"Tu nie mam za dużo do powiedzenia". Jak wygląda w praktyce pobyt w sanatorium?
- Mamy takie formy leczenia uzdrowiskowego - zarówno dla dzieci jak dorosłych - które odbywają się ambulatoryjnie. To znaczy, przyjeżdżam do kurortu, wynajmuję lokal, w którym mieszkam, płacę za wyżywienie, a chodzę tylko na zabiegi do uzdrowiska i je kupuję w takim układzie, jaki uzgodnię z terapeutami - mówił w TOK FM ekspert rynku zdrowia Rafał Janiszewski.
- Jak często można korzystać z sanatorium?
- Od czego zależy rodzaj i liczba zabiegów?
- Czy mam wpływ na to, gdzie i o jakiej porze roku pojadę?
Od maja 2026 r. zmienią się stawki dopłat do pobytu w uzdrowiskach. Jak informuje polsatnews.pl, pacjenci zapłacą więcej za zakwaterowanie i wyżywienie, bo zmienia się sezon rozliczeniowy.
O to, jakimi zasadami rządzą się sanatoria i jak często można z nich korzystać, mówił w TOK FM ekspert rynku zdrowia i prowadzący kancelarię doradczą związaną z rynkiem zdrowia Rafał Janiszewski.
- Leczenie uzdrowiskowe finansowane ze środków Narodowego Funduszu Zdrowia przysługuje nam raz na 18 miesięcy. Przy czym po jednym takim pobycie, turnusie, ponowny wniosek o leczenie uzdrowiskowe możemy złożyć po 12 miesiącach od zakończenia pierwszego leczenia - tłumaczył w audycji "Prawo bez recepty".
Jak od razu dodał, jeśli chodzi o rozpatrywanie wniosku przez Narodowy Fundusz Zdrowia, to "specjalny lekarz określa, do którego uzdrowiska możemy pojechać z uwagi na nasze schorzenia i samą kolejkę". Przy czym okres oczekiwania na sanatorium może wynosić - co do zasady - dwa lata. Choć, jak zastrzegł Janiszewski, inne zasady obowiązują dla grup pacjentów np. po leczeniu nowotworowym lub kardiologicznym.
- Leczenie uzdrowiskowe to przede wszystkim rehabilitacja i w niektórych świadczeniach wczesna szybka rehabilitacja determinuje efekty, więc Narodowy Fundusz Zdrowia ma inne reguły. Rzeczywiście tej grupie pacjentów sanatorium przysługuje szybciej - dodał w rozmowie z Ewą Podolską.
Kluczowa konsultacja lekarza
Gość TOK FM był też pytany, od czego zależy, to, że pacjent dostanie te, a nie inne zabiegi i w takiej, a nie innej liczbie.
- Leczenie uzdrowiskowe jest terapią, która jest oparta po pierwsze na określonej kwalifikacji pacjentów, po drugiej nastawiona jest na uzyskanie efektu terapeutycznego. W praktyce: przybywam do ośrodka leczenia uzdrowiskowego i na ogół w pierwszej dobie, w pierwszych dwóch dobach, mam konsultację lekarza. Ten na podstawie oceny mojej dokumentacji medycznej i badania decyduje, które zabiegi będę miał - tłumaczył Janiszewski.
Przy czym Narodowy Fundusz Zdrowia stawia też warunki - mówi np. co najmniej, ile zabiegów pacjent musi mieć podczas danego pobytu.
- O tym, jakie to będą zabiegi, decyduje lekarz, który przeprowadza pierwszą wizytę. A to oznacza też, nie mogę lekarzowi powiedzieć: Nie chcę tych zabiegów. Chcę inne zabiegi. Co mogę? Mogę ewentualnie powiedzieć: A czy ja sobie mogę dokupić dodatkowo pięć masaży?. Lekarz, jeśli nie będzie widział przeciwwskazań klinicznych, powie: Tak, dokupić sobie pani może jeszcze pięć masaży, ale to jest program, który ja pani ustawiam - dopowiedział ekspert rynku zdrowia.
A co jeśli ktoś chciałby wykupić zabiegi na własną rękę? - Fizjoterapeuta, który będzie miał wykonać masaż, nawet komercyjnie, powinien zgodnie z najlepszą sztuką podjąć odpowiedzialną decyzję czy może go wykonać, czy też nie, bo jednak mówimy o leczeniu. To nie jest masaż relaksacyjny, tylko jest masaż leczniczy - podkreślił Janiszewski.
"Tu nie mam za dużo do powiedzenia"
- A czy ja nie mam żadnego wpływu na to, gdzie i o jakiej porze roku pojadę do sanatorium? - dopytywała też Ewa Podolska.
- To lekarz kwalifikujący w Narodowym Funduszu Zdrowia podejmuje decyzję, że kwalifikuje i wskazuje, do którego uzdrowiska pacjent zostanie skierowany. Oczywiście bierze też pod uwagę to, żeby nie był to zbyt długi czas oczekiwania - odpowiedział Janiszewski.
Gość TOK FM zastrzegł, że jeśli okaże się, że termin nam nie pasuje, jest na to rozwiązanie. - Przepisy dotyczące prowadzenia list oczekujących dają pacjentowi taką możliwość, by złożył wniosek i zwrócić się do funduszu, by ten termin zmienić - z ważnych przyczyn, rodzinnych, zaplanowanej hospitalizacji itd. - tłumaczył.
Przy czym dodał, Narodowy Fundusz Zdrowia nie wnika wtedy w szczegóły. - Jak powiem, że ważnych przyczyn rodzinnych, to nikt mnie nie będzie pytać, jakie to są te ważne przyczyny rodzinne. Nic nam nie przepadnie. Przypadnie jedynie wtedy, kiedy nie zawiadomię i nie stawię się w sanatorium. Wtedy wypadam z kolejki, to skreślenie z listy oczekujących - podkreślił ekspert rynku zdrowia.
- Chcę mieć pokój jedynkę. A tu mnie kierują do dwójki i mówią: Proszę dopłacić do jedynki. Jest to zgodne z przepisami? - dopytywała prowadząca "Prawo bez recepty".
- W niektórych miejscach tak, w niektórych nie, bo mamy różne ośrodki leczenia uzdrowiskowego - odpowiedział Rafał Janiszewski.
Wyliczył, że mowa jest np. "o ośrodkach o statusie szpitalnym i tu nie mam za dużo dopowiedzenia". - Tam, gdzie mówimy o pobytach w 100 proc. finansowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia, korzystam ze świadczenia, które Fundusz finansuje na zasadach, które on wskazuje i dostaję taki pokój, jaki dostaję - tłumaczył.
Ale są też ośrodki o "statusie typowo sanatoryjnym, gdzie jest dopłata do pobytu", dodał. - A to oznacza, że mogę dopłacić do tego, żeby mieć samodzielny pokój z widokiem na morze, z widokiem na góry. Tu mam wybór - podkreślił.
Jak zastrzegł na koniec mamy też formy leczenia uzdrowiskowego, w których "pacjent ma sporo do powiedzenia, w tym, co by chciał". - Powiem więcej, mamy takie formy leczenia uzdrowiskowego, zarówno dla dzieci jak dorosłych, które odbywają się ambulatoryjnie. To znaczy, przyjeżdżam do kurortu, wynajmuję lokal, w którym mieszkam, płacę za wyżywienie, a chodzę tylko na zabiegi do uzdrowiska i je kupuję w takim układzie, jaki uzgodnię z terapeutami. Wtedy NFZ płaci tylko za zabiegi - skwitował Janiszewski w TOK FM.
Standardowa długość pobytu sanatoryjnego na NFZ wynosi 21 dni.
Źródło: TOK FM