advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Świat

"Duża zrzutka". Kto płaci za gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy?

3 min. czytania
19.08.2025 13:33

- To wykazanie dobrej woli zarówno Europy, koalicji chętnych, jak i Ukrainy, a przede wszystkim administracji Stanów Zjednoczonych do biznesowego podejścia, które preferuje Donald Trump. Innymi słowy: kupienie pokoju - tak o efektach szczytu w Waszyngtonie mówił w  TOK FM dr Bartosz Maziarz z Uniwersytetu Opolskiego.

Wołodymyr Zełenski
Wołodymyr Zełenski
fot. THIERRY MONASSE/REPORTER
  • Gwarancje bezpieczeństwa obejmują pakiet broni z USA o wartości 90 mld dolarów, mówił po rozmowach z Donaldem Trumpem Wołodymyr Zełenski;
  • W ocenie dr. Bartosza Maziarza z Uniwersytetu Opolskiego, to „kupienie pokoju”;
  • Na ile takie działanie mogłoby faktycznie zwiększyć bezpieczeństwo Ukrainy?

Gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy obejmują pakiet amerykańskiej broni o wartości 90 mld dolarów - oświadczył prezydent tego kraju Wołodymyr Zełenski podczas briefingu w Waszyngtonie w nocy z poniedziałku na wtorek. Jak dodał, "z pewnością zostaną ogłoszone wspólnie z naszymi partnerami i będzie coraz więcej konkretów". Wszystko znajdzie się na papierze i zostanie w jakiś sposób sformalizowane w ciągu tygodnia-dziesięciu dni - podkreślił Zełenski.

Wcześniej, w nocy z poniedziałku na wtorek, brytyjski dziennik "Financial Times" poinformował, że Ukraina zaoferowała zakup amerykańskiej broni o wartości 100 mld dolarów ze środków europejskich, aby uzyskać gwarancje bezpieczeństwa ze strony USA po zawarciu porozumienia pokojowego z Rosją. Według tych doniesień Kijów i Waszyngton miałyby także zawrzeć umowę dotyczącą produkcji dronów o wartości 50 mld dolarów.

- To wykazanie dobrej woli zarówno Europy, koalicji chętnych, jak i Ukrainy, a przede wszystkim administracji Stanów Zjednoczonych do biznesowego podejścia, które preferuje Donald Trump. Innymi słowy: kupienie pokoju, bo tak, to też należy to rozumieć - skomentował w TOK FM dr Bartosz Maziarz, ekspert ds. bezpieczeństwa z Uniwersytetu Opolskiego.

Wskazał przy tym, że za te środki Ukraina prawdopodobnie będzie się starała kupować systemy obrony przeciwlotniczej, średniego i dalekiego zasięgu, w tym system obrony przeciwlotniczej Patriot. - W dużej mierze mogą być to też pieniądze wydane na amunicję artyleryjską, czyli jedno z głównych narzędzi prowadzenia wojny w Ukrainie i systemy precyzyjnego rażenia dalekiego zasięgu, takie jak m.in. HIMARS - wyliczył w rozmowie z Wojciechem Muzalem.

"Duża europejska zrzutka na bezpieczeństwo"

- Kto za to zapłaci? - chciał też wiedzieć prowadzący.

- Po części mają to finansować kraje koalicji chętnych, po części Ukraina. Czyli mówiąc kolokwialnie: robimy dużą europejską zrzutkę na bezpieczeństwo - odpowiedział dr Bartosz Maziarz. Zastrzegł jednak od razu, że jak na razie szczegółowy "mechanizm finansowy nie jest dokładnie znany".

W praktyce - zastrzegł przy tym - oznacza to jednak przede wszystkim utrzymanie produkcji i "dobry deal dla USA, używając języka Donalda Donalda Trumpa". - Bo może się okazać, że Trump być może zakończy wojnę, a jednocześnie zagwarantuje kontrakty produkcyjne w sferze zbrojeniowej dla amerykańskich zakładów - dodał.

Ekspert dopytywany, na ile takie działanie mogłoby faktycznie zwiększyć bezpieczeństwo Ukrainy, zapewnił, że "w przypadku Ukrainy każda suma będzie zwiększała jej bezpieczeństwo". - Kwota 100 mld dolarów jest niebagatelna, ale należy też pamiętać, że dzienne zużycie amunicji artyleryjskiej w konflikcie rosyjsko-ukraińskim sięgało czasami nawet 60 tys. sztuk wystrzeliwanych przez stronę rosyjską i 20 tys. sztuk - przez stronę ukraińską. Więc z jednej strony kwota może robić wrażenie, z drugiej - uzbrojenie i nowoczesny sprzęt wojenny jest niesłychanie drogi - skwitował w TOK FM. 

Nie przegap