,
Obserwuj
Świat

Siedem godzin ataku dronowego. Nie żyją dwie osoby, w tym roczne dziecko

PAP
2 min. czytania
07.09.2025 08:07

Dwie osoby, w tym roczne dziecko, zginęły, a 15 zostało rannych w nocnym rosyjskim ataku dronowym na Kijów; nad budynkiem rządowym w centrum miasta unosi się dym - podały lokalne władze, cytowane przez AP i agencję Reutera. Premierka kraju potwierdziła, że atak uszkodził górne kondygnacje i dach budynku rządowego.

Straż pożarna gasi pożar po ataku dronowym w Kijowie
Straż pożarna gasi pożar po ataku dronowym w Kijowie
fot. Efrem Lukatsky/Associated Press/East News
  • Siedem godzin trwał nocny rosyjski atak dronowy na Kijów;
  • W jego wyniku zginęły dwie osoby, w tym roczne dziecko;
  • Drony po raz pierwszy uszkodziły też budynek rządowy.

W nocy ratownicy medyczni zostali wezwani m.in. do dzielnicy Darnica, na wschód od Dniepru, gdzie czteropiętrowy budynek mieszkalny zapalił się od odłamków zestrzelonych dronów - poinformował mer Kijowa Witalij Kliczko.

Kliczko napisał w aplikacji Telegram, że hospitalizowane zostały ciężarna kobieta i dwie inne ranne osoby.

Odłamki drona spowodowały również pożary na dachach czterech wysokopiętrowych budynków w dzielnicy Swiatoszyńskiej w zachodniej części Kijowa - dodał.

Portal RBK-Ukraina podał, że dwa wielopiętrowe budynki zostały częściowo zniszczone.

O pożarze na dachu jednego z budynków rządowych poinformował szef administracji wojskowej Kijowa Timur Tkaczenko. Reuters i AP podały, że nad gmachem unosił się gęsty dym.

"Tak, po raz pierwszy w wyniku wrogiego ataku uszkodzono budynek rządu, dach i górne piętra. Strażacy gaszą pożar. Dziękuję im za tę pracę. Budynki odbudujemy, ale utraconych istnień ludzkich nie da się przywrócić. Wróg codziennie terroryzuje i zabija naszych ludzi w całym kraju" - przekazała premierka Ukrainy Julia Swyrydenko w komunikatorze Telegram.

Zaapelowała o wzmocnienie sankcji, zwłaszcza na rosyjską ropę i gazu, by zatrzymać machinę wojenną Kremla.

Siedem godzin ataku

Atak dronowy na Kijów trwał siedem godzin. Świadkowie cytowani przez Reutersa mówili o serii eksplozji, które wstrząsały miastem; według ich relacji odgłosy przypominały działania jednostek obrony przeciwlotniczej.

Po północy w nocy z soboty na niedzielę większość terytorium Ukrainy była objęta alarmem powietrznym.

Dziesiątki eksplozji wstrząsnęły także Krzemieńczukiem w środkowej Ukrainie, powodując przerwy w dostawach prądu w niektórych częściach miasta - poinformował mer Witalij Małecki.

W obliczu zagrożenia atakami lotniczymi na zachodnią Ukrainę Polska podniosła własne i sojusznicze samoloty - poinformowało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych.

Źródło: PAP