,
Obserwuj
Świat

Czy Donald Trump ma się czego bać? Blisko 7 mln Amerykanów wyszło na ulice, by protestować

oprac. Anna Siek
2 min. czytania
19.10.2025 09:42

Blisko siedem milionów osób wzięło udział w protestach przeciw polityce Donalda Trumpa. Manifestacje zorganizowano w blisko 3 000 miast i miasteczek w całych Stanach Zjednoczonych. Czy Donald Trump ma się czego obawiać? 

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak duże były sobotnie protesty w USA;
  • Dlaczego Amerykanie wyszli na ulice;
  • Czy manifestacje i krytyka ze strony przeciwników politycznych to realne zagrożenie dla Donalda Trumpa.

"No Kings" to hasło protestów, jakie zorganizowano w sobotę w Stanach Zjednoczonych. Uczestnicy manifestacji, które odbyły się w 2700 miejscowościach, protestowali przeciwko polityce Donalda Trumpa. Jak mówił w niedzielnym "Poranku TOK FM" prof. Michał Urbańczyk, w demonstracjach wzięło udział nawet siedem milionów osób. - Mieliśmy do czynienia z dosyć masowymi protestami i one były znacznie liczniejsze niż spodziewali się organizatorzy - podkreślił specjalista prawa amerykańskiego i amerykańskiej myśli politycznej z Zakładu Badań nad Ustrojem Państwa i Myślą Polityczno-Prawną Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Skala protestów może poprawić nastroje wśród polityków Partii Demokratycznej. - Mogą to uznać za sukces. Jeśli spojrzymy na to, jak wygląda polityka amerykańska w ciągu ostatnich miesięcy, to bez wątpienia Demokraci są w defensywie. Donald Trump narzucił bardzo szybkie tempo realizowania swoich obietnic wyborczych. Używa do tego narzędzi, które daje mu konstytucja, ale oczywiście używa ich w sposób, który po stronie jego przeciwników politycznych może budzić kontrowersje. Takie wielkie manifestacje, które pokazują sprzeciw wobec jego działań, są rzeczywiście dla Partii Demokratycznej dużym sukcesem - stwierdził rozmówca Anny Piekutowskiej. 

Czy Donald Trump ma się czego bać? 

Dziennikarka TOK FM przypomniała, że manifestacje popiera szeroka koalicja związków zawodowych, ruchów studenckich. - Takie sojusze społeczne w przeszłości pojawiły się w ważnych momentach historii Stanów Zjednoczonych, np. w czasie wojny w Wietnamie - podkreśliła.

Czy więc prezydent USA ma się czego obawiać? Ekspert zwrócił uwagę na to, że poparcie dla poszczególnych działań prezydenta regularnie spada.- Natomiast takie ogólne poparcie dla jego prezydentury mniej więcej utrzymuje się na podobnym poziomie. Natomiast na pewno działania, protesty muszą wzbudzić niepokój w kręgach administracji rządowej, bo one pokazują, że jest spora część społeczeństwa, które nie zgadza się, czy to z decyzjami, które podejmuje prezydent Trump, czy też ze sposobem, w jaki te decyzje są realizowane - ocenił prof. Michał Urbańczyk. 

Redakcja poleca

Jak dodał gość TOK FM, kluczowe dla prezydentury Trumpa będą tzw. wybory połówkowe, które odbędą się w 2026 roku. - Będzie wybierana cała Izba Reprezentantów i 1/3 Senatu. Będą też wybory na poziomie stanowym. Jeśli chodzi o Kongres, to wybory rozstrzygną się w kilku stanach tzw. wahających się. To ile stanów uda się "odbić" (z rąk Republikanów) będzie kluczową sprawą dla Partii Demokratycznej (...) - mówił ekspert, podkreślając, że nie należy oczekiwać, że masowe protesty w USA przyniosą "jakiekolwiek realne zmiany tu i teraz". 

Źródło: TOK FM