Andrij Parubij zabity we Lwowie. "Zrobiła to Rosja"
Za zamachem na byłego przewodniczącego parlamentu Ukrainy Andrija Parubija, który został zastrzelony w sobotę rano przed swoim domem we Lwowie, stoi Rosja - ocenili ukraińscy politycy i komentatorzy. - Już wcześniej próbowano go zabić, zaraz po Majdanie - powiedział deputowany opozycyjnej partii Europejska Solidarność i przyjaciel Parubija, Mykoła Kniażycki.
Andrij Parubij został zastrzelony w sobotę w godzinach porannych przez nieznanego sprawcę, który poruszał się rowerem elektrycznym w kasku na głowie i z plecakiem kuriera jednej z firm dostawczych. W kierunku polityka oddano około ośmiu strzałów. Zamachowiec zbiegł z miejsca zdarzenia i obecnie jest poszukiwany.
- Jest to oczywiście rosyjski zamach. Rosjanie próbują zastraszyć Ukraińców i chcą zniszczyć wszystkich, którzy konsekwentnie opowiadają się za ukraińską niepodległością - powiedział deputowany opozycyjnej partii Europejska Solidarność i przyjaciel Parubija, Mykoła Kniażycki. Przypomniał, że Parubij stał między innymi na czele Samoobrony Majdanu, proeuropejskiej rewolucji godności z przełomu lat 2013-2014, był sekretarzem Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony, a w końcu został przewodniczącym Rady Najwyższej (parlamentu). Ostatnio był posłem. - Razem wprowadzaliśmy ustawę o języku ukraińskim - podkreślił.
Według Kniażyckiego zamachu dokonali Rosjanie. - To był oczywiście rosyjski zamach. Ale już wcześniej próbowano go zabić, zaraz po Majdanie, na szczęście wtedy bez powodzenia. Rosjanie próbują z jednej strony zastraszyć Ukraińców, a z drugiej - niszczyć wszystkich, którzy konsekwentnie są za ukraińską niepodległością - powiedział parlamentarzysta.
"Nie ma co do tego wątpliwości"
Politolog Jewhen Mahda także nie ma wątpliwości, że zamachu na Parubija dokonali Rosjanie. Wyraził jednocześnie zdziwienie, że zastrzelony polityk nie był objęty ochroną.
- Zrobiła to Rosja. Nie mam co do tego wątpliwości. I widzę po komentarzach w rosyjskich mediach społecznościowych, że ich celem jest maksymalne rozchwianie sytuacji i pokazanie, że oni są wszechmocni. Że mogą zabijać ludzi, którzy konsekwentnie opowiadają się po stronie interesów narodowych i demokracji - powiedział Mahda. - Jestem zdziwiony, dlaczego w warunkach wojny nie ochraniano byłego przewodniczącego parlamentu i byłego sekretarza Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony - dodał.
"Życie w Ukrainie jeszcze przez długie dziesięciolecia będzie życiem w twierdzy"
Znany publicysta Witalij Portnikow ocenił, że zabójstwo Parubija przypomina, że nawet jeśli kiedyś pojawią się warunki do zakończenia gorącej fazy wojny rosyjsko-ukraińskiej, terror Kremla przeciwko Ukrainie nie ustanie.
"Dla Rosjan nie jest to wojna o terytorium ani o granice, lecz wojna z ukraińskością, która przeszkadza im w odzyskaniu kontroli nad terytoriami i granicami. Dlatego życie w Ukrainie było, jest i jeszcze przez długie dziesięciolecia będzie życiem w twierdzy. A Andrij, nawiasem mówiąc, był prawdziwym komendantem tej twierdzy" - stwierdził Portnikow na Facebooku.
Zamach na Parubija był drugim zamachem na proukraińskiego polityka we Lwowie. W lipcu 2024 roku, również przed własnym domem, śmiertelnie postrzelona została była deputowana do Rady Najwyższej Iryna Farion, znana przede wszystkim z głośnych kampanii w obronie języka ukraińskiego i związana ze skrajnie prawicową partią Swoboda.