Afera w Areszcie Śledczym w Olsztynie. "Przywieźli go praktycznie w stanie agonalnym"
Była pielęgniarka Kamila (imię zarówno jej, jak i pozostałych bohaterów artykułu zostało zmienione) po 15 latach pracy w jednostkach penitencjarnych, złożyła zawiadomienie o nieprawidłowościach, do jakich dochodziło w Areszcie Śledczym w Olsztynie. Mówiła, że Marianna - kierowniczka ambulatorium, próbowała zmuszać ją do fałszowania dokumentacji medycznej i podpisywania się za lekarzy. Ponadto - jak relacjonowała kobieta w rozmowie z dziennikarzem Onetu Tomaszem Pajączkiem, Marianna miała ignorować potrzeby zdrowotne osadzonych.
"W 2023 r. mieliśmy osadzonego z nowotworem. Doktor wystawił opinię lekarską na temat stanu jego zdrowia, którą kierowniczka powinna przesłać do szpitala więziennego w Gdańsku, ale tego nie zrobiła (...) Gdy osadzony trafił ostatecznie do Gdańska, zrobiła się niezła chryja, bo dyrektorka tamtejszej placówki zadzwoniła i powiedziała, że przywieźli go praktycznie w stanie agonalnym. Pytała, dlaczego tak późno, dlaczego nikt wcześniej nie zareagował" - opowiadała Kamila.
Gorzka prawda o Służbie Więziennej. 'Były przypadki, że zatrudniano ludzi z wyrokami'
Była pracownica aresztu opowiadała także, że Marianna zabroniła jednemu z osadzonych przyjmowania przepisanej przez lekarza hydroksyzyny ("Jak nie śpi, to niech nie śpi, trudno" - miała powiedzieć kierowniczka ambulatorium), a innemu umyślnie nie dostarczała baterii do aparatu słuchowego ("bo on wcale nie jest głuchy").
"Tajemnicą poliszynela jest, że pani kierownik ma dużo haków na dyrektora olsztyńskiego aresztu. Dlatego jest nie do ruszenia" - podsumowała Kamila.
Darek, ratownik medyczny, oskarżył kierowniczkę o mobbing i molestowanie. Opowiadał, że Marianna "nakłaniała do niszczenia dokumentów" i groziła mu, że "pójdzie na oddział zewnętrzny". Po próbie oficjalnego zgłoszenia nadużyć odebrano mu dostęp do poczty służbowej, wezwano policję i pogotowie, sugerując, że ma myśli samobójcze. "Chcieli zrobić ze mnie wariata, upokorzyć i poniżyć" - wspominał.
Również Malwina i Andrzej, funkcjonariusze SW, skarżyli się na poniżenia i manipulacje. "Marianna komentowała mój wygląd, krzyczała, kazała mi zbierać włosy z podłogi" - powiedziała Malwina. "Zaczęło się wywieranie presji i straszenie dyrektorem. Gdy zgłaszałem nieprawidłowości, byłem delegowany do najtrudniejszych zadań"- dodał Andrzej.
Mobbing w Służbie Więziennej w Olsztynie. Kierowniczka ambulatorium jest na L4
Zarówno Kamila, jak i Darek oraz inni funkcjonariusze mają status pokrzywdzonych w śledztwie prowadzonym przez Prokuraturę Rejonową Olsztyn-Południe. "W chwili obecnej sześć osób ma status pokrzywdzonego. Prowadzone są czynności procesowe, w tym przesłuchania świadków. Weryfikowany jest też wątek przestępstwa o charakterze seksualnym" - potwierdził prok. Daniel Brodowski.
Z informacji Onetu wynika, że komisja antymobbingowa w Areszcie Śledczym w Olsztynie potwierdziła zarzuty mobbingu wobec Marianny oraz nieprawidłowości po stronie dyrektora aresztu. Mimo to nie wiadomo, czy kierowniczka została zwolniona - przebywa na L4. Wobec dyrektora miały zostać wyciągnięte "stosowne konsekwencje służbowe", ale nie podano jakiekolwiek szczegółów, tłumacząc to "ochroną danych osobowych".
Ministerstwo Sprawiedliwości poinformowało jedynie, że "sprawa mobbingu w Areszcie Śledczym w Olsztynie musi być wyjaśniona". W jednostce trwa kontrola prowadzona przez zespół Centralnego Zarządu Służby Więziennej.
Posłuchaj: