Co planują Chiny wobec Polski? "Sygnały ostrzegawcze powinny się nam zapalać"
Skoro Chiny wspierają Moskwę i nie odcinają się jednoznacznie od działań militarnych, jak choćby incydentów z dronami nad Polską i Rumunią, to również dla nas mogą być potencjalnym zagrożeniem. Nie takim jak Rosja - Chiny nie są naszym otwartym wrogiem - ale sygnały ostrzegawcze powinny się nam powoli zapalać - ocenił w rozmowie z Onetem Konrad Szatters, analityk ds. Chin.
- W 2024 r. Polska, grożąc zamknięciem terminala w Małaszewiczach, doprowadziła do presji Pekinu na Mińsk, co przełożyło się na spadek liczby ataków hybrydowych ze strony Białorusi;
- Według Konrada Szattersa, analityka ds. Chin, relacje Chiny-Rosja-Białoruś to doraźny układ interesów, który może się rozpaść wraz ze zmianą okoliczności;
- Zdaniem eksperta Chiny testują możliwości wpływu w Europie Środkowo-Wschodniej, a ich narrację o "przywróceniu porządku powojennego" należy traktować jako zapowiedź realnych planów, a nie pustą retorykę.
Ekspert w wywiadzie udzielonym dziennikarzowi Onetu Piotrowi Gruszce podkreślił, że Pekin testuje grunt w Europie Środkowo-Wschodniej, starając się wywierać wpływ na poszczególne państwa. - Chiny testują grunt, szukając możliwości wpływu na poszczególne kraje. Widać to chociażby w przypadku Węgier czy Słowacji, które mają bardziej prochińskie nastawienie - wskazał.
Szatters zwrócił również uwagę na znaczenie przejścia granicznego w Małaszewiczach, nazywanego "chińską bramą do Europy". Jak przypomniał, w 2024 r. Polska sygnalizowała możliwość jego zamknięcia w odpowiedzi na ataki hybrydowe z Białorusi. - Można wnioskować, że Chiny wywarły wówczas presję na Mińsk, w efekcie czego liczba ataków na polską granicę znacząco spadła - zauważył.
Zdaniem analityka relacje Pekin-Moskwa-Mińsk opierają się wyłącznie na interesach, nie na wspólnych wartościach. - To raczej doraźny układ sił, który, choć wygląda na trwały, może się rozpaść, gdy tylko zmienią się okoliczności - stwierdził. Historyczne przykłady rozłamu w relacjach chińsko-sowieckich pokazują, że pozornie bliskie sojusze potrafią gwałtownie się rozpadać.
Ekspert ostrzega przed Chinami. "Podprogowo wyrażone plany"
Ekspert wskazał także, że Polska przestaje być marginalnym graczem, a Pekin zaczyna traktować ją poważniej. - Polska natomiast przestaje być traktowana jako mały, marginalny gracz - zaczynamy być zauważalni. Pekin bez wątpienia będzie próbował nas rozgrywać, choć nie desperacko - mówił Szatters. To, jego zdaniem, oznacza zarówno większe ryzyko nacisków, jak i możliwość wykorzystania ich w dyplomatycznej grze na swoją korzyść.
Rozmówca Onetu ostrzegł też przed lekceważeniem chińskiej narracji wobec Europy. - Chciałbym, żeby takie słowa padające ze strony Chin nie traktować tylko i wyłącznie jako dyplomacji czy narracji, tylko jako podprogowo wyrażone plany - powiedział Szatters, przypominając, że podobnie niedoceniane były zapowiedzi Putina przed agresją na Ukrainę. W jego ocenie Europa Środkowa powinna wyciągnąć z tej lekcji wnioski i traktować chińskie deklaracje niezwykle ostrożnie.
Posłuchaj:
Źródło: Onet