a opiekunki rozkładają ręce. - Wkurzam się, ale co mogę zrobić? Starsze dzieci chodziły do przedszkola prywatnego, tam problemu nie było, nie było religii. Teraz na to mnie nie stać. Muszę w tym przedszkolu przetrzymać syna do końca roku szkolnego, więc naprawdę nie chcę problemów. Tylko jak maluchowi tłumaczyć to wszystko? - pytała kobieta i zwracała uwagę, że dzieci takich jak jej syn jest w tym konkretnym przedszkolu 24.
"Gazeta Wyborcza" skontaktowała się z dyrekcjami kilku przedszkoli w Elblągu. Jak wynika z nadesłanych odpowiedzi, na zebraniach rodzice są pytani, czy ich dzieci mają uczestniczyć w religii i piszą oświadczenia. Przedszkolaki, które nie chodzą na zajęcia, na czas ich trwania przenoszą się do oddzielnej salki albo - jeżeli "warunki lokalowe nie są łatwe" - do oddzielnego stolika.
MEN reaguje na apel Nycza o obowiązkowe lekcje religii w szkole. Rzecznik rozwiewa wątpliwości
Prezeska Fundacji Wolność od Religii: Jest to naruszenie Konstytucji
Historia Ewy "nie dziwi" Doroty Wójcik, prezeski Fundacji Wolność od Religii. Według niej sytuacja, w której dziecko mimowolnie uczestniczy w religii, to "rodzaj indoktrynacji".
- Jeśli rodzice sobie tego nie życzą, to absolutnie mogą się zwrócić do dyrekcji z pismem, że jest to naruszenie Konstytucji, art. 53: "Nikt nie może być zmuszany do uczestniczenia ani do nieuczestniczenia w praktykach religijnych" ale też kolejnych artykułów, dotyczących wychowywania dziecka zgodnie ze światopoglądem rodziców. W związku z tym, że jest to naruszenie Konstytucji, prawo jest tu po stronie rodziców - zaznaczyła Dorota Wójcik w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>