Muszą chodzić na lekcje religii, mimo że się z nich wypisali. Dyrektorka: Mogą siedzieć tyłem
W IV Liceum Ogólnokształcącym im. Fryderyka Chopina w Ostrowie Wielkopolskim uczy się 743 licealistów. Na lekcje religii chodzi uczniów 463 (63,4 proc.), a nie chodzi 280 (36,6 proc.).
Od lat w tej szkole panuje zwyczaj, według którego na lekcje religii chodzą także ci uczniowie, którzy są z nich wypisani. Przebywają w tej samej sali, w której odbywają się lekcje, choć są tylko biernymi uczestnikami. Tym sposobem katecheta ma pod opieką zarówno uczniów uczęszczających na religię, jak i nieuczęszczających - nawet tych, którzy osiągnęli już pełnoletność.
'Spowiedź' byłej katechetki. 'Nie chciałam tego firmować własną twarzą'
Chodzą na lekcje religii, ale nie biorą w nich udziału. "Nikt im nie proponuje"
Rodzice uczniów, którzy nie są zapisani na lekcje religii, próbowali rozwiązać problem, interweniując u dyrekcji, jednak bez rezultatów. Dyrektorka liceum Małgorzata Jędroch nie ma zamiaru nic zmieniać - bo - jak czytamy na łamach "Gazety Wyborczej" - najważniejsze jest, że wszyscy uczniowie mają zapewnioną opiekę.
- Nikt im nie proponuje praktyk religijnych, mogą mieć słuchawki na uszach i słuchać muzyki, mogą siedzieć tyłem do katechety, przygotowywać się do następnych zajęć itp. - napisała dyrektorka.
Jędroch, tłumacząc swoje stanowisko, wskazała także na ograniczoną liczbę sal lekcyjnych i nauczycieli. Zorganizowanie harmonogramu zajęć tak, by religia odbywała się na pierwszych lub ostatnich godzinach lekcyjnych, też nie wchodzi w grę. - Organizacyjnie nie jesteśmy w stanie zaplanować religii zajęć religii na pierwszej czy ostatniej lekcji i nie ma też przepisów prawa, które by nas do tego obligowały - przekazała dyrektorka liceum.
Dorota Wójcik, prezeska Fundacji "Wolność od religii" w rozmowie z "GW" przekonywała, że "zmuszając uczniów do udziału w praktykach religijnych, dyrektorka liceum łamie prawo". - Uczniowie nie są głusi, słyszą modlitwy, rozmowy kolegów z katechetą. Czują się indoktrynowani. Ich prawa się nie liczą - wskazała.
Rodzice i uczniowie "boją się szykan"
W czwartek 3 października fundacja upubliczniła korespondencję z Małgorzatą Jędroch, w której zarzuciła dyrektorce placówki, że "niedopuszczalne jest, by szkoła w ramach opieki narzucała uczniom obowiązek przebywania w tej samej sali, w której odbywa się lekcja religii rzymskokatolickiej".
Fundacja powołała się na art. 53 Konstytucji, według którego "nikt nie może być zmuszany do uczestniczenia ani do nieuczestniczenia w praktykach religijnych", a także na jeden z wyroków Sądu Najwyższego, który stwierdził, że "osoba, która deklaruje się jako niewierząca, może oczekiwać, że nie będzie poddawana praktykom religijnym wbrew swej woli, czy zmuszana do udziału w nich albo do posługiwania się symbolami religijnymi". Także Rzecznik Praw Obywatelskich w 2020 roku oznajmił, że sytuacja, jaka ma miejsce w liceum w Ostrowie Wielkopolskim "prowadzi to do naruszenia konstytucyjnej wolności sumienia i wyznania tych uczniów".
Kuriozalny pomysł Nycza ws. religii w szkole. Tego domaga się od Nowackiej
Jędroch w odpowiedzi napisała, że jej celem jest przede wszystkim zapewnienie uczniom "bezpieczeństwa, opieki i godnych warunków nauki". Jak zwróciła uwagę, prowadzone przez nią liceum cieszy się "największą popularnością w powiecie ostrowskim". "Jest to wynik panującej tutaj atmosfery, wzajemnego szacunku i tego, że każdy uczeń ma możliwość znalezienia dla siebie swojej przestrzeni" - przekonywała w korespondencji.
Małgorzata Jędroch w liście potwierdziła, że uczniowie jej liceum i ich rodzice do tej pory nie podjęli w sprawie niechcianych lekcji religii kroków prawnych. Według Doroty Wójcik jest to podyktowane strachem przed "szykanami". - To dobre liceum, uczniowie chcą do niego chodzić i chcą je skończyć, dlatego godzą się na upokarzające traktowanie - oceniła.
Ważna decyzja papieża Franciszka. Dotyczy też Polaków
Wszystkie wypowiedzi Małgorzaty Jędroch zawarte w tekście "Wyborczej" to fragmenty jej korespondencji z Fundacją "Wolność od religii". Redakcja kilkukrotnie podejmowała próby skontaktowania się z dyrektorką liceum, ale bez skutku.
"Wyborcza" poprosiła o komentarz także kuratorium oświaty w Poznaniu oraz urząd miasta w Ostrowie Wielkopolskim, który jest organem prowadzącym szkołę. I od nich do tej pory nie uzyskano odpowiedzi.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>